poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Zamość

Skarpy nie oddam!

Dodano: 26 września 2005, 18:47
Autor: Zofia Sawecka

Jerzy Karpowicz od kilku dni siedzi na skarpie rzeczki Sołokija i pilnuje, by nie położono tu rur kanalizacyjnych. Protestuje przeciwko budowie kanalizacji.

Miasto Tomaszów Lubelski przystąpiło do budowy sieci sanitarnej "Północ”, przebiegającej m.in. przez działki przy ul. Listopadowej. Projekt uzgodniony z właścicielami działek został jednak zmieniony. Wtedy pojawiły się problemy.
Początkowo kanał miał przebiegać przez nadrzeczną działkę Karpowicza (ul. Listopadowa 33). Stoi na niej zabytkowa stodoła z początku XIX wieku i takiż młyn drewniany. Obok jest staw, nad którym rosną pojedyncze, stare olsze czarne. Ponad rzeką stoi 200-letnia lipa i szpaler zabytkowych jesionów wyniosłych.
- Linia miała przebiegać przez staw, a koszt jego zabezpieczenia przed ubytkami wody oszacowano na 100 tys. zł. Trzeba było wyciąć drzewa. Nie zgodziłem się - opowiada Jerzy Karpowicz.
Kiedy okazało się, że wartość 13 drzew, planowanych do wycinki, przekracza 105 tys. zł, Karpowicz uświadomił sobie realną wartość swojej działki. - Zażądał od miasta 100 tys. zł i 3 tys. zł rocznej opłaty za przesył - twierdzi Marian Łysiak, burmistrz Tomaszowa Lubelskiego.
Karpowicz nie zaprzecza, ale mówi, że chciał własnym sumptem wykonać zabezpieczenie stawu i przenieść zabytkową stodołę, by kanał przebiegał pomiędzy stawem a rzeką. W ten sposób ocalałby zabytkowy drzewostan, on miałby pieniądze, a miasto kanalizację. Tymczasem miasto zmieniło projekt i nie chce dać mu ani grosza.
- Burmistrz wyrzuca lekką ręką pół miliona, a mnie żałuje 100 tys. zł - skarży się Karpowicz. - Zmiana projektu była konieczna - dowodzi burmistrz. - Tam jest pięciu współwłaścicieli działki. Nie zgodzili się na wycinkę drzew, przegraliśmy tę sprawę w sądzie.
W efekcie miasto zapłaci o 526 tys. zł więcej, niż według założeń pierwotnego projektu. Układ z Karpowiczem byłby bez wątpienia tańszy. Teraz wykonawca inwestycji przesuwa koryto rzeki, by mieć dostęp do skarpy przy działce Karpowicza. Rura ma być umieszczona w skarpie. Właściciel posesji obawia się, że szpaler jesionów będzie do wycięcia. Ponadto dowodzi, że skarpa również należy do niego, więc miasto nie ma prawa na niej nic projektować ani budować.
- Siadam na skarpie i nie wpuszczam maszyn. Złożyłem skargę do prokuratora - mówi Jerzy Karpowicz. - Skarpa jest integralną częścią rzeki, a rura zostanie położona tak, by absolutnie nie naruszyć drzew - zapewnia burmistrz Łysiak.
Wykonawca (Lubelskie Przedsiębiorstwo Robót Inżynieryjnych Sp. z o.o.) na razie robi swoje.
- Dla nas nie ma problemu. Ja realizuję zadanie według zmienionej dokumentacji i nowego pozwolenia na budowę - powiedział nam Tadeusz Antoniak, kierownik budowy.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!