czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Zamość

Podpalił dziewczynę, chce łagodniejszej kary. Edyta: Nie planuję z nim życia

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 marca 2010, 21:16

Człowieka, który ją podpalił, ciągle kocha i będzie na niego czekać – czytała w gazetach. –To nieprawda, nie chcę mieć z nim nic wspólnego – oburza się dziewczyna. Dziś sąd zdecyduje, czy utrzymać dla podpalacza surowy wyrok – 15 lat więzienia.

– Wina oskarżonego jest bezsporna – uznał zamojski sąd, wymierzając w październiku ub. roku 21-letniemu dziś Przemysławowi G. karę długoletniego więzienia. Ale mężczyzna domaga się złagodzenia kary. Jego obrońca dowodzi, że działał pod wpływem emocji: chciał swoją dziewczynę oszpecić, żeby nikt na nią więcej nie spojrzał.

Na jego korzyść mogłyby przemawiać pojawiające się w mediach informacje na temat poszkodowanej 19-latki i jej planów wspólnego życia z Przemysławem G.

– To zamknięty temat – powiedziała nam wczoraj pani Edyta, która skontaktowała się w tej sprawie z naszą redakcją – Nie planuję wspólnej przyszłości z oskarżonym, nie utrzymuję kontaktu z nim, ani z jego rodziną.

Zaniepokoiły ją doniesienia ogólnopolskich gazet i telewizji, według których odwiedza swojego byłego chłopaka w areszcie. Przeraził wyciągany publicznie wniosek z tych odwiedzin: wybaczyła mu, chcą znowu być razem. "Ciągle go kocha i będzie na niego czekać” – napisał jeden z tabloidów.

– To prawda, że mu wybaczyłam, bo to mój chrześcijański obowiązek. Ale w więzieniu odwiedziłam go wyłącznie w sprawie alimentów na dziecko – zapewnia.

Od początku znajomości Przemysław G. był zazdrosny o dziewczynę. Uważał, że spotyka się z innymi mężczyznami, prowokacyjnie ubiera się i maluje. Półtora roku temu Edyta S. postanowiła rozstać się z Przemysławem G. Spotkali się rano, gdy wracała z ich 15-miesięcznym wówczas synkiem od koleżanki.

Przemysław G. zabrał ich do fiata 126p. Pojechali do niego, a później odwiózł oboje do dziadków dziewczyny. Tam doszło do kolejnej kłótni. Gdy zdenerwowana Edyta S. powiedziała, że to już koniec ich znajomości, Przemysław G. wyszedł z mieszkania. Wrócił z plastikową butelką, w której była benzyna.

Edyta S. usypiała synka, gdy ją oblał, a następnie wyciągnął zapalniczkę i podpalił. Ogień objął też leżące obok dziecko. Oboje z poważnymi obrażeniami trafili do szpitala. Dziewczyna miała poparzone 30 proc. ciała, leżała 5 tygodni.

W sądzie Przemysław G. potwierdził, że oblał benzyną włosy dziewczyny, lecz ogień prawdopodobnie został nieumyślnie zaprószony.

Edyta S. z synkiem wyprowadziła się z Zamościa. – W innym regionie kraju spróbujemy ułożyć sobie życie na nowo – powiedziała nam.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
STYX
Gość
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (2 marca 2010 o 12:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
STYX napisał:
Chrześcijański obowiązek !!! he he he he...a to dobre.



Życie w poczuciu krzywdy i nienawiści nie służy zdrowiu psychicznemu, więc lepiej wybaczyć i starać się dalej egzystować. Tą dziewczynę życie i tak doświadczyło boleśnie po co więc ma dokładać sobie niepotrzebnych zmartwień.
Rozwiń
STYX
STYX (2 marca 2010 o 11:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Chrześcijański obowiązek !!! he he he he...a to dobre.
Rozwiń
Gość
Gość (2 marca 2010 o 10:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
co za idiota prosi o łagodzenie kary, nie powinien dostać tylko minimum 15 lat więzienia, ja bym dał mu 25 lat, pokażcie jak on wygląda żeby moich znajomych nie podpalił !!!
Rozwiń
Gość
Gość (2 marca 2010 o 10:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Psychopata. Karę więzienia powinno się mu zamienić na dożywotni pobyt w zakladzie dla umysłowo chorych aby już nigdy więcej nikogo nie skrzywdził.
Rozwiń
OO
OO (2 marca 2010 o 09:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Te kropki potwierdzają, że lubi towarzystwo do którego trafi na 15 lat. Może będzie miał sporo czasu na zrozumienie, że w cywilizowanym świecie nie załatwia się tak spraw. Nauka, praca i dobre zachowanie były mu chyba obce.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!