piątek, 22 września 2017 r.

Zamość

Śmierć z promilami w tle

Dodano: 16 września 2002, 01:15

Tragedia rozegrała się pod koniec lipca na malowniczej drodze z Gorajca do Szczebrzeszyna w powiecie zamojskim. W środku nocy samochód z trojgiem młodych ludzi roztrzaskał się o drzewa na stromym poboczu. Zginęła siedemnastoletnia Wioletta P. Jej matka twierdzi, że wykrwawiła się, czekając kilka godzin na pomoc

W samochodzie, oprócz tragicznie zmarłej siedemnastolatki, podróżowała jeszcze jej koleżanka oraz kierowca, który, jak się później okazało, był pod wpływem alkoholu. Ok. godz. 23 samochód wjechał na barierkę oddzielającą drogę od skarpy i został wyrzucony jak z katapulty, po czym spadł w zarośla. Na drodze nie było żadnych śladów zdarzenia. Do najbliższych zabudowań jest stąd około dwustu metrów. Kierujący samochodem Piotr S. zgłosił się na policję w Szczebrzeszynie dopiero o godz. 4.15. Pogotowie, straż pożarna i policja dotarły na miejsce zdarzenia kilka minut przed godz. 5. Powstaje pytanie: dlaczego kierowca, idąc do Szczebrzeszyna, nie zatrzymał kogoś po drodze albo nie wstąpił do któregoś z domów?
– Chciał ukryć, że był pijany i zabił mi dziecko – uważa matka zabitej nastolatki.
Kierowca przyznaje, że wypił przed wypadkiem dwa piwa, ale przedstawia zupełnie inną wersję wydarzeń.
– Obudziłem się po drugiej stronie jezdni. Nie widziałem samochodu i nic nie pamiętałem. Wstępowałem do domów, ale wszyscy mówili że jestem tuż przed Szczebrzeszynem. Zatrzymywałem też samochody, ale bez skutku – mówi.
Jednak mieszkańcy okolicznych domostw nic nie słyszeli aż do piątej rano, kiedy przyjechało pogotowie. Co więcej, idącego drogą Piotra minął jadący z naprzeciwka znajomy, który twierdzi, że ten nie dawał mu żadnych znaków.
Kierowca, kiedy dotarł na policję, początkowo zeznał, że został pobity i okradziony, ponieważ – jak twierdzi – ze względu na kłopoty z pamięcią, taka wersja wydarzeń wydawała mu się najbardziej prawdopodobna.
W sprawie są też inne niejasności. Według notatki policjantów, do wypadku doszło ok. godz. 23. Tymczasem zegar wskazówkowy w samochodzie zatrzymał się na godz. 1.10. Według prokuratury niczego to jednak nie dowodzi. Koledzy odwożeni do Gorajca powiedzieli na policji, że Piotr S. wyjechał z dziewczynami do Szczebrzeszyna kilka minut po godz. 23. Co innego mówią teraz.
– Rozstaliśmy się parę minut przed północą, a Piotrek miał jeszcze odwieźć jednego kolegę i odstawić skrzynkę po piwie – mówi jeden z nich. Potwierdza to sam kierowca, który – mimo wcześniejszej amnezji – pamięta dobrze, że ze Szczebrzeszyna do Gorajca wyjechali o godz. 23.15. Przyznał się, że wypił przed wypadkiem dwa piwa, a później, po drodze do Szczebrzeszyna, jeszcze jedno. Badanie retrospektywne wykazało, że pomiędzy godz. 23 a 1.15 sprawca wypadku mógł mieć od 1,1 do 1,6 promila alkoholu we krwi.
W najbliższym czasie do prokuratury mają trafić akta sprawy. Według nieoficjalnych informacji Piotrowi S. postawione zostaną zarzuty spowodowania wypadku pod wpływem alkoholu i nieudzielenia pomocy ofiarom.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!