sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Zamość

Polowanie na ślimaki

Dodano: 11 maja 2007, 18:00
Autor: Bogdan Nowak

Około 40 ton tych sympatycznych stworzeń dostarczy do Francji dziewięć firm, prowadzących na Zamojszczyźnie skup winniczków.

Jedni wietrzą w tym niezły interes, inni żałują leniuchów w skorupkach.
- U nas najwięcej ślimaków mieszka na łączkach pod Białą Górą - mówi 51-letni Leszek Herda z Majdanu Górnego. - Zawsze je szanowaliśmy. Jak ślimak szedł spokojnie ścieżką, to się go delikatnie brało za skorupkę i odstawiało w trawę. Teraz urządza się na nie polowania. Ludzie zbierają je całymi koszami, upychają i gniotą. Żal na to patrzeć.
- Jest ślimak jest mały, to się go omdlałego i ledwo żywego wyrzuca w krzaki jak... śmiecia - denerwuje się inna mieszkanka tej miejscowości. - Długo takie zduszone niebożątko, ze złamaną muszlą raczej nie pożyje. Choć może lepsze to od pożarcia...
Służby wojewody lubelskiego zezwoliły w tym roku na skup 180 ton ślimaków. Na Lubelszczyźnie "zagłębiem” tych stworzeń jest powiat świdnicki oraz Roztocze. W tym roku nasze winniczki skupuje 9 firm z całej Polski. Za kilogram płacą złotówkę. Skupowane są tylko okazy, których średnica jest większa niż 33 mm. Nie wolno ich też zbierać w parkach narodowych i rezerwatach przyrody. - Ślimaki winniczki są pospolite i nie podlegają ochronie - mówi Krzysztof Czochra z Wydziału Środowiska i Rolnictwa LUW. - Nie chcemy jednak, aby ich populacja została wyniszczona. Dwa lata temu wydaliśmy pozwolenie na skup 250 ton, a teraz zmniejszyliśmy limity.
Firma Las Skwierzyna Gorzów specjalizuje się w skupie, przetwórstwie i skupie ślimaków oraz dziczyzny. Starała się w tym roku o pozwolenie na skup w naszym regionie 80 ton winniczków. Może zebrać o połowę mniej. - Mamy punkty na terenie całego województwa - mówi jej przedstawiciel Edward Molas. - Na Zamojszczyźnie ślimaki skupujemy w Rachaniach i Majdanie Górnym. Wiele osób, zbierając je po lasach może sobie w ten sposób dorobić do pensji.
Jak wygląda skup? Ślimaki dostarczane są żywe. - Po selekcji są wkładane do chłodni, z której nie mogą wyjść, choć próbują. Schładza się je do temperatury 2 do 4 st. C. W ten sposób są usypiane. Jest to sposób humanitarny - opwoiada Molas. Zapewnia, że ślimaki, które nie przejdą selekcji, wracają do lasu.
- Nie jestem pewna, że to wszystko jest humanitarne - denerwuje się Krystyna Pomarańska, zamościanka, członkini Lubelskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt. - Ślimaki zbierane są po lasach jak jagody i upychane jeden na drugim. To są przecież żywe stworzenia. Na pewno cierpią. Na to nie można pozwalać. Dziwię się, że wydawane są takie zezwolenia.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!