sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Zamość

Śledczy nie znaleźli dowodów na to, że policja pobiła 46-latka

Dodano: 30 września 2009, 12:19

Nie znaleźli dowodów potwierdzających wersję pobitego, dlatego postanowili umorzyć dochodzenie w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy policji. Mieszkaniec Zamościa zapowiada odwołanie.

Chcieliśmy zapytać o szczegóły ustaleń, ale śledczy nie chcą się na razie wypowiadać na ten temat.

– Poczekajmy na uprawomocnienie postanowienia – proponuje Ewa Kuźnicka, wiceszefowa Prokuratury Rejonowej w Zamościu.

Ale do tego jeszcze długa droga, bo 46-latek z Zamościa, który utrzymuje, że pobiło go dwóch policjantów, zamierza się odwoływać.

– Nie mam nic do stracenia – powiedział nam pan Tomasz. – Policjanci potraktowali mnie jak śmiecia.

Do zdarzenia miało dojść 16 sierpnia. Mężczyzna postanowił napić się piwa w jednym z barów przy ul. Piłsudskiego. Tam doszło do scysji z barmanką, która odmówiła mu podania alkoholu. Zdenerwowany jej zachowaniem mężczyzna wezwał policję.

– Ale funkcjonariusze nie zwrócili uwagi barmance, tylko wykręcili mi ręce, a później rzucili mnie na ziemię, założyli kajdanki, wpakowali do radiowozu i zawieźli do izby, choć byłem trzeźwy i domagałem się badania krwi – opowiada.

Tam mieli go dalej bić po całym ciele, dusić i polewać wodą. Mężczyzna zapewnia, że po przewiezieniu na miejsce nikt nie próbował zbadać stanu jego trzeźwości.

Ale w protokole doprowadzenia zapisano, że sam odmówił badania. Pan Tomasz zapewnia, że był trzeźwy.

– W dzieciństwie przeszedłem zapalenie opon mózgowych, dlatego jak się zdenerwuję, to się zacinam – mówi. – Jak mogłem poza tym być pijany, skoro kilkanaście minut wcześniej wróciłem samochodem z Rzeszowa?

Rano alkomat nie wykazał w jego organizmie alkoholu. Tego samego dnia – z urazami nadgarstka i barku, otarciami skóry twarzy, łokcia oraz kolan – mężczyzna zgłosił się do lekarza.

Według policji, mężczyzna odmówił okazania dowodu osobistego, zachowywał się głośno, więc został wyprowadzony z lokalu. Próbował się wyszarpnąć, więc użyto siły fizycznej i założono kajdanki.

Dlaczego trafił na "wytrzeźwiałkę”? – Bo był pijany – utrzymują mundurowi.

Za zakłócanie porządku publicznego policja chciała ukarać 46-latka mandatem w wysokości 250 złotych, ale mężczyzna odmówił jego przyjęcia, dlatego odpowie za wykroczenie przed sądem.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!