poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Zamość

Protestują przeciwko decyzji kolejarzy

Dodano: 29 września 2008, 17:30
Autor: Bogdan Nowak

Hrebenne. PKP Linie Kolejowe SA chce na przejeździe w Hrebennem postawić betonowe zapory.

Wieś zostanie podzielona na pół. Kilkudziesięciu rolników nie będzie mogło dojechać do swoich domów.

- Jeśli przejazd kolejowy zostanie zamknięty zostaniemy odcięci od świata - złości się Bogdan Grzywaczewski z Hrebennego. - Żeby się ze wsi wydostać, trzeba będzie jechać kilka kilometrów, aż pod samiutką granicę i łamać przepisy. Dlaczego? Bo od naszej strony wjazd na obwodnicę jest zamknięty. Decyzja PKP jest skandaliczna i niezrozumiała.

O tym, że PKP Linie Kolejowe SA chcą zamknąć przejazd kolejowy w Hrebennem miejscowi urzędnicy dowiedzieli się kilka miesięcy temu. Obok tej miejscowości wybudowano obwodnicę, a kilkaset metrów od przejazdu powstał na niej wiadukt. Jeżdżą tamtędy codziennie tysiące tirów. Jak napisał w piśmie do UG w Lubyczy Królewskiej Andrzej Matysiewicz z Zakładu Linii Kolejowych w Lublinie, spółka "jest zobowiązana” do likwidacji przejazdu. Powód? Znajduje się on za blisko wiaduktu, co jest niezgodne z rozporządzeniem ministra transportu i gospodarki morskiej (muszą być od siebie nie bliżej niż o 3 km). Urzędnicy zostawili jednak mieszkańcom gminy światełko w tunelu. Bo likwidacja przejazdu nie jest przesądzona. Wystarczy, że zarządca drogi… "poniesie koszty związane z jego eksploatacją”.

- Kolej nie chce płacić i zamierza obarczyć tym innych - denerwuje się Jerzy Głąb, wójt gminy Lubycza Królewska. - To nie jest w porządku. Drogą, na której jest przejazd, administruje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, ale po wybudowaniu obwodnicy ten obowiązek spadnie na nas. Gmina nie może przecież płacić za eksploatację przejazdu PKP. On nie jest on naszą własnością.

Wójt postanowił bronić przejazdu. Słał w tej sprawie pisma do PKP, organizował spotkania. Tłumaczył, że likwidacja przejazdu rozdzieli zwartą zabudowę wsi, miejscowi będą musieli poruszać się gruntową drogą, co wydłuży im dojazd do sklepów i szkoły o 2 kilometry, a na obwodnicę nie ma możliwości wjazdu z drogi lokalnej. - Gdy ten przejazd zostanie zlikwidowany, kilkadziesiąt osób zostanie odciętych od krajowej 17 - martwi się wójt. - Nie dojadą do Tomaszowa Lub. czy sąsiednich wsi.

Co na to kolejarze? - Uzgodniliśmy sprawę z samorządem, zanim powstał wiadukt i obwodnica. Dlatego teraz nikt nie powinien się dziwić - tłumaczy dyrektor Andrzej Matysiewicz. - Jeśli przejazd zostanie, będziemy ponosić straty. Pociągi muszą tam zwalniać, bo są m.in. ograniczenia prędkości. Ale jeszcze rozważymy tę kwestię. Ostateczne decyzje nie zapadły.
Czytaj więcej o:
df
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

df
df (30 września 2008 o 16:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pociąg w liczbie 2 na dobę-rano na południe,wieczorem powrotny nie musi zwalniać .I tak jedzie 20-30 km godzinę z powodu zniszczonego toru,zwłaszczaod Werchraty do Horyńca. Betonowe zapory to czysta złosliwość..Wystarczy znak stop,który i tak jest.Przez kilka lat na tej trassie od Hrebennego do Horyńca nie jeżdził żaden pociag.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!