czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Zamość

Policjanci znaleźli człowieka, który nie istniał

Dodano: 27 września 2006, 18:59

Ma 60 lat. Kawaler. Skończył pierwszą klasę podstawówki. Mieszka kątem, gdzie popadnie. Utrzymuje się z prac dorywczych i nie figuruje w żadnej bazie danych. Jan K. jest, ale jakby go nie było.

I pewnie nadal żyłby sobie zapomniany przez urząd, gdyby nie przypadek. Jeden z gospodarzy ze Starej Wsi powiadomił komisariat, że skradziono mu drewniane sanie, pług, brony i łopatkę. Poszkodowany wskazał potencjalnego sprawcę, mieszkającego w tej samej wsi Bogdana M.
Miał nosa, bo na posesji 51-latka policjanci odnaleźli łupy. Przy okazji wylegitymowali mężczyznę, który kręcił się po podwórku. – Nie miał przy sobie dowodu osobistego – relacjonuje Justyna Popek, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Hrubieszowie. – Powiedział, że nazywa się Jan K. i urodził się w 1946 r. pod Biłgorajem, ale tych personaliów nie można było zweryfikować w policyjnej bazie danych.
Bo ich tam nie było... Po śmierci ojca – jak opowiadał funkcjonariuszom – opuścił dom rodzinny i nigdy już do niego nie wrócił. Miał wtedy 14 lat. Wędrował od wsi do wsi, pracował dorywczo za łyżkę strawy i dach nad głową. Nigdy nie zabiegał o wyrobienie dokumentów, nie płacił składek. Nie założył rodziny, nie chodził do lekarza, nie leżał w szpitalu i – co najważniejsze – nigdy wcześniej nie wylegitymowała go policja. Ma matkę i przyrodniego brata, którzy od policjantów dowiedzieli się o tym, że Jan K. żyje.
I kradnie, bo wraz z Bogdanem M. podejrzewany jest o podprowadzenie rolnikowi sprzętu rolniczego. – Nie chce mi się w to wierzyć – dziwi się Janusz Mielniczuk, który od 16 lat sołtysuje w Starej Wsi. – Znam go od wielu lat. To spokojny człowiek i nigdy nie kombinował, tylko ciężko pracował. On całą gminę przeszedł już wszerz i wzdłuż. Nikt złego słowa o nim nie powie. Zarobi, zje, prześpi się i idzie dalej. Nigdy nie wszedł w konflikt z prawem.
Na razie Jan K. i Bogdan M. siedzą w policyjnym areszcie. Za kradzież grozi im do 5 lat pozbawienia wolności. – Sprawdzamy, czy jest to rzeczywiście Jan K., czy ktoś się tylko pod niego podszywa – mówi Popek. – Prawdopodobnie, po 46 latach, trzeba go będzie okazać do rozpoznania matce i bratu.
Dowód osobisty też by mu się przydał.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!