czwartek, 19 października 2017 r.

Zamość

Skorpion 2008: z kompasem i na linie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 lutego 2008, 17:50

Sto osób penetrowało krasnobrodzkie lasy i wąwozy. Tegoroczna Ekstremalna Impreza na Orientację cieszyła się wyjątkową popularnością.

Ostatnie sprawdzanie sprzętu. Kompas, mapa, śpiwór, latarka, tabliczka czekolady, trochę owoców. Słychać strzał i w teren rusza ponad setka żądnych ekstremalnych wrażeń zawodników. Do mety dotrą tylko ci najbardziej wytrwali.

- Wpadłem w błoto i musiałem zrezygnować - żali się Łukasz Kurkowski, który odpadł w połowie trasy. - Jestem już tym zmęczony. Zresztą w przemoczonych butach daleko bym nie zaszedł. Szkoda. Może następnym razem będzie lepiej.
Tomasz Koguciuk przyjechał na tegorocznego "Skorpiona” z Chełma razem z kilkuosobową grupą przyjaciół z Lublina i Zamościa. W ekstremalnych rajdach startował już wielokrotnie. W tym roku postanowił zawalczyć o zwycięstwo. - Stanie się tak pod warunkiem, że pokonam własne słabości - przekonuje sam siebie Koguciuk.

Ekstremalna Impreza na Orientację "Skorpion” słynie jako rajd dla prawdziwych "twardzieli”. Nie bez powodu. W ciągu dwóch dni z pomocą map i kompasów zawodnicy musieli odnaleźć kilkadziesiąt punktów kontrolnych w głębokich jarach i wąwozach. Mieli do przebycia dwa dystanse: na 50 km i 100 km. Musieli też m.in. wspinać się po linie zawieszonej nad rzeką i strzelać do celu z karabinków.

Bezkonkurencyjni w swoich kategoriach okazali się Paweł Janiak, Irena Kroc i Anna Świtalska z Siedlec (na dystansie 50km) oraz Mariusz Pietrzak z Warszawy (100km). Tuż za nimi na metę przybyli m.in: Małgorzata Wesołowska z Lublina, Tomasz Radomiński z Mińska Mazowieckiego oraz warszawiacy: Andrzej Krochmal, Anna Trikozko i Leszek Herman - Iżycki. Ci, którzy dotarli na metę byli z siebie bardzo zadowoleni. - Walczyliśmy ze swoimi słabościami, nie konkurencją - podkreśla jeden z uczestników. - Każdy z nas jest zwycięzcą.

- To była naprawdę ciężka przeprawa - dodaje Mariusz Pietrzak - Temperatura spadała nawet do minus 20 stp!

W tym roku w teren ruszyło ok. 100 zawodników. - To był rekord - mówi Sławomir Juraszewski, sędzia i jeden z organizatorów rajdu. - I dowód na to, że ekstremalne imprezy cieszą się coraz większą popularnością - dodaje.

Nagrody i dyplomy wręczono zawodnikom w bazie rajdu, czyli w Zespole Szkół Ogólnokształcących w Krasnobrodzie . Organizatorem imprezy był Klub Imprez na Orientację "Inochodziec” działający przy PTTK w Lublinie. Patronat nad rajdem sprawował Dziennik Wschodni. (Jaś)

Piotr Stasiuk
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Kojo
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Kojo
Kojo (19 lutego 2008 o 00:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zgodzę się, że każdy kto wystartował i dotarł do mety jest zwycięzcą, bo sam byłem uczestnikiem i to naprawdę był nie lada wyczyn przejść połowę trasy, bo warunki były bardzo trudne,a do tego w takim marszu wychodzą wszystkie słabości i kontuzje, wiem co mówię, bo sam się zmagałem ze swoimi słabościami i przypomniała mi o sobie dawna kontuzja kolana, która bardzo utrudniała mi dalszą kontynuację marszu, ale dałem rade dotrzeć do mety w limicie czasu, chodź zaliczyłem tylko 9 z 13 punktów, to jestem z siebie zadowolony, bo wiem, ze dałem z siebie wszystko i było warto, ale nie chodzi tylko o wynik, lecz o te przeżycia i przepiękne widoki, których na trasie było pełno i wspaniałą zabawę. Mam nadzieje, że takie imprezy jak "Skorpion" będą się cieszyć coraz większą popularnością, bo na takich imprezach można sprawdzić na co nas stać, a przy okazji pozwiedzać.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!