poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Zamość

Uroczystości w Prehoryłem. Pamiętają o ofiarach ryzunów

  Edytuj ten wpis
Dodano: 23 czerwca 2009, 14:38
Autor: (lew)

Nie oszczędzali kobiet, starców i dzieci. 65 lat temu ukraińscy nacjonaliści wyrżnęli 56 mieszkańców Prehoryłego. W niedzielę uczczono pamięć pomordowanych.

8 marca 1944 roku o świcie na polską kolonię Prehoryłe morderczo-rabunkowego napadu dokonali żołnierze SS-Galizien, przy współudziale ukraińskich policjantów "ortschutzów” oraz bojówek OUN-UPA z Szychowic, Kryłowa i Gołębia.

Najpierw okrążyli wieś szczelnym pierścieniem, a następnie mordowali w okrutny sposób ludność polską. Zginęło 38 osób, w tym dzieci, kobiety i starcy.

Na pomoc pacyfikowanej ludności pospieszyły żołnierze Stanisława Basaja "Rysia” oraz Jana Ochmana "Kozaka”. Po ciężkich walkach nacjonaliści ukraińscy zostali wyparci z kolonii, pozostawiając zwłoki pomordowanych polskich mieszkańców.

Na drugi dzień jednak dokończyli dzieła, mordując 18 ocalałych Polaków, a zabudowania spalili. Batalion "Rysia” pospieszył mieszkańcom z pomocą. Ukraińcy zostali wyparci z kolonii i wycofali się do Kryłowa.

Tam rok później zginął znienawidzony przez upowców "Ryś”. Ukraińcy zorganizowali zasadzkę, zamordowali go w bestialski sposób, miażdżąc ciało kieratem, a następnie pochowali w nieznanym do dzisiaj miejscu.

Za ukrywanie "wroga Ukrainy” urządzili "krwawą niedzielę w Kryłowie (zamordowali wówczas 17 funkcjonariuszy MO i 28 osób cywilnych).

W niedzielę mieszkańcy Prehoryłego i zaproszeni goście oddali hołd pomordowanym. Mszę świętą odprawił ks. Piotr Gmiterek. W uroczystościach wzięli udział starosta hrubieszowski Józef Kuropatwa, wójt gminy Mircze mgr Lech Szopiński, radni gminy Mircze, dyrektorzy, nauczyciele oraz młodzież szkół z Kryłowa i Małkowa. Nie zabrakło pocztów sztandarowych Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
kresowiak
kresowiak
kresowiak
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

kresowiak
kresowiak (25 czerwca 2009 o 17:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Przed akcją "WISŁA" było ludobójstwo na terenach Rzeczypospolitej dokonane przez braci słowian z pod wiadomego znaku.
Jak można obecnie czcic tych zboczonych morderców na Ukrainie.
Przywódca oprawców ze wsi Prehoryły SZABATURA pod przybranym nazwiskiem był szefem Urzędu Bezpieczeństwa w Szprotawie.Niejaki Bohdan Osadczuk jeden z ukraińskich nacjonalistów z liczby 111 którzy studiowali w Berlinie w 1942 r został odznaczony przez prezydenta Polski A.Kwaśniewskiego Orderem Orła Białego.Biskup prawosławny Dyonizy 23.wrzśnia złożył przysięgę lojalnści wobec gubernatora Hansa Franka.
Rozwiń
kresowiak
kresowiak (25 czerwca 2009 o 12:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pod koniec sierpnia z Władysławówki przybiegł zakrwawiony mężczyzna krzycząc, że Ukraińcy mordują w tej wsi Polaków. Świadek, W. Malinowski ukrył się ze swoją rodziną w lesie. Pomagał im sąsiad, Ukrainiec Józef Pawluk. Poszedł on do wsi Władysławówka sprawdzić, co się dzieje. Wrócił po około 3 godzinach i zdał relację.
Prowidnyk ich powiedział, że taka rzeź jednocześnie jest przeprowadzana na całej Ukrainie, że jest nakaz wybicia wszystkich lachiw - żeby nikt nie pozostał - komunistów i Żydów też. Powiedział (Józef Pawluk - przyp. S.Ż.), że we wsi Władysławówce wybili wszystkich, 40 rodzin - ogółem 250 osób, leżą martwi, trupy. Zapytany, jak to się stało, opowiedział, że rano napadli na kolonię, 50-ciu Ukraińców - UPA, uzbrojonych, otoczyło i "zdobyło" wieś, podczas "zdobywania" wsi zastrzelili kilku Polaków, którzy uciekali. Pozostali bezbronni i sterroryzowani zostali oddani Ukraińcom, którzy oczekiwali w rejonie wsi przed jej "zdobyciem". Była to zbieranina ludzi bez broni palnej, ze 150 osób, między nimi były nawet kobiety - wszyscy posiadali kosy, sierpy, siekiery, widły, noże, cepy, szpadle, grabie, kłonice, orczyki i inne narzędzia stosowane w rolnictwie. Tak, na dany znak przez uzbrojonych Ukraińców, rzucili się na Polaków. Rozpoczęła się straszna rzeź, w tym zamieszaniu pobili i swoich. O tym opowiedział mi ojciec - mówił Pawluk, a sam widziałem koniec tego mordu - najgorzej znęcali się nad ostatnimi Polakami - rozszarpywali ludzi, ciągnęli za ręce i nogi, a inni ręce te odżynali nożami, przebijali widłami, ćwiartowali siekierami, wieszali żywych i już zabitych, rozcinali kosami, wydłubywali oczy, obcinali uszy, nos, języki, piersi kobiet i tak ofiary puszczali. Inni łapali je i dalej męczyli, aż do zabicia. Przy końcu ofiara była otoczona grupą ryzunów - widziałem, jak jeszcze żyjącym ludziom rozpruwano brzuchy, wyciągano rękami wnętrzności - ciągnęli kiszki, a inni ofiarę trzymali; jak gwałcili kobiety, a później je zabijali, wbijali na kołki, stawiali żywe kobiety do góry nogami i siekierą rozcinali na dwie połowy, topili w studniach. Powiedział Pawluk, że nigdy w życiu nie widział i nie słyszał o takiej rzezi, i nikt, kto tego nie widział, nigdy w to nie uwierzy, że jego pobratymcy tego dokonali. (...) Po wybiciu ofiar wszyscy rzucili się na dobytek - rabowali wszystko, nawet jedni drugim zabierali, były bratobójcze bójki (...). Nie mogłem patrzeć się na dzieci z roztrzaskanymi głowami i mózgiem na ścianach, wszędzie trupy zmasakrowane, krew - aż czerwono...
W Augustowie ocalał świadek Kajetan Cis, ukryty w kopie zboża złożonej z dziesięciu snopków. Widział nieudaną próbę ucieczki rodziny Malinowskich, brata świadka, który spisał relację Ukraińca Pawluka. Rodzina ta liczyła 7 osób: rodziców, teściową i dzieci lat: 2. 3, 4 i 5. Rozjuszona banda, jeszcze okrwawiona i rozgrzana we Władysławówce - widłami, siekierami, sierpami i kosami - zabijała, maltretowała tę rodzinę; kobiety, żonę Malinowskiego i teściową, rozebrali do naga i gwałcili - chyba gwałcili już nieżywe kobiety, bo leżały bez ruchu i co raz jakiś ryzun kładł się na nie, były całe we krwi. Żywe dzieci podnosili na widłach do góry - straszny krzyk (...). Kilku ryzunów poznałem - mieszkali w przyległych wioskach, sąsiedzi.
W wiatraku koło wsi Augustów, wymordowali rodzinę Romanowskiego. Jego żona, z pochodzenia Niemka, zdołała ukryć się i obserwowała rzeź. Widziała z ukrycia, jak siekierami zabili ojca i dzieci: dwie córki w wieku 18 i 20 lat i dwóch synów w wieku 15 i 18 lat. Córki, przed zabiciem, zgwałcili na oczach matki. Ukraińców było około dziesięciu.
Powyższe relacje świadków pochodzą z książki W. i E. Siemaszków; "Ludobójstwo...", s. 1235 - 1238.
Rozwiń
kresowiak
kresowiak (25 czerwca 2009 o 12:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nocą z 16 na 17 lutego 1944 r. we wsi Perehoryłe (pow. Hrubieszów) oddział USN (ukraińskiej "samoobrony") ze wsi Szychowice wymordował prawie wszystkich Polaków. Znajdowano potem straszliwie zmasakrowane ciała dzieci i kobiet - w jednym tylko obejściu znaleziono 17 takich ciał, w tym kilkoro niemowląt. Łącznie z następnymi napadami 8 i 9 marca zginęło tutaj około 200 Polaków.
Nocą z 21 na 22 lutego we wsi Ostrów (pow. Tomaszów Lubelski) oddział UPA "Jahody" przy pomocy Ukraińców z sąsiednich wsi, wymordował polską ludność bez względu na wiek i płeć (Z. Konieczny, s. 161). Nocą z 24 na 25 lutego ci sami banderowcy wymordowali ludność polską we wsi Sobieszów (pow. Hrubieszów) i spalili gospodarstwa.
W lutym 1944 roku we wsi Parchacz (pow. Sokal) UPA wymordowała 60 Polaków.
W lutym 1944 roku Ukraińcy wymordowali swoich sąsiadów Polaków we wsiach: Bereść, Czerniczyn, Kosmów, Kościaszyn, Liski (wszystkie w pow. Hrubieszów), Mieniany, Miętkie, Mircze, Radostów, Szychowice, Turbowice, Wronowice, Suszów, Wasylów Duży (wszystkie w pow. Tomaszów Lubelski).
8 marca 1944 r. we wsi Jamy pow. Lubartów Niemcy z Ukraińcami spacyfikowali wieś mordując około 200 Polaków. "Dzieci chwytano za nogi i żywcem wrzucano w płomienie, kobiety i dziewczęta najpierw gwałcono, a następnie również wrzucano do płonących budynków" (Z. Konieczny, s. 166).
Nocą z 13 na 14 marca we wsi Chorobrów pow. Sokal UPA zamordowała około 50 Polaków, natomiast 15 marca we wsi Machnówek 45 Polaków.
Rozwiń
ben
ben (24 czerwca 2009 o 01:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Skąd w tych banderowcach było tyle nienawiści ?
Jak mozna było masowo mordowac małe dzieci?
Jak można obecnie czcic tych zboczonych morderców na Ukrainie?
Jak mozna za kilka dni nadawc przez KUL doktorat gloryfikatorowi tych zbrodniarzy?
W jakim my żyjemy państwie, że pozwalamy na przemilczenie 200 tys. polskich ofiar tzw. UPA?
Rozwiń
kol
kol (23 czerwca 2009 o 16:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
jak swiat swiatem nie będzie ukrainiec Polakowi bratem , niech powiedza gdzie pochowali Basaja
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!