niedziela, 22 października 2017 r.

Zamość

Ratunek na medal

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 marca 2008, 20:55
Autor: Bogdan Nowak

Strażacy są pełni podziwu dla zimnej krwi i poświęcenia Stanisława Warzochy i szykują dla niego medal oraz specjalną nagrodę.

Gdyby nie ten mężczyzna, jego dwaj sąsiedzi nie przeżyliby czyszczenia przydomowego szamba.

- Byliśmy jedną nogą na tamtym świecie - mówi 49-letni Adam z Bełżca na Zamojszczyźnie. - To dzięki sąsiadowi żyjemy.

Pan Stanisław niechętnie opowiada o wypadku. Twierdzi, że na jego miejscu każdy zachowałby się tak samo. Ma 58 lat, pracuje w zamojskiej agencji ochroniarskiej i zapewnia, że nie jest "materiałem” na bohatera.

Kiedy kilka dni temu kręcił się po podwórku, nagle usłyszał wołanie sąsiadki o pomoc. Okazało się, że pan Adam i jego 15-letni syn Krzyś są w niebezpieczeństwie. Mężczyźni czyścili szambo. Stężenie gazów było tak wysokie, że obaj stracili przytomność. Upadli tak nieszczęśliwie, że jeden leżał na drugim.

- W pierwszej chwili zobaczyłem tylko Adama. Nie wiedziałem, jak się zachować. Było pewne, że jeśli zejdę na dół, to też stracę przytomność - opowiada Warzocha. - Znalazłem jakiś drut. Zacząłem nim trącać sąsiada i krzyczeć z całych sił. Jakoś się ocknął! Złapałem go za rękę i podciągnąłem do góry.

Uratowany mężczyzna zaczął rozglądać się za synem. Chłopiec leżał już na dnie zbiornika. Ojciec zaczerpnął powietrza i skoczył. Chwycił syna wpół, podniósł go do góry, a Stanisław Warzocha wyciągnął chłopca na powierzchnię. Krzyś nie oddychał.

- Mama chłopca zadzwoniła po pogotowie i straż, ale nie mieliśmy chwili do stracenia - ciągnie dalej Warzocha. - Nie wyczuwaliśmy tętna. Zaczęliśmy go reanimować wspólnie z jego matką. W końcu zaczął oddychać.

Ojciec i syn trafili do tomaszowskiego szpitala. Żadnemu nic się nie stało. Krzyś po kilku dniach w szpitalu wczoraj poszedł do szkoły.

Strażacy z Bełżca są pełni podziwu dla Stanisława Warzochy. - Taka postawa jest godna najwyższej pochwały. Bez jego zimnej krwi doszłoby do tragedii - Krzysztof Gmoch, komendant OSP w Bełżcu nie ma wątpliwości. - Uhonorujemy to. Z komendantem tomaszowskiej PSP chcemy przyznać mu medal i jakaś nagrodę.
Stanisław Warzocha jest tym zamieszaniem zawstydzony. - Krzysia wyciągnął ojciec, ja mu tylko dopomogłem - tłumaczy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
jk
Gość
sss
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

jk
jk (20 marca 2008 o 19:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pogratulować zimnej krwi.
Rozwiń
Gość
Gość (20 marca 2008 o 09:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
I o takich rzeczach chcemy czytać a nie o ciągłych bredniach różnych Tuskach Niesołowskich i innych Schetynach.
Rozwiń
sss
sss (20 marca 2008 o 09:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
n napisał:
Bez przesady!zaraz medal i nagrodę!?

aleś ghłupia n
Rozwiń
ak
ak (20 marca 2008 o 09:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
evo napisał:
I o takich rzeczach chcemy czytać a nie o ciągłych bredniach różnych Kaczyńskich, Bredzińskich czy Karskich!!!
Rozwiń
evo
evo (20 marca 2008 o 08:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
I o takich rzeczach chcemy czytać a nie o ciągłych bredniach różnych Kaczyńskich, Bredzińskich czy Karskich!!!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!