czwartek, 19 października 2017 r.

Zamość

Schronisko w Zamościu: Odławiamy psy na okrągło

  Edytuj ten wpis

Przez siedem dni w tygodniu jestem pod telefonem – mówi Piotr Łachno <br />
 (Leszek Wójtowicz)
Przez siedem dni w tygodniu jestem pod telefonem – mówi Piotr Łachno
(Leszek Wójtowicz)

Nie wiedzieliśmy, co zrobić z wałęsającym się po sklepie wilczurem – zaalarmowała nas Czytelniczka. – Nikt nam nie pomógł, a pies mógł kogoś pogryźć.

Pani Anna robiła na początku miesiąca zakupy w jednym z zamojskich hipermarketów. To była niedziela. – Zauważyłam, jak pracownik ochrony wyprowadza z budynku dorosłego wilczura – opowiada nasza Czytelniczka. – Przy ponownych próbach dostania się do sklepu, pies był odganiany od wejścia. Ochroniarz powiedział, że prawdopodobnie zwierzę należy do jakiegoś klienta.

Było jednak inaczej. Mimo ogłoszeń nadawanych przez megafon nikt z klientów nie zgłosił się po psa.

– Zwierzę zostało napojone, jeden z pracowników ochrony kupił mu jedzenie – opowiada zamościanka.

– Powiadomiony o sytuacji kierownik schroniska nie mógł psa odebrać, bo znajdował się kilkaset kilometrów od Zamościa. Nie pomogły ani Straż Miejska, ani policja. Zwierzę mogło wpaść pod samochód albo zaatakować innego psa, dlatego trzeba było je zabrać sprzed hipermarketu. Zadzwoniłam do schroniska, gdzie poinformowano mnie, że mają tylko jeden samochód i nikt poza kierownikiem nie może odebrać psa.

Wilczurem zajęła się w końcu jedna z pracownic hipermarketu, u której zwierze ma mieszkać, dopóki nie zgłosi się właściciel. – Jest oczywiste, że kierownik schroniska nie jest w stanie być wszędzie, ale może pod jego nieobecność inne instytucje powinny zająć się odławianiem psów – zastanawia się pani Anna.

Skontaktowaliśmy się z kierownikiem zamojskiego schroniska.

– Przez siedem dni w tygodniu jestem 24 godziny na dobę pod telefonem i jak trzeba, to i w nocy jadę po psa lub inne zwierzę, ale tamtej niedzieli byłem akurat w podróży służbowej – mówi Piotr Łachno, który firmowym samochodem jeździł do Niemiec po nowe zwierzęta do zamojskiego Ogrodu Zoologicznego.

– Tak się akurat złożyło. Z rozmowy telefonicznej wywnioskowałem, że pies zachowywał się spokojnie i nikomu nie zagrażał. Gdyby był agresywny, na miejsce pojechałby lekarz weterynarii. W schronisku mamy 250 psów i cały czas ktoś jest tam na miejscu.

Pani Anna zwraca uwagę, że wielu mieszkańców Zamościa nie wie, jak się zachować na widok bezpańskich zwierząt. Dlatego podajemy numer telefonu do schroniska – 84 641 12 86. Dzwonić można również bezpośrednio do kierownika, tel. 601 800 961.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
gość
Iza
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (2 lutego 2015 o 14:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Adopcja pieska? Czy to możliwe?że schroniska!!!
Rozwiń
gość
gość (10 stycznia 2012 o 19:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A ja się pytam: kiedy w Zamościu będzie schronisko dla kotów?!!! Przecież to są też zwierzęta potrzebujące opieki. Psy i koty wałęsają się , bo ludzie się nimi nie opiekują, lub pozbywają. Na naszym osiedlu jest pełno bezpańskich kotów i nikt ich nie odławia. W tym mieście to jest wszystko nienormalne. Schronisko dla bezdomnych mężczyzn jest, a dla kobiet nie ma, kobiety niech koczują pod płotem, niech zamarzają na przystankach itd. Bezdomna kobieta = bezdomne zwierzę.
Rozwiń
Iza
Iza (20 października 2011 o 10:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ktoś u nas na wsi ktoś wyrzucił w maju szczenną suczkę ,błąkała się kilka dni ludzie ją trochę dokarmiali , w końcu ją przygarnęłam i jest u nas.Urzekła mnie tym że zawsze kiedy gotowałam obiad to stała pod drzwiami z przechylona głową i tak się wpatrywała .Nie wiem jak ktoś mógł wyrzucić takiego fajnego psa.Jest w typie Bokserki ,mądra,umie się bawić,zna różne komendy,widać że właściciel dbał o nią -nie rozumiem jak mógł ją wyrzucić.Po dwóch tygodniach oszczeniła się i miała 7 szczeniaczków.Wszystkim znalazłam domy,chociaż ,jak to na wsi sąsiedzi mówili,trzeba było potopić bo to tylko kłopot-ale ja bym tak nie mogła.Teraz dałam suni zastrzyk hormonalny ,tylko nie wiem czy nie za póżno bo po dwóch dniach od zastrzyku zaczęła się gonić-może ktoś mi odpowie bo ja nie mam doświadczenia w hodowli suk.
Rozwiń
Joasia
Joasia (18 października 2011 o 12:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Sunia,o imieniu Kropka, - żółty mały łagodny kundelek lgnęła do ludzi i dzieci, na łapkach się czołgała i merdała przyjaźnie do każdego ogonkiem. Dzieci idące do szkoły (nr. 8 na Karolówce) cieszyły się na jej widok, podkarmiały,a sunia wychodziła do ludzi, którzy ją głaskali. Tymczasem właściciele ją oddali do schroniska - wiernego pieska!!! Dlatego, że szła do kogoś, kto ją głaskał, drapał po łebku, dlatego tylko,że wychodziła poza niezabezpieczone ogrodzenie. A wystarczyło pozatykać dziury w płocie, dać siatkę, albo sztachety !! Jaki jest jej dalszy los? Może została uśpiona?!!! Czy to prawda, że ktoś ją wziął i jest w Wielączy? Czy to tylko nieprawdziwa wersja podawana przez ludzi, którzy pozbyli się Kropeczki?
Rozwiń
weterynarz
weterynarz (18 października 2011 o 10:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Zwierzę mogło wpaść pod samochód albo zaatakować innego psa"-A jakby człowieka pogryzł to by się nic nie stało?Chyba jednak się cofamy.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!