poniedziałek, 5 grudnia 2016 r.

Zamość

Śmierć z promilami w tle

Dodano: 16 września 2002, 01:15

Tragedia rozegrała się pod koniec lipca na malowniczej drodze z Gorajca do Szczebrzeszyna w powiecie zamojskim. W środku nocy samochód z trojgiem młodych ludzi roztrzaskał się o drzewa na stromym poboczu. Zginęła siedemnastoletnia Wioletta P. Jej matka twierdzi, że wykrwawiła się, czekając kilka godzin na pomoc

W samochodzie, oprócz tragicznie zmarłej siedemnastolatki, podróżowała jeszcze jej koleżanka oraz kierowca, który, jak się później okazało, był pod wpływem alkoholu. Ok. godz. 23 samochód wjechał na barierkę oddzielającą drogę od skarpy i został wyrzucony jak z katapulty, po czym spadł w zarośla. Na drodze nie było żadnych śladów zdarzenia. Do najbliższych zabudowań jest stąd około dwustu metrów. Kierujący samochodem Piotr S. zgłosił się na policję w Szczebrzeszynie dopiero o godz. 4.15. Pogotowie, straż pożarna i policja dotarły na miejsce zdarzenia kilka minut przed godz. 5. Powstaje pytanie: dlaczego kierowca, idąc do Szczebrzeszyna, nie zatrzymał kogoś po drodze albo nie wstąpił do któregoś z domów?
– Chciał ukryć, że był pijany i zabił mi dziecko – uważa matka zabitej nastolatki.
Kierowca przyznaje, że wypił przed wypadkiem dwa piwa, ale przedstawia zupełnie inną wersję wydarzeń.
– Obudziłem się po drugiej stronie jezdni. Nie widziałem samochodu i nic nie pamiętałem. Wstępowałem do domów, ale wszyscy mówili że jestem tuż przed Szczebrzeszynem. Zatrzymywałem też samochody, ale bez skutku – mówi.
Jednak mieszkańcy okolicznych domostw nic nie słyszeli aż do piątej rano, kiedy przyjechało pogotowie. Co więcej, idącego drogą Piotra minął jadący z naprzeciwka znajomy, który twierdzi, że ten nie dawał mu żadnych znaków.
Kierowca, kiedy dotarł na policję, początkowo zeznał, że został pobity i okradziony, ponieważ – jak twierdzi – ze względu na kłopoty z pamięcią, taka wersja wydarzeń wydawała mu się najbardziej prawdopodobna.
W sprawie są też inne niejasności. Według notatki policjantów, do wypadku doszło ok. godz. 23. Tymczasem zegar wskazówkowy w samochodzie zatrzymał się na godz. 1.10. Według prokuratury niczego to jednak nie dowodzi. Koledzy odwożeni do Gorajca powiedzieli na policji, że Piotr S. wyjechał z dziewczynami do Szczebrzeszyna kilka minut po godz. 23. Co innego mówią teraz.
– Rozstaliśmy się parę minut przed północą, a Piotrek miał jeszcze odwieźć jednego kolegę i odstawić skrzynkę po piwie – mówi jeden z nich. Potwierdza to sam kierowca, który – mimo wcześniejszej amnezji – pamięta dobrze, że ze Szczebrzeszyna do Gorajca wyjechali o godz. 23.15. Przyznał się, że wypił przed wypadkiem dwa piwa, a później, po drodze do Szczebrzeszyna, jeszcze jedno. Badanie retrospektywne wykazało, że pomiędzy godz. 23 a 1.15 sprawca wypadku mógł mieć od 1,1 do 1,6 promila alkoholu we krwi.
W najbliższym czasie do prokuratury mają trafić akta sprawy. Według nieoficjalnych informacji Piotrowi S. postawione zostaną zarzuty spowodowania wypadku pod wpływem alkoholu i nieudzielenia pomocy ofiarom.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO