czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Zamość

Romek spod Skierbieszowa podbił serca telewidzów


Choć nagroda miesiąca odjechała mu sprzed nosa, to dla wielu bohaterem został już przed finałem.

Chłopak spod Skierbieszowa ujął telewidzów swoją skromnością. Wszyscy go polubili.

Kiedy Roman Kozar z Lipiny Nowej k. Skierbieszowa stawał do finału miesiąca teleturnieju "Jaka to melodia” miał na swoim koncie kilka wygranych i 26 tys. 270 zł. Jego konkurenci wygrali do tego momentu więcej. Ale Romek obiecywał, że będzie walczyć. Niestety, podczas dwóch rund uzbierał jeszcze 290 zł. I do domu wrócił z kuferkiem słodyczy. W kolejnym programie będzie mógł wystartować dopiero za rok.

- Szkoda, bo znałem tytuły większości piosenek, a w finale wszystkie - mówi Roman Kozar. - Muszę popracować nad techniką. W niedzielę przyciski szybciej naciskali moi konkurenci.

Kim jest meloman? Studentem anglistyki w zamojskim Zespole Kolegiów Nauczycielskich. Jest na drugim roku, ale w kieszeni ma już licencjat z polonistyki, którym zrobił w tym samym college'u. Stale uczy się języków; siedzi już nad hiszpańskim, w perspektywie ma niemiecki.

Na udział w programie namówiła go stryjeczna babcia. To prawdopodobnie jedna z najzagorzalszych fanek programu w Polsce. Teleturniej ogląda od samego początku, czyli od 11 lat. - Od samego początku z Romkiem - opowiada 93-letnia Zofia Kozar. - Chłopak ma wiedzę, odgaduje tytuły, więc mówię: "Jedź i wygraj parę groszy, to ci się przyda na studia”.

Za pierwszym razem do programu się nie dostał. Ale nie dał za wygraną. - Na początku października zadzwonili, żebym się przygotowywał do występu w telewizji - wspomina. - Wiedziałem, że będę grał razem z panem Irkiem z Lublina. To bardzo dobry zawodnik. Wszyscy się go bali.

Ale Romek z nim wygrał. Zwycięsko przeszedł też przez kolejny odcinek. W trzecim było trochę gorzej, ale i tak "załapał” się do finału października. - Jestem bardzo dumna z syna - mówi Irena Kozar, mama Romana. - To sumienny i spokojny chłopak. - Zachował się tak, jak trzeba - dodaje jej mąż, Stanisław Kozar. - To chłopak na miejscu, nie wstydzi się tego, że pochodzi ze wsi.

- Pieniądze mu się przydadzą, bo studiuje - mówi Jan Pszenniak, sołtys Lipiny Nowej. - To bardzo grzeczny chłopak, tak jak wszystkie dzieci Kozarów. Szkoda że finału miesiąca nie wygrał, ale na pewno nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!