niedziela, 22 października 2017 r.

Zamość

Strajk kierowców sparaliżował miasto

  Edytuj ten wpis
Dodano: 31 stycznia 2008, 15:46
Autor: Anna Szewc

Chcieli podwyżek i godnego traktowania. Nie dostali ani jednego, ani drugiego.

Dlatego wczoraj o świcie kierowcy Miejskiego Zakładu Komunikacji zdecydowali się rozpocząć protest. Na trasę nie wyjechał ani jeden autobus.


Pan Maksymilan (imię zostało zmienione, pełne dane do wiadomości redakcji) ma 48 lat. Od 22 pracuje jako kierowca. W zamojskim MZK dostaje miesięcznie „na rękę” 1200 złotych. Kiedy wczoraj rano przyszedł do pracy nie wiedział, że zapadła decyzja o akcji protestacyjnej, ale przyłączył się do niej bez zastanowienia. – Bo jak długo mamy pozwalać na wykorzystywanie nas, na traktowanie jak śmieci? – pyta rozżalony mężczyzna. – Za te marne pieniądze pracuję po 170 godzin miesięcznie. Wstaję o trzeciej rano i zasuwam, a po wypłacie zastanawiam się czy kupić tonę węgla, żeby ogrzać dom, czy dzieciom jedzenie.

Związkowcy, którzy wczoraj od rana w imieniu załogi prowadzili negocjacje z zarządem firmy i przedstawicielami władz miasta zapewniali, że protest nie był wcześniej planowany. – Ludzie po prostu nie wytrzymali. Spontanicznie zdecydowali, że nie ruszą się z zajezdni – wyjaśnił nam Mirosław Marszalec, szef zakładowej „Solidarności”. Wspólnie z przedstawicielami dwóch innych związków zawodowych prowadzi rozmowy o podwyżkach dla załogi. – Po 200 zł dla każdego i dodatkowo 50 dla tych, którzy zarabiają najgorzej. Nie odstępujemy od tego, choć jesteśmy gotowi do negocjacji – zapowiedział Marszalec. Uprzedził jednak, że na proponowane przez prezesa 5-procentowe podwyżki na pewno nie pójdą. Rozmowy mają być kontynuowane dzisiaj.

Tymczasem na wczorajszym proteście najbardziej ucierpieli pasażerowie, których w żaden sposób o strajku nie uprzedzono. Zamościanie i mieszkańcy okolicznych wiosek marzli na przystankach i klęli na czym świat stoi.

Helena Nieckarz pieszo dotarła z Sitańca na rogatki Zamościa. Tam ją spotkaliśmy. – Czekam już godzinę i też nic. Muszę dzwonić do znajomych, żeby mnie stąd zabrali. Trzeba się jakoś ratować – żaliła się nam kobieta.

– To karygodne – oburzała się Danuta Rosalińska z Zamościa. – Niech sobie protestują. Tylko czemu naszym kosztem?

Wiele osób w ogóle nie dotarło wczoraj do pracy, inni się spóźnili, bo musieli iść piechotą.

Samorząd próbował ratować sytuację z pomocą Straży Miejskiej. – Strażnicy jeździli po przystankach i jeżeli byli tam np. uczniowie, podwożono ich do szkół, żeby dzieciaki nie marzły – relacjonował nam Karol Garbula, rzecznik prezydenta miasta. (jaś)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
MYśLACY
Robi
maryjan
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

MYśLACY
MYśLACY (1 lutego 2008 o 21:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wiecie co to sa jaja pracownik PSS zarabia mniej niz tysiąc i nie ma sie komu poskarżyć, ale budzetówka ma władze nie ważne czy gminna czy państwowa i zaraz rozmowy podwyżki ale to przecież to z naszych pieniążków (podatki) a co z innymi ???
Rozwiń
Robi
Robi (1 lutego 2008 o 21:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Prosta sprawa - ustalić, że prezydent Zamościa i jego urzędnicy zarabiają tyle co kierowca MZK czy nauczyciel.
Rozwiń
maryjan
maryjan (1 lutego 2008 o 07:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a ja jestem za tym aby strajkowali, nie tylko mzk ale wszyscy, niech bedzie ogólnonarodowa rewolucja i niech dokopią tym wszystkim politykom i samorządowcom, którzy nie szanują człowieka i ojczyzny - wzywam do rewolucji!!!
Rozwiń
~~H~~
~~H~~ (1 lutego 2008 o 00:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
to są jakieś kpiny! strajk był nielegalny, bo nikt o nim nie został poinformowany z odpowiednim wyprzedzeniem!!!
Rozwiń
Martadella
Martadella (31 stycznia 2008 o 17:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dla mnie to mogą strajkować, tylko dobrze by było żeby na przyszłość chociaż uprzedzili a nie jak dzisiaj tyle osób spóźniło się do pracy i szkoły. Myślę, że tak nie powinni zrobić, bo czym ci ludzie sobie na to zasłużyli.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!