czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Zamość

Turystę należy nakarmić

Dodano: 21 maja 2006, 17:31
Autor: Bogdan Nowak

Trzeba sięgnąć do kulinarnych i historycznych korzeni, żeby rozwinąć skrzydła. Produkty lokalne to szansa na rozwój Lubelszczyzny.
Tak uważają uczestnicy Festiwalu Produktu Lokalnego, który odbywał się w miniony weekend w Zamościu.

Na Rynku Solnym kramy wystawiło kilkudziesięciu lokalnych producentów z woj. lubelskiego i podkarpackiego. Można było skosztować swojskich kiełbas i kaszanek, kiszonych ogórków, nalewek z dębowych beczek, chleba razowego oraz kilkudziesięciu rodzajów miodów i ciast. Swoje wyroby prezentowali też rzeźbiarze (m.in. Zbigniew Chalimiuk z Białej Podlaskiej), garncarze i wikliniarze. Impreza cieszyła się dużym zainteresowaniem. - Takie wędliny robiło się jeszcze przed wojną na wołyńskiej wsi - emocjonował się 68-letni mieszkaniec Zamościa, zajadając pęto swojskiej kiełbasy. - To smak kuchni mojej matki. Aż łza się w oku kręci.
W Ratuszu, tuż obok straganów, odbywała się dwudniowa konferencja "Korzenie i skrzydła”. Jej uczestnicy dyskutowali o przyszłości produktów lokalnych.
- Zachód nie stworzy nam dobrobytu - wieszczył Grzegorz Russak, prezes Polskiej Izby Produktu Regionalnego i Lokalnego. - Zróbmy to sami. Postawmy na rozwój turystyki i agroturystyki, promując jednocześnie nasze tradycyjne produkty. Przekonamy do siebie turystów, gdy damy im dobrze zjeść.

O dawnych sosach zwanych kiedyś gąszczami, polewkach piwnych, sarmackich żurach, miodach i wędlinach prezes może opowiadać godzinami. To jego pasja. - Staramy się odtworzyć naszą kuchnię dworską, plebejską i mieszczańską - mówił. - To świetny towar eksportowy. Mamy np. 48 typów ciast drożdżowych, 12 sosów słodko-kwaśnych, setki wędlin, pasztetów, zup rybnych czy ciast. Nasza kuchnia przejęła tradycje ruskie, żydowskie, ormiańskie, ukraińskie i innych nacji. Kto się z nami może równać? Ci, którzy to zrozumieli, już robią złoty interes.
Ten zapał podzielają producenci. Stragan Przedsiębiorstwa Przemysłu Mięsnego "Taurus” z Pilzna (woj. podkarapackie) był oblegany.
- Robimy tradycyjne wędliny według XIX-wiecznej receptury - mówi Andrzej Kozioł z "Taurusa”. - Nasze produkty są drogie, ale cieszą się wielkim powodzeniem, także za granicą. Na ostatnich targach w Poznaniu były hitem. Sprzedaliśmy ich całą ciężarówkę.
Sławomir Świrszcz z Mokregolipia (gm. Radecznica) postawił na produkcję miodu. Zajmuje się tym wraz z całą rodziną. Jego towarem sztandarowym jest miód fasolowy, który został wpisany na listę produktów tradycyjnych.
To unikatowy miód - zapewnia. - Jego smak jest wspaniały. Tradycyjnych produktów na Zamojszczyźnie nie brakuje. Warto się nimi wypromować.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!