poniedziałek, 20 listopada 2017 r.

Zamość

Uczniowie niechętnie sięgają po "Zemstę” czy "Wesele”, a szkoły wcale im tego nie ułatwiają

  Edytuj ten wpis
Dodano: 25 maja 2004, 09:21

Najbardziej poszukiwanymi publikacjami na rynku są streszczenia i opracowania lektur szkolnych. Księgarze winią za to obarczają szkoły, które nie mają wystarczającej ilości lektur w swoich księgozbiorach.

Wśród szkolnych bibliotekarzy trudno znaleźć zadowolonych z rozmiarów posiadanych zasobów. - "Zemsty” mamy około 15 sztuk, "Romeo i Julia” - tyle samo, a "Małego Księcia” około dziesięciu. To za mało, aby starczyło dla wszystkich, bo w drugiej i trzeciej klasie jest po siedem oddziałów - przyznaje Barbara Ogórek, nauczyciel-bibliotekarz w Gimnazjum nr 1 w Zamościu.
Oznacza to, że w tej szkole na jedną lekturę przypada kilkunastu uczniów. Nie lepiej jest w innych zamojskich gimnazjach. W Gimnazjum nr 2 na dziewięć liczących po około 30 osób oddziałów przypada po około 30 egzemplarzy wymienionych wcześniej pozycji książkowych. Ile lektur powinno się znajdować w szkolnej bibliotece? - Przynajmniej jeden komplet lektur dla klasy, ale biorąc pod uwagę, że średniej wielkości szkoła ma w jednym roczniku osiem klas, takich kompletów powinno być dwa-trzy - odpowiada Jolanta Kasprzak, rzecznik prasowy Lubelskiego Kuratorium Oświaty. - W czasach kiedy uczeń niechętnie sięga po książkę szkoły powinny szczególnie dbać o to, aby miał do niej łatwy dostęp - dodaje.
Przy obecnym stanie funduszów placówek oświatowych to trudne do zrealizowania. - Co roku na zaopatrzenie biblioteki wydajemy około 1,4 tys. zł. Od powstania gimnazjum na księgozbiór wydaliśmy około 8 tys. zł - mówi Anna Malczewska, dyrektor Gimnazjum nr 1 w Zamościu.
Czy jest nadzieja na powiększenie szkolnego księgozbioru w przyszłości? - W najbliższych latach przeznaczymy więcej pieniędzy na książki, chociaż nie będą to raczej lektury, ale encyklopedie i słowniki. Z lekturami jeszcze nie jest tak źle dzięki temu, że nauczyciele starają się nie dublować terminów ich omawiania - mówi Malczewska.
Okazuje się, że znacznie lepszy dostęp do szkolnych lektur mogą mieć dzieci na wsiach. Niemal tyle samo pieniędzy co zamojskie Gimnazjum nr 2 wydało na książki w ciągu pięciu lat, Gimnazjum w Łabuniach wydaje w ciągu roku. - Na zakup nowych pozycji przeznaczamy kwotę rzędu 6-7 tys. zł rocznie - potwierdza Roman Pulikowski, nauczyciel-bibliotekarz z tamtej szkole. - Lektur jest dużo, a jeżeli zabraknie, to jest jeszcze bardzo dobrze zaopatrzona biblioteka gminna. Poza tym aby zachęcić uczniów do czytania zamieszczamy recenzje książek w szkolnej gazetce i organizujemy dużo spotkań z literatami.
Jednak pieniądze to nie wszystko. W bibliotece I Liceum Ogólnokształcącego w Zamościu jest po 80 egzemplarzy "Dziadów” i "Wesela”. Podobnie jest w przypadku innych "żelaznych” lektur szkolnych. - Mielibyśmy komfort, gdyby było ich dwa razy więcej, ale szkoła jakoś sobie radzi - mówi Alicja Kamińska, nauczyciel-bibliotekarz w zamojskim ogólniaku.
Problem jednak polega na czym innym. - Wydawnictwa nie nadążają za zmianami w programie nauczania. Na przykład w tym roku wśród lektur dla klas drugich pojawiły się "Trzy siostry” Czechowa i niegdzie nie można tego dostać. W naszych zasobach mamy tylko dwa stare egzemplarze - mówi Kamińska.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!