sobota, 21 października 2017 r.

Zamość

Podpalacz - reaktywacja?

  Edytuj ten wpis
Dodano: 12 grudnia 2004, 11:47
Autor: Bogdan Nowak

Gdy nocą zaszczekają psy lub usłyszę jakieś szmery, biorę pałkę i biegnę na podwórko. Długo stoję w ciemnościach i nasłuchuję. Boję się, że znowu w płomieniach stanie mój dom lub stodoła - skarży się 70-letnia mieszkanka Zyń. Od trzech tygodni wieś znowu żyje w strachu.

Zynie to niewielka, malowniczo położona miejscowość nad Tanwią. W ponad 30 domach żyje kilkadziesiąt osób. Siedem lat temu w pożarze mieszkania żywcem spłonął 65-letni właściciel. Oficjalnie sam zaprószył ogień, ale mieszkańcy wsi różnie wypowiadają się na temat przyczyn tamtej tragedii. Snują własne domysły.

Seria podpaleń

Minęło kilka lat i we wsi znowu zrobiło się gorąco. - Dwa lata temu ktoś podpalił naszą stodołę. Pożar udało się z trudem ugasić. Jednak ogień rozpanoszył się na dobre poprzedniej zimy. To był koszmar! - załamuje ręce 40-letnia kobieta.
Seria podpaleń w Zyniach rozpoczęła się w połowie listopada ub. r. Przez 7 miesięcy z dymem poszły cztery drewniane domy i stodoła. Nie było najmniejszych wątpliwości, że we wsi grasuje podpalacz. Ogień podkładano pod budynki przeważnie w sobotnie noce. Mieszkańcy bali się o swoje zdrowie, życie i dobytek. Nocami wystawiali warty. - Pod koniec listopada ub. roku ktoś podpalił drewniany dom w gospodarstwie, które kupiłam dla dzieci - wspomina 70-latka. - Na szczęście nikogo nie było w domu. Od tego budynku zajął się murowany dom, który stał obok. Języki ognia buchały pod niebo. Budynki nie były ubezpieczone. Tej nocy straciłam prawie cały dorobek życia.

Choć złapali podpalacza...

Biłgorajska policja dwoiła się i troiła, żeby złapać podpalacza. Podejrzewano, że sprawcą jest jeden z mieszkańców wsi, 23-letni Jacek P. (personalia zostały zmienione). W maju br. mężczyzna został aresztowany. Sprawa trafiła do biłgorajskiego sądu. - Przyznałem się do winy. Podpalałem budynki sąsiadów. Nie wiem dlaczego to robiłem. Nie wszystko dzisiaj pamiętam. Bardzo tego żałuję - mówi skruszony Jacek P.
Sąd Rejonowy w Biłgoraju skazał go na 1,5 roku więzienia. Kilka tygodni temu prokuratora odwołała się od wyroku do zamojskiego Sądu Okręgowego. Sprawa będzie tam ponownie rozpatrywana na początku stycznia.

Nie ma spokoju we wsi

- To nic, że chłopak się przyznał. Nie wszyscy u nas wierzą w jego winę. Ludzie mówią, że podpalaczy było kilku, że ktoś Jacka namówił, że to nie on podpalał. Jedni podejrzewają drugich, boją się obcych - powiedział nam jeden z mieszkańców Zyń. Na koniec dodał szeptem: - 13 listopada znowu ktoś podpalił stodołę w sąsiedniej Biszczy. Budynek poszedł z dymem. Podpalacz znów przyszedł w sobotnią noc. Każdy może być jego ofiarą. Nie ma u nas spokoju...
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!