środa, 23 sierpnia 2017 r.

Zamość

Pójdziemy na wojnę z dziećmi?

Dodano: 3 grudnia 2006, 19:44
Autor: Bogdan Nowak

Sławny już pomysł ministra edukacji na wprowadzenie tzw. godzin bezpieczeństwa budzi w Zamościu kontrowersje.

Jeśli uda się go przeforsować, dzieci nie będą miały prawa bez opieki dorosłych przebywać nocą w miejscach publicznych.

Postanowiliśmy sprawdzić czy taki projekt nie jest przypadkiem walką z wiatrakami. Wybraliśmy się na nocny rekonesans po mieście. - Daj na piwo - rzuciła od niechcenia nastolatka w podcieniach zamojskiego Rynku Wielkiego. Była godzina 22.30. Uczennica siedziała w kilkuosobowym towarzystwie na parapecie okna. Czuć było od niej alkohol. - Chcę pogadać o godzinie policyjnej - odparłem. Nie było odpowiedzi. Potem usłyszałem wiązankę przekleństw. - Dobrze się bawicie? Gdzie kupiliście alkohol? - drążyłem. - Mamy kolegów - śmiała się dziewczyna.

Towarzystwo było w dobrym humorze. Dziewczyny bez skrępowania przyznały, że mają po 15 lat i uczą się w gimnazjum. Ich trzej towarzysze chwalili się, że mają już... dowody osobiste. Wszyscy stali naprzeciwko siedziby Straży Miejskiej. - Co nam godzina policyjna zrobi? - złościł się 18-letni Tomek. - Będziemy robić swoje.
14-letni Szymon także był bardzo rozmowny. Wybiła godzina 23. Szedł przez miasto z papierosem w zębach. - Godzina policyjna młodzież rozłości - stwierdził z przekonaniem. - To wszystko robi się chore... Chcą nam ograniczyć wolność.
Zamojskie puby nie były w tym czasie oblężone. Tam gimnazjalistów nie spotkaliśmy. - To nie znaczy, że nie próbują wejść - mówi Andrzej Gwiazdowski, właściciel pubu Piąta Strona Świata. - Po kilka razy podchodzą do baru zamawiając piwo. A gdy żądamy dowodów osobistych... złoszczą się. Musimy ich wypraszać.
Czy tzw. godziny bezpieczeństwa coś zmienią? - Nie można wszystkich młodych ludzi wrzucać do jednego worka - denerwuje się Andrzej Turzyniecki z Zamościa. - Takich, którzy piją lub źle się zachowują, jest znikomy procent. To prawda, że to ich widać, ale nie wolno popadać w skrajności. Jeśli wydamy wojnę własnym dzieciom, to będzie porażka.
- To, co się dzieje w zamojskich blokowiskach, jest straszne - denerwuje się tymczasem Andrzej Kowalski. - Młodzi ludzie na klatkach schodowych piją, ćpają i zaczepiają porządnych ludzi. Doszło do tego, że boimy się wyjść z domu. Można przecież oberwać... puszką z piwem czy kamieniem. Były takie przypadki.
Co na to nauczyciele? - Restrykcje nie przyniosą dobrych skutków - zapewnia Iwona Okoń, nauczycielka z Ciotuszy Starej. - Młodzież będzie czuć się zaszczuta. Co zrobić? Rozmawiać z nimi: o negatywnych skutkach agresji, narkomanii i przemocy. W ten sposób da się do młodzieży dotrzeć.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!