niedziela, 22 października 2017 r.

Zamość

Radni Szczebrzeszyna: Ta wystawa to prowokacja!

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 września 2009, 13:03

Wystawa przygotowana przez Prawosławną Diecezję Lubelsko-Chełmską wywołała ogromne emocje. Dokumentuje ona akcję burzenia cerkwi prawosławnych na Chełmszczyźnie i Południowym Podlasiu w 1938 r.

Według szczebrzeskich rajców, tendencyjnie obrazuje ona skomplikowane stosunki polsko-ukraińskie.

– To jest prowokacja w stosunku do Polaków – denerwował się radny Jan Malec na ostatniej sesji szczebrzeskiej Rady Miejskiej.

Ta akcja jest "cierniem w sercach” wyznawców prawosławia w Polsce. Zniszczono wówczas 91 świątyń, 10 kaplic i 26 domów modlitwy. Był to wynik zaostrzenia polityki państwa polskiego wobec mniejszości narodowych (prawosławnych oskarżano m.in. o działalność rusyfikacyjną i ukrainizacyjną).

Prawosławna diecezja przygotowała wystawę poświęconą tym wydarzeniom. Ekspozycja ustawiono w szczebrzeskim UM.

– Tej akcji nie popieram – zastrzegł na sesji Malec. – Jednak to nie jest pełny obraz. Trzeba pamiętać co stało się z polskimi kościołami np. za wschodnią granicą. Były zamykane, niszczone… Proszę, aby ta wystawa została zdjęta.

Wystąpienie radnego nagrodzono gromkimi brawami. – Proponuję pojechać do Lwowa – dodał Jan Świergoń, radny z Bodaczowa. – Nasze kościoły zamieniono tam na magazyny i rupieciarnie…

Marian Mazur, burmistrz Sczebrzeszyna nie wypowiedział się na sesji na temat "ewentualnego” zdjęcia ekspozycji. Podczas obrad chodził natomiast po sali, oglądał archiwalne zdjęcia, które znalazły się na ekspozycji.

Wystawa nie została usunięta. Można ją oglądać w szczebrzeskim UM.

Cała sytuacja oburza prawosławnych. – O żadnej prowokacji nie może być mowy – zapewnia Andrzej Boublej, rzecznik diecezji lubelsko-chełmskiej. – To absurd. Jesteśmy i byliśmy synami tej ziemi, Polakami, prawosławnymi obywatelami Polski. Nie można nas utożsamiać z tym co dzieje się np. we Lwowie.

Boublej zapewnia, że ekspozycja była wystawiana w wielu miejscowościach, ale nigdzie nie wywołała takiej reakcji jak w Szczebrzeszynie.

– To były tragiczne wydarzenia, które nie mogą się powtórzyć – mówi rzecznik. – Są one dla nas naprawdę bardzo bolesne… Warto pogłębiać wiedzę historyczną na ten temat.

Okazuje się, że ekspozycja jest w szczebrzeszkim UM trochę… przypadkowo.

– Ponad dwa tygodnie temu odbywał się w Szczebrzeszynie festiwal trzech kultur – tłumaczy Jarosław Biryłko, proboszcz parafii prawosławnej w Biłgoraju i Szczebrzeszynie. – Ekspozycja miała być wystawiana tylko wtedy, przez trzy dni. I została złożona. Ale pracownicy Domu Kultury uznali, że jest wartościowa i postawili ją w magistracie…
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
kobzar
Gość
Borys Iwanienko
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

kobzar
kobzar (8 listopada 2009 o 21:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
'Borys Iwanienko' napisał:

"Wystawa tendencyjna - bo koncentruje się tylko na polskiej kontrakcji (oczywiście połączonej z wyrządzaniem krzywd) mającej podtekst religijny i polityczny. Tak rzeczywiście było biorąc pod uwagę 1938 r.
W szerszym kontekście prawda jest nieco bardziej złożona.
W okresie zaborów dochodziło do akcji antykościelnych (wobec Kościoła obrządku łacińskiego) i "przymusowej" depolonizacji terenów pogranicza kulturowego, językowego i narodowościowego (konfiskata mienia - po powstaniach, burzenie bądź przejmowanie kościołów i budowę cerkwi w ramach polityki rusyfikacyjnej).
Polityczny podtekst wiązał się ze stosowaniem zasady zbiorowej odpowiedzialności wobec ludności "ruskiej", jako efekt działalności organizacji terrorystycznych (OUN, jaczejki komunistyczne) w okresie II RP."

Mam inne zdanie. Wystawa ilustruje tylko pewien fakt z naszej polskiej historii, podkreślam polskiej, bo rzecz działa się na terytorium ówczesnej Rzeczpospolitej i dotyczyła w konsekwencji obywateli polskich wyznających religie obrządku wschodniego. Niestety, wystawa pokazuje haniebną sprawę, za którą powinniśmy mieć nadal poczucie wstydu.
Niedawno dowiedziałem się, że np. unikalna w skali swiatowej cerkiew w Hrubieszowie (jedna z dwóch w Europie, która ma 13 kopuł; druga jest w Finlandii) była także przeznaczona do zburzenia lecz nie pozwolił na to dowódca (płk R. Niementowski?) hrubieszowskiego pułku Wojska Polskiego, które nota bene było głównym wykonawcą tej haniebnej akcji, a jej kierownikiem z ramienia dowództwa WP był gen. Mieczysław Smorawiński, ówczesny dowódca Okręgu Korpusu nr II w Lublinie.
A więc byli i tacy Polacy - myślący i przewidujący jak dowódca pułku hrubieszowskiego i gorliwi wykonawcy (świadczą o tym meldunki z akcji) haniebnej polityki władz jak gen. Smorawiński, nawiasem mówiąc bardzo zdolny i zasłużony dla sprawy polskiej oficer (mianowany na stopień generała brygady już w wieku 34 lat).
Uważam więc, że m. in. dlatego hasła OUN-u i polityka dowódców UPA znalazły taki posłuch wśród tłuszczy upowskiej (dla mnie tzw. żołnierze czy jak niektórzy mówią partyzanci UPA to najbardziej wyuzdani mordercy, jakich zna historia).

Nie wiązałbym akcji burzenia cerkwi na tzw. chełmszczyźnie (nazwa ta jest - moim zdaniem - nadużyciem terminologicznym władz obecnej Cerkwi) z rusyfikacją w czasie zaborów (choć wszystko o czym pisze "Borys" jest prawdą), gdyż świadoma rusinizacja poprzez kolonizację tych terenów i rozprzestrzenianie się prawosławia na zachód rozpoczęła się już w X wieku, po zdobyciu grodów czerwieńskich w 981 przez księcia kijowskiego Włodzimierza I. Umacnianiu się prawosławia na tych terenach sprzyjało też ich zagarnięcie przez Litwę (książę Giedymin) w XIII wieku. A gdy po Unii Lubelskiej (1569 r.), kiedy dzięki wcześniejszym zdobyczom terytorialnym Litwy staliśmy się władcami na terytorium obecnej Ukrainy aż po Dzikie Pola, konflikty na tle religijnym były tu dość częste i dla nas bolesne. Zwłaszcza od unii brzeskiej (w 1596 r.) Polacy niezwykle konsekwentnie, acz zupełnie nieskutecznie, starali się nakłonić mieszkańców na terytoriach ukraińskich do przejścia na wyznanie unickie. Stało się to jedną z przyczyn powstania Chmielnickiego (1648-1655) i na trwałe zapisało w pamięci ludności rusińskiej, rodząc niechęć nie tylko do polskich możnowładców uciskających lud rusiński (zresztą polski też), lecz generalnie do Polaków.
I oto nie bacząc (to ukrainizm?) na wcześniejsze - z XVII wieku - smutne doświadczenia i całkowicie nieudane, wręcz tragiczne w skutkach próby prozelityzmu w odniesieniu do wyznawców prawosławia rząd II Rzeczpospolitej sięga do najgorszych metod w tym zakresie - niszcząc miejsca kultu wyznawców prawosławia.
Burzenie cerkwi przez rząd II RP wpisuje się w generalnie błędną, wręcz haniebną, politykę ludnościową i kulturalną II RP w odniesieniu do ludności zamieszkującej na tzw. Kresach Wschodnich.
Na skutki nie trzeba było długo czekać!!! Historia pokazuje, że nic tak nie zacietrzewia jak sprawy wyznaniowe.
Rozwiń
Gość
Gość (8 września 2009 o 00:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a na Wołyniu i Podolu w 90 % miejsc gdzie leżą Polacy pomordowani przez bandy UPA nie ma nawet zwykłych drewnianych krzyży - bo "pomarańczowi" nacjonaliści nie pozwalają !
Rozwiń
Borys Iwanienko
Borys Iwanienko (8 września 2009 o 00:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wystawa tendencyjna - bo koncentruje się tylko na polskiej kontrakcji (oczywiście połączonej z wyrządzaniem krzywd) mającej podtekst religijny i polityczny. Tak rzeczywiście było biorąc pod uwagę 1938 r.
W szerszym kontekście prawda jest nieco bardziej złożona.
W okresie zaborów dochodziło do akcji antykościelnych (wobec Kościoła obrządku łacińskiego) i "przymusowej" depolonizacji terenów pogranicza kulturowego, językowego i narodowościowego (konfiskata mienia - po powstaniach, burzenie bądź przejmowanie kościołów i budowę cerkwi w ramach polityki rusyfikacyjnej).
Polityczny podtekst wiązał się ze stosowaniem zasady zbiorowej odpowiedzialności wobec ludności "ruskiej", jako efekt działalności organizacji terrorystycznych (OUN, jaczejki komunistyczne) w okresie II RP.
Rozwiń
jon
jon (7 września 2009 o 22:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
prawda w oczy kłuje ? niektórych radnych
Rozwiń
edo
edo (7 września 2009 o 21:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ludzie patrzce co się dzieje . Nastąpiła ostatnio ekspansja prawosławia i unityzmu . Słynne powiedzenie "gdzie cerkiew tam my". Prawosławnych nie ma , ale pop się szarogęsi.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!