niedziela, 4 grudnia 2016 r.

Zamość

Ukraińska ziemia do wzięcia

Dodano: 24 września 2001, 21:37
Autor: (s-ów),

Hrubieszowski rolnik podpisał z gminą Waręż na Ukrainie umowę na dzierżawę i uprawę 100 ha ziemi. Polskie władze są temu nieprzychylne i uniemożliwiają mu użytkowanie tej ziemi.

Pan Marian C. mieszka w Werbkowicach, ale dzierżawi 400-hektarowe, popegeerowskie gospodarstwo w Uśmierzu, w gm. Dołhobyczów. Tuż przy samym przejściu granicznym do Waręża.
Jak wiadomo, starej granicy ze Związkiem Radzieckim strzegła osławiona "sistiema”. Tak też pozostało do dziś. Pan Marian zauważył, że przebieg lądowej granicy niezupełnie pokrywa się z trasą "sistiemy”, którą poprowadzono miejscami bardziej dogodnymi. - Między linią granicy a "sistiemy” znalazło się w interesującym nas rejonie ponad 100 ha ziemi, a w ogóle wzdłuż granicy takich enklaw jest bardzo dużo - dodaje jeden z pracowników gospodarstwa.
Rolnikowi zaświeciły się do nich oczy. - Serce mi się kroiło, kiedy zobaczyłem, że to piękne pole, pierwsza klasa czarnoziemów, leży odłogiem, a tylko gdzieniegdzie porastają brzózki - mówi pan Marian.
Okazało się, że właścicielem gruntów jest ukraińska gmina Waręż. Pan Marian przekonał kogo trzeba w Warężu i Sokalu, jeździł do Rawy Ruskiej i Lwowa, poczynił uzgodnienia w ukraińskich ministerstwach rolnictwa i spraw zagranicznych. W efekcie Rada Gminy w Warężu wyraziła zgodę na wydzierżawienie ziemi. - Podpisałem w tym roku wstępną umowę na dzierżawę ziemi przez najbliższych dziesięć lat - potwierdza pan Marian.
Pozostał jednak problem dojazdu do działki. - Zwróciłem się do starostwa w Hrubieszowie, tam powiedziano, że nie widzą problemu, ale odesłali mnie do Lublina - żali się rolnik. - Urząd Wojewódzki też umył ręce. Napisałem do Komendy Głównej Straży Granicznej, a oni na to, że obecna sytuacja prawna nie pozwala na realizację naszych zamierzeń.
Chodzi o to, że z punktu widzenia formalnego, przejście graniczne Uśmierz - Waręż służy jedynie do uproszczonego ruchu granicznego i to raz w tygodniu. Ludzie, owszem mogliby dostać się na pole, ale sprzęt rolniczy musiałby przekraczać granicę w odległym Hrebennem lub Zosinie.
- To nonsens - powiadają rolnicy z Uśmierza. - Przecież do tych przejść jest po 45 km w jedną stronę.
Padają przy tym przykłady Słowacji i Czech, gdzie rolnicy nie mają problemu z dostaniem się do pól leżących po różnych stronach granicy.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO