poniedziałek, 23 października 2017 r.

Zamość

Skandal w szpitalu w Tomaszowie. Ordynator ciął pacjentów, nastoletni syn zszywał

Dodano: 10 grudnia 2015, 06:29

Przesłuchiwani w tej sprawie Bernard Ż. i Jakub Ż. nie przyznali się, ale wersję udziału nastolatka w operacjach potwierdzili pracownicy szpitala i przesłuchiwani pacjenci
Przesłuchiwani w tej sprawie Bernard Ż. i Jakub Ż. nie przyznali się, ale wersję udziału nastolatka w operacjach potwierdzili pracownicy szpitala i przesłuchiwani pacjenci

Bernard Ż., były ordynator chirurgii w tomaszowskim szpitalu i jego syn Jakub Ż. odpowiedzą przed sądem za narażenie pacjentów na niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia. Ojciec pozwalał synowi brać udział w przeprowadzanych przez siebie operacjach. 19-latek studiował wtedy fizjoterapię, w szpitalu miał praktyki

W 2013 r. do dyrekcji szpitala w Tomaszowie Lubelskim wpłynęła anonimowa skarga na ordynatora Bernarda Ż. podpisana przez „pracowników oddziału chirurgii”. Medykowi zarzucono mobbing: wyśmiewanie i lekceważenie pielęgniarek, poniżanie ich oraz bezzasadne krytykowanie. Świadkiem nielegalnych praktyk miał być nastoletni syn ordynatora, który podczas wakacyjne praktyki na oddziale fizjoterapii tomaszowskiego szpitala wielokrotnie miał być dopuszczany do udziału w operacjach chirurgicznych.

Dyrektor szpitala dr Andrzej Kaczor powołał specjalną komisję, która miała ustalić czy opisane wydarzenia rzeczywiście miały miejsce. W jej skład weszli m.in. ordynatorzy wszystkich oddziałów, zastępca dyrektora i naczelna pielęgniarka. Przesłuchano wszystkich pracowników chirurgii i przejrzano dokumentację medyczną. Ostatecznie zarzut mobbingu nie potwierdził się, ale z ustaleń komisji wynikało, że syn ordynatora rzeczywiście brał udział w operacjach. Bernard Ż. został dyscyplinarnie zwolniony z pracy. A o sprawie powiadomiono prokuraturę.

– Przesłuchiwani w tej sprawie Bernard Ż. i Jakub Ż. nie przyznali się, ale wersję udziału nastolatka w operacjach potwierdzili pracownicy szpitala i przesłuchiwani pacjenci. Zebrano bezsporny materiał dowodowy, który zaowocował sporządzeniem aktu oskarżenia przesłanego do Sądu Rejonowego w Tomaszowie Lubelskim – mówi Bartosz Wójcik, szef Prokuratury Rejonowej w Zamościu. – Wynika z niego, że Jakub Ż. brał czynny udział w operacjach. Asystował przy nich i m.in. przytrzymywał oraz podawał sprzęt oraz zakładał szwy operowanym pacjentom.

Za narażenie ich zdrowia i życia grozi mu teraz do 3 lat pozbawienia wolności. Jego ojciec może spędzić w więzieniu aż pięć lat.

– W jego przypadku mówimy o poważniejszym zarzucie, ponieważ jako lekarz miał obowiązek troszczyć się o życie i zdrowie pacjentów – tłumaczy Wójcik.

Termin rozprawy nie został jeszcze wyznaczony. Przed sądem cywilnym toczą się natomiast postępowania, które wytoczyli pacjenci tomaszowskiego szpitala. Jedna z pacjentek chirurgii domaga się 200 tys. zł zadośćuczynienia za to, że po operacji, w której brała udział osoba nieuprawniona, jest stan zdrowia się pogorszył. Inna domaga się takiej samej kwoty za to, że podczas jej zabiegu na sali operacyjnej obecny był syn ordynatora chirurgii.

Czytaj więcej o: prawo szpital Tomaszów Lubelski
Gość
cogito
-:(
(23) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (2 marca 2016 o 14:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jejku oni?
Rozwiń
cogito
cogito (12 grudnia 2015 o 12:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Jak się pozbyć pracownika,który nie akceptuje układów personalnych tolerujących "bylejakość",nie poddającego się naciskom "równania do szeregu"?Należy postawić zarzut mobbingu,posiłkując się opiniami wiecznie niezadowolonych ze swojej pracy "nierobów"(dobrze byłoby jeszcze wplątać w to molestowanie podległego personelu),nagłośnić w mediach.To,że później zarzuty nie potwierdzą się,jest  już nieistotne, "smrodek",ku uciesze aranżującego prowokacje,pozostał.I o to,wszystkim kanaliom,chodzi. 

Rozwiń
-:(
-:( (12 grudnia 2015 o 11:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

A ile ma żądać pacjent , który przez niego został posadzony na wózku inwalidzkim do końca życia .Jest po amputacji jednej nogi,(gdzie przy amputacji widział jak mu obcinał i wrzucał do kosza ), a drugą ma zle złożoną i nie wyprostuje jej .To jest szok bo często słyszę jak mówi ja widziałem jak mi obcinał i wyrzucał .

Na jakiej wojnie ta operacja się odbywała?Opisany sposób przeprowadzenia operacji odbywał się zwykle w  warunkach polowych na polu bitwy,a nie współcześnie w szpitalu.Takie operacje zwykle przeprowadzane są w głębokiej narkozie,a co za tym idzie,pacjent nie może widzieć przebiegu operacji.Coś mi się zdaje,że opowiadający jest w stałej narkozie po  nieustawicznym znieczulaniu się "mamrotem".

Rozwiń
tomaszowianka
tomaszowianka (12 grudnia 2015 o 11:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Niestety ale bez łapówki w tym szpitalu nie leczą.
Rozwiń
Gość
Gość (11 grudnia 2015 o 21:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gdy umierał mój dziadek, to by szpital go przyjął trzeba było dać łapówkę... Trzymali go, nie karmiąc, nie pojąc, nie robiąc nic,co przykazał im Hipokrates.. Brali tylko łapówki.. 50Euro/-USD na miesiąc..
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (23)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!