poniedziałek, 5 grudnia 2016 r.

Zamość

Powszechne zaciskanie pasa

Dodano: 2 lutego 2003, 21:19

 (rys. Tomek Wilczkiewicz)
(rys. Tomek Wilczkiewicz)

Prezydent Zamościa wielkie oszczędzanie rozpoczął od cięcia poborów swoich i swojej zastępczyni. Później sięgnął do kieszeni szefów miejskich spółek. Przyszła też kolej na pracowników magistratu, ale na tym nie koniec.

Jeszcze zanim Marcin Zamoyski zasiadł na najważniejszym fotelu Zamościa, zapowiedział, że jeśli wygra wybory, okroi prezydenckie pobory. W tej chwili zarabia ok. 6.400 zł (brutto). Na tej decyzji budżet oszczędza miesięcznie 2.300 zł, bo o tyle więcej zarabiał Marek Grzelaczyk.
Mniej, niż jej poprzednicy zarabia też wiceprezydent Iwona Stopczyńska (6300 zł brutto). Zresztą z myślą o oszczędnościach nie powołano drugiego zastępcy prezydenta.
- Wynagrodzenie prezydenta Zamościa i jego zastępcy jest mniejsze od najniższego, które widnieje w tabeli wynagrodzeń dla pracowników samorządowych - mówi Otylia Młynarska-Chojnowska, dyr. wydziału Organizacyjno- Administracyjnego w zamojskim UM.
M. Zamoyski nie zawahał się też sięgnąć do kieszeni zarządów miejskich spółek, których zarobki jeszcze do niedawna przekraczały 9 tys. zł brutto. Prezesi PEC i MZK będą teraz zarabiać o połowę mniej (ok. 4,6 tys. zł). To posunięcie w skali roku da dodatkowo ponad milion złotych.
Nieco niższą, ale mimo wszystko pokaźną kwotę Zamość zaoszczędzi na obniżonych przez prezydenta poborach prezesów PGKiM (teraz 7 tys. zł brutto) i ZGL (prawie 6 tys. zł). Do tego doliczyć należy pieniądze z również okrojonych apanaży wiceprezesów tych jednostek.
Oprócz tego, w porównaniu z rokiem ubiegłym, w tegorocznym budżecie zmniejszono o 10 proc. fundusz płac.
- W samym tylko Urzędzie Miasta ten fundusz jest w tym roku mniejszy o 316 tys. zł - wyjaśnia Młynarska-Chojnowska.
Dokładnie 350 tys. zł uda się rocznie zaoszczędzić na połączeniu Krytej Pływalni i Ośrodka Sportu i Rekreacji. Pieniądze zostaną w miejskiej kasie, bo fuzja będzie pociągnie za sobą redukcje co najmniej 12 etatów. Według wyliczeń urzędników, skoordynowanie pracy obu jednostek stworzy warunki do zwiększenia ich przychodów o 4-5 proc. czyli mniej więcej 100 tys. zł w ciągu roku.
- Będziemy myśleć o kolejnych oszczędnościach, bo jest to jedyna droga, żeby dopiąć budżet miasta - zapowiada Iwona Stopczyńska.

Cięcia w urzędach

W chełmskim Urzędzie Miasta z 18 wydziałów zostało 15, z 26 stanowisk kierowniczych - 19. Z pracy odeszły 24 osoby. Redukcja liczby stanowisk dyrektorskich ma przynieść rocznie 280 tys. zł oszczędności. Dodatkowe 450 tys. zł to efekt redukcji zatrudnienia.
W lubelskim UM też próbuje się ograniczać wydatki. Gdzie? Głównie w kosztach, związanych z pracą urzędników, którzy będą mieli do dyspozycji o 35 mniej służbowych telefonów komórkowych, a zamiast biletów imiennych komunikacji miejskiej pojawią się bilety na okaziciela. - To pozwoli zaoszczędzić około 100 tysięcy złotych w ciągu roku - ocenia Tomasz Rakowski, rzecznik prezydenta Lublina. (aba)(jaxa)

Zaczęli od siebie

Stanisław Lesiuk, burmistrz Międzyrzeca Podlaskiego zrezygnował z pobierania premii. -Oszczędzam też na zatrudnianiu urzędników i szefów miejskich jednostek (straży miejskiej). Nie biorę nagród i nie daję ich urzędnikom - mówi Lesiuk. Radzyński burmistrz Witold Kowalczyk, zdecydował, że w porównaniu z poprzednikiem zarobi o ok. 30 proc. mniej. (pim)
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO