sobota, 16 grudnia 2017 r.

Zamość

Polub zawaLidrogi

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 lipca 2007, 19:21

Żółwie tempo, zajeżdżanie drogi, a ostatnio szkody na parkingach. To główne zarzuty wysuwane przez kierowców pod adresem aut z „L” na dachu.

– Kandydaci na kierowców muszą gdzieś się uczyć jeździć – odparowują zgodnie instruktorzy, policjanci i drogowcy.

– W godzinach szczytu trzy zmiany świateł trzeba czekać na pokonanie skrzyżowania, bo zbite w stada elki tamują ruch – mówi pan Andrzej z ul. Brzozowej. – Jest ich za dużo. Niech jeżdżą, ale po szczycie, rano lub wieczorem.
W niespełna siedemdziesięciotysięcznym mieście zarejestrowane są w tej chwili 33 szkoły nauki jazdy. Do tego trzeba dołożyć firmy z Biłgoraja, Hrubieszowa i Tomaszowa Lubelskiego, które na ulicach Zamościa szkolą kandydatów na kierowców. – Kursanci muszą być przygotowani do jazdy po Zamościu, po tutaj będą zdawać egzaminy – mówi jeden z biłgorajskich instruktorów. Ale są wyjątki. – Częściej wybieramy Chełm – mówi Grzegorz Lis z Centrum Szkoleń Zawodowych Ryszarda Kapysia w Hrubieszowie. – Po Zamościu gorzej się jeździ i kierowcy częściej trąbią na nasze samochody.
Bo niektórym puszczają nerwy. – W godzinach szczytu na niektórych skrzyżowaniach mogą tworzyć się zatory, ale musimy pamiętać, że ci, którzy teraz uczą się jeździć, w niedługim czasie zostaną pełnoprawnymi kierowcami i będą musieli sobie radzić w różnych sytuacjach – przekonuje Karol Garbula, rzecznik prasowy prezydenta Zamościa.
Podobnie wypowiadają się stróże porządku. – Samochody nauki jazdy są takimi użytkownikami drogi jak wszyscy inni – mówi kom. Joanna Kopeć, oficer prasowy zamojskiej policji. – Gwarantuje to im Prawo o ruchu drogowym. – Trzeba być wyrozumiałym – radzi Anna Muszyńska, dyrektor Zarządu Dróg Grodzkich w Zamościu.
Ale czasami się nie da. – Kilka dni temu gwałtownie zahamowałem, bo elka zajechała mi drogę. Teraz muszę wymieniać alternator – opowiada pan Jerzy z ul. Peowiaków. – Dlaczego mam płacić przez jakiegoś patałacha? I nie chodzi o kursanta, ale o instruktora nauki jazdy, który zamiast w lusterko, wpatrywał się w nie wiadomo co.
To nie jest odosobniony przypadek. – Nie ma dnia bez skargi na nauki jazdy – przyznaje Wiesław Gramatyka, komendant Straży Miejskiej w Zamościu. – A to komuś elka wygięła błotnik, a to lampę zbiła. Najwięcej zgłoszeń mamy z osiedli Zamoyskiego i Orzeszkowej.
Dlatego coraz więcej zamościan patrzy na nauki jazdy krzywym okiem. Czerwone światło zapaliło się za to przy ul. Zimowej w Lublinie. Mieszkańcy jednego z wieżowców zmusili administrację do postawienia znaku zakazu wjazdu „elek”. Instruktor, który nie będzie go przestrzegać, może zapłacić nawet 500 zł mandatu.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!