czwartek, 19 października 2017 r.

Zamość

Turkowice: Woda zalewa piwnice, a krew gospodarzy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 15 kwietnia 2005, 15:21
Autor: Zofia Sawecka

d W części Turkowic wody opadowe gromadzą się w pasie drogowym, z którego nie mają odpływu i przesiąkają do piwnic. Sąsiedzi zwalają winę jeden na drugiego i coraz bardziej są skłóceni.

Teren jest podmokły. Woda z całej okolicy ma naturalny spadek w kierunku działki sołtysa Turkowic, Tadeusza Pilusia. Tam tworzy się jedna wielka zastoina. Woda podsiąka pod budynki. Ściana szczytowa obory Pilusiów pękła, a rysa szerokości ok. 8-10 cm ciągle się poszerza. Sołtys nie chce się zgodzić, by na jego działkę spuścić wodę, która stoi przy drodze na wprost posesji Piotrowskich. Tam ma ona zablokowany odpływ, bo Andrzej Kaczoruk zawalił dawny przepust i zaorał rów tłumacząc, że nie ma go na mapie geodezyjnej. Teraz i Piotrowski, i Kaczoruk pompują wodę z piwnic. Z tym samym problemem borykają się ich sąsiedzi. Kaczorukowie twierdzą, że winę ponosi Adam Lizun, który piętrzy wodę w starej, podworskiej sadzawce. - Przecież jeśli spuszczę wodę, to zaleję Kaczoruka, Bardygę i Pilusia, a naprzeciwko Piotrowskiego znowu będzie stać jezioro - tłumaczy Adam Lizun.
Gmina Werbkowice wydała już 6 tys. zł na wypompowywanie wody z rowu naprzeciwko posesji Piotrowskich, ale niewiele to dało. - Ściany domu trzeszczą. Gdzie my będziemy mieszkać, jeśli się zawali? - martwi się Wiesława Piotrowska. - Jak tu 80 lat żyję, zawsze były dwa stawy dworskie i był rów odprowadzający wodę. Szedł on przez drogę i przez działki Kaczoruka i Pilusia do rowów na łące. Woda spływała naturalnie i nie było żadnych problemów - opowiada Jan Lizun.
Potwierdzają to stare mapy geodezyjne. Teraz brakuje 400 m rowu, bo nie wymierzono go na działkach Kaczoruka i Pilusia, a co za tym idzie nie naniesiono na mapy po pomiarach geodezyjnych prowadzonych w latach 70. Dopóki były suche lata, nikomu to nie przeszkadzało. Ostatnio jednak podniósł się poziom wód gruntowych. - To wina złych stosunków wodnych, których uregulowanie należy do starostwa - twierdzi Anna Nowak, inspektor ds. budownictwa drogowego w Urzędzie Gminy Werbkowice. - Chcieliśmy wykonać rów odpływowy przy granicy działki pana Pilusia. On się na to zgodził, ale pan Kaczoruk nie uznaje granicy, dzielącej ich działki i sprawa upadła - mówi Lech Bojko, sekretarz gminy Werbkowice.
Wygląda na to, że w Turkowicach jak najszybciej trzeba powtórzyć pomiary geodezyjne, przywracające właściwe stosunki wodne. - Muszę sprawdzić, kto teraz i na jakiej podstawie może wykonać nowe pomiary geodezyjne - obiecał nam Józef Kuropatwa, starosta hrubieszowski.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!