środa, 22 listopada 2017 r.

Zamość

Pracownik stacji paliw wymyślił sobie napad, bo się upił i ktoś zabrał utarg?

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 lutego 2009, 19:19

Bajeczkę o rabusiach Dariusz S. wyssał sobie z palca. Wczoraj usłyszał zarzuty składania fałszywych zeznań. Wciąż jednak nie wiadomo, co stało się z utargiem stacji Orlen przy ul. Lubelskiej w Zamościu.

- Podejrzany Dariusz S. cztery razy był przesłuchiwany i za każdym razem zeznawał nieprawdę - mówi Romuald Sitarz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Zamościu. Teraz grozi mu do 3 lat więzienia. 21-latek ma zakaz opuszczania kraju, odebrano mu paszport.

- Nie potrafił racjonalnie wytłumaczyć swojego postępowania - kontynuuje Sitarz. - Zapewnia, że nie ma nic wspólnego z kradzieżą utargu.

Dariusz S. pracuje na stacji paliw PKN Orlen przy ul. Lubelskiej w Zamościu. W środę zawiadomił policję, że padł ofiarą napadu. Przed godz. 5 rano dwaj napastnicy mieli go sterroryzować nożem oraz bronią, a następnie zabrać z kasy prawie 11 tys. złotych oraz trzy butelki wódki. Jego kolega był w tym czasie na zapleczu i nic nie słyszał.

Na stacji nie było kamer przemysłowych, działał za to alarm antynapadowy. Napadnięty mężczyzna - jak zapewniał - najpierw wybiegł z budynku za rabusiami i dopiero po powrocie nacisnął na przycisk alarmowy.

Sprawców miało być dwóch. Dariusz S. dość szczegółowo opisał jednego z nich. Na tej podstawie policjanci zatrzymali mieszkańca gminy Sułów. Podczas okazania pracownik stacji zapewniał, że ów mężczyzna maczał palce w napadzie. Ale 41-latek miał żelazne alibi, dlatego po przesłuchaniu został zwolniony do domu.

Przyciśnięty do muru Dariusz S. zaczął zmieniać wersje wydarzeń. W końcu przyznał się do składania fałszywych zeznań. - Ale w dalszym ciągu nie potrafił sprecyzować, co stało się z utargiem - informuje Joanna Kopeć, rzecznik prasowy zamojskiej policji.

Jedna z wersji zakłada, że Dariusz S. na terenie stacji spożywał alkohol, a gdy nad ranem stwierdził, że w kasie brakuje gotówki, wymyślił historię o napadzie. - Jeżeli potwierdzą się zarzuty, straci pracę - zapewnia Dawid Piekarz, rzecznik prasowy PKN Orlen.

Śledczy sprawdzają, czy jego kolega był rano na stacji, bo tu także pojawiają się wątpliwości.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
STARY
Gość
Gość
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

STARY
STARY (1 marca 2009 o 11:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ten człowiek nie jest pracownikiem Orlenu więc to nie Orlen decyduje o jego zwolnieniu.
Rozwiń
Gość
Gość (28 lutego 2009 o 13:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
pewnie mu sie nudzilo to wymyslil sobie bajeczke zeby cos sie dzialo
Rozwiń
Gość
Gość (28 lutego 2009 o 13:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pomówił nie winnego człowieka powinien dostać surową karę.
Rozwiń
Paszport
Paszport (28 lutego 2009 o 12:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
'Teraz grozi mu do 3 lat więzienia. 21-latek ma zakaz opuszczania kraju, odebrano mu paszport'. Ja proponuję zabrać mu jeszcze dowód osobisty. Podejrzewam że uciekać z kraju nie będzie,ale nawet jeżeli to do przekroczenia granicy nie jest mu paszport potrzebny. Wewnątrz Unii z kraju do kraju można jeździć na dowód...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!