wtorek, 17 października 2017 r.

Zamość

Toalety za cmentarzu? Zapomnij!

  Edytuj ten wpis
Autor: Bogdan Nowak

Nasz Czytelnik pojechał na cmentarz przy ul. Peowiaków uporządkować groby bliskich. Nagle zachciało mu się siku.

I wtedy pojawił się kłopot. Szukał ubikacji jakiś czas, ale nie znalazł. W końcu uratowała go "pielgrzymka” po okolicznych firmach.

- Na cmentarz przychodzi wiele starszych osób, pojawiają się przyjezdni i turyści - denerwuje się 34-letni pan Maciej (nazwisko do wiadomości redakcji). - Jeśli złapie ich fizjologiczna potrzeba, jak mają sobie poradzić? Nikt o tym nie myśli.

Mężczyzna jest mieszkańcem Zamościa i często odwiedza cmentarz przy ul. Peowiaków. To jedna z najpiękniejszych nekropolii na Zamojszczyźnie. Znajduje się tutaj m.in. jedyna neogotycka kaplica w mieście, pomnik Dzieci Zamojszczyzny i m.in. żołnierzy września 1939 r. Na pochodzącej z początku XIX w nekropolii leżą zasłużeni mieszkańcy miasta.

Podczas Święta Zmarłych cmentarz odwiedzają tłumy. I są w kłopocie. - Nie ma tu żadnej informacji o jakiejś toalecie - mówi nasz Czytelnik. - Dookoła cmentarza też nie ma gdzie się wysikać. Więc co było robić? Obszedłem kilka okolicznych firm z nadzieją, że któraś się zlituje i… wpuści mnie do toalety.

Byłem w tej sprawie w hurtowni kwiatów, firmie prowadzącej naukę jazdy i w jakimś warsztacie. Nie chciano mnie wpuścić. W końcu trafiłem do sklepu z systemami grzewczymi. Tam dostępu do WC nie bronili. I jeszcze dostałem od nich ulotkę!

W podobnym kłopocie są inni mieszkańcy Zamościa. - Podobno jest gdzieś jakaś toi-toika, ale nie wiem jak jej szukać - martwił się wczoraj 60-letni mężczyzna porządkujący grobowiec. - Na cmentarzu o to pytać nie wypada.

W poszukiwaniu toalety obeszliśmy cały, kilkuhektarowy teren. W końcu trafiliśmy na budkę toi-toi na tyłach cmentarza, przy jednej z bocznych bram (od ul. Przemysłowej, w kierunku os. Zakole). Była otwarta, czyściutka i wyglądała jakby nikt jej nie używał. Nigdzie nie było jednak tabliczek, informujących jak do niej trafić.

- I to się powinno zmienić - mówi Wiesława Dubienka, przewodnicząca os. Planty. - Od dawna sugerowałam też, że miasto powinno zorganizować przy tym cmentarzu parkingi, toalety i śmietniki z prawdziwego zdarzenia. Na razie nic z tego jakoś nie wynikło. Natomiast ustawienie kilku toi-toiek podczas Święta Zmarłych nie powinno być problem. Będę o to wnioskować na poniedziałkowej sesji RM.

Co na to Stanisław Kicko, administrator cmentarza? Nie wiadomo. Wczoraj nie można się było do niego dodzwonić.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
luccio1
kiop
(14) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (24 listopada 2015 o 18:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mojej mamie też chce się sikać na cmentarzu, jak niema gdzie się wysikać to po postu sika w spódnice. Nawet jeśli ma majtki pod spódnicą, ostatnio wchodzi na cmentarz już bez majtek.
Rozwiń
luccio1
luccio1 (29 kwietnia 2009 o 13:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Problem jest pozostałością pewnego sposobu myślenia, według którego świętość miejsca takiego jak cmentarz (i jeszcze bardziej kościół) miałaby być nie do pogodzenia z istnieniem w sąsiedztwie czegoś tak "nieczystego" jak "toaleta", "ustęp" czy jak tam jeszcze go zwał... Ludzie w takim miejscu nie powinni mieć potrzeb fizjologicznych - a jeśli jednak mimo wszystko jemieli, tym gorzej dla nich: musieli się załattwiać "jakoś tam", "gdzieś tam" - a problemu oficjalnie nie było, o sprawie nikt nie mówił głośno.
Prawe 40 lat temu, na początku lat 70. XX w., żegnałem Ojca na Cmentarzu Rakowickim - jednym z najbardziej "prestiżowych" cmentarzy mojego rodzinnego Krakowa (w nieoficjalnym rankingu drugi po Salwatorze). Wśród licznych szczegółów i zdarzeń towarzyszących pogrzebowi pamiętam i to, że wkrótce potem, jak po zakończonej uroczystości znaleźliśmy się znów na ulicy przed bramą główną, Mama bardzo długo kucała pod murem cmentarnym, na wąskim pasku trawnika wydeptanego na klepisko, mając mur za plecami, a przed sobą ruchliwy chodnik - zaledwie symbolicznie osłaniana przez drzewko-samosiejkę i przez Ciocię,która towarzysząc Jej stała obok. Fizjologia organizmu dała Mamie znać o sobie nagle i gwałtownie podczas dochodzenia do bramy - potrzebując już, teraz, zaraz, w tamtym czasie i tamtym miejscu nie mogła załatwić się w żaden inny sposób. Czarne pończochy, czarny kostium, a nade wszystko ciężki nieprzejrzysty wdowi welon, osłaniający dokładnie całą twarz, tłumaczyły obcym bez słów całą sytuację (sytuację tę ów welon doprowadzał skądinąd do paradoksu: twarz Wdowy pozostawała niewidoczna - równocześnie każdy, kto tylko chciał, mógł oglądać Jej podwiązki...).
Rozwiń
kiop
kiop (29 października 2008 o 00:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Taki piękny cmentarz a taki zaniedbany. I ciągle przestawiane są tam stare nagrobki, bo trzeba zrobić miejsce dla lastriko. Dziwię się, że konserwatorzy patrzą na to przez palce.
Rozwiń
krszysiu
krszysiu (28 października 2008 o 13:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Administrator cmentarza jak zwykle "niedostępny" tak już sobie ustawił komunikator !
Rozwiń
rydzykant
rydzykant (27 października 2008 o 09:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Cmentarz jest dla zmarłych !
Ci nie mają potrzeb fizjologicznych.
Dziadek za wcześnie przyszedł. Mógł poczekać aż go
tam dostarczą.
PS. Przy murze od strony ul. przemysłowej jest toaleta nawet zamykana.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (14)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!