wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Zamość

Urzędnicy nie dbają o japońskie wiśnie

Dodano: 12 maja 2008, 18:55
Autor: Bogdan Nowak

Aby je zdobyć, mieszkańcy Zamościa wysłali do jednego z producentów piwa morze kapsli. Wiśnie japońskie już kwitną.

Drzewka mogłyby stać się kolejną chlubą miasta, ale magistrat nie za bardzo o nie dba.

- Nie wiem, ile razy prosiłem na sesjach o zajęcie się tymi drzewkami - mówi Jerzy Nizioł, zamojski radny oraz prezes Spółdzielni Mieszkaniowej im. Łukasińskiego. - I nic! Gdy o tym mówię, zaczynam po prostu dostawać białej gorączki...

Dziewięć wiśni japońskich zostało posadzonych w pasie zieleni pomiędzy rondem a przystankiem przy ul. Piłsudskiego w Zamościu w połowie 2004 r. Miasto nie wydało na nie ani złotówki. Drzewka były darem. Zamość dostał je w prezencie od firmy prowadzącej kampanię reklamową dla jednego z producentów piwa. Jak tłumaczył wówczas Roman Kozak, dyrektor Wydziału Gospodarki Mieszkaniowej, Ochrony Środowiska i Infrastruktury Komunalnej zamojskiego UM, "mieszkańcy Zamościa wysłali dużo kapsli od piwa w ramach jakiegoś konkursu. Dlatego miasto otrzymało drzewka w nagrodę”.

Wiśnie miały zostać ogrodzone i zabezpieczone. Tak się jednak nie stało. Z dziewięciu drzewek pozostało sześć. Są one atrakcją dla miłośników przyrody i miejskich wandali. Nizioł od lat nie może na to patrzeć. O wiśniach na sesjach mówił wielokrotnie. Niepokoi się o nie, gdy ktoś im ułamię gałązkę, zaczyna się zima czy rozpoczyna się wiosna. O drzewkach mówił też na ostatniej sesji. - Teraz kwiatki na tych wiśniach zaczęły kwitnienie - tłumaczy. - Wyglądają ładnie. Szkoda, żeby je ktoś oberwał. Drzewa były darem od sponsora. Naprawdę nieładnie, żeby wszystkie miały zniszczeć.

Radnego wspierają także mieszkańcy Zamościa. - Szkoda drzewek - mówi 60-letnia Anna, czekająca wczoraj na autobus na pobliskim przystanku. - Stoją przy drodze i samochody na nie smrodzą. A jak rozrosną się im korzenie, to... pójdą pod asfalt i zaczną go rozsadzać. I wtedy ten prezent będzie nadawał się do wycięcia. Może dlatego magistrat tych wisienek nie lubi.

Dyrektor Kozak zapewnia, że wiśnie to nie jego sprawa. - Nie wiem, kiedy dziennikarze nauczą się, co należy do kogo - dziwi się. - Nie mam czasu na takie rozmowy... Przecież pytajcie o te wiśnie w Zarządzie Dróg Grodzkich, nie mnie.
Czy przy drzewkach powstaną w końca jakieś ogrodzenia? Nie wiadomo. Anna Muszyńska, dyrektor ZDG, nie miała wczoraj dla nas czasu.

Do tematu wrócimy.
Czytaj więcej o:
STYX
jagoda
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

STYX
STYX (16 maja 2008 o 15:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Muszyńska nie miała czasu....ile tak można grać w ch...Pani M.???????? A Pan Prezydent Zamoyski nie widzi,że ta pani to mistrzyni olimpijska w spychologii kobiecej??
Rozwiń
jagoda
jagoda (14 maja 2008 o 22:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ci zarządzający drogami i ich otoczeniem nie tylko nie dbają o egzotyczne drzewka. nie ma komu ostrzyc trawników i pasów przy głównych drogach. Pan Kozak to przeżytek, jakiś pozostały socjalistyczny twór! Nic go generalnie nie obchodzi, dyletant jakich mało. A tylu chetnych, młodych i rzutkich ludzi jest bez pracy. Wstyd przynosi miastu taki bajzel, dawno nie było tylu chwastów przy głównych drogach, a miasto chwali się co chwilę nową nagrodą! To z naszej, podatników kasy utrzymuje się tych nieodpowiedzialnych i marnotrawnych urzędasów
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!