wtorek, 6 grudnia 2016 r.

Zamość

W podzamojskim Mokrem podwórko sąsiada odgradza od świata trzy rodziny. Na bramie prowadzącej na jego posesję zawisła ostatnio kłódka

Dodano: 11 września 2002, 14:12

Aby wyjść gdziekolwiek poza obręb swoich posesji mieszkańcy jednego z osiedli w Mokrem muszą pokonać podwórko sąsiada. Skarżą się, że z miesiąca na miesiąc jest to coraz trudniejsze. Na wiosnę pojawiła się brama, na której ostatnio zawisła kłódka. Mieszkańcy odciętych domów twierdzą, że ich sąsiedzi, którzy pracują w sądzie, wykorzystują swoje funkcje do „utrudniania im życia”.

– Wczoraj przyjechali do mnie znajomi samochodem, a na bramie wisiała kłódka. Pani sędzina wpuściła ich dopiero po interwencji policji. Zresztą policjanci prawdopodobnie byli pod presją, bo pozwolono im wjechać tylko na chwilę – mówi jedna z mieszkanek odciętych domostw. – Przed bramą pojawili się Ukraińcy mam z nimi różne nieprzyjemne doświadczenia, więc się przestraszyłam. Poza tym droga konieczna ma służyć tylko do celów prywatnych, a oni mówili, że przyjechali odebrać jakiś towar na sprzedaż – ripostuje sędzina.
Twierdzi przy tym, że sprawowane przez nią oraz męża funkcje zawodowe stawiają ich w niekorzystnej sytuacji. – Wszyscy mogą nam jeździć po podwórku kiedy chcą i czym chcą. A kiedy my założymy sprawę o wyznaczenie innej drogi, będziemy posądzani o manipulowanie wymiarem sprawiedliwości – żali się kobieta.
Dwie posesje na odciętym terenie są jeszcze niezabudowane. Niewykluczone, że ma wiosnę przez jej podwórko zaczną przejeżdżać ciężarówki z materiałami budowlanymi. Budynki, w których mieszkają pechowcy, powstały cztery lata temu. W księdze wieczystej mieli zagwarantowany przejazd do drogi gminnej przez dwie posesje, w tym przez ziemię sędziostwa. Jednocześnie na gminnym planie zagospodarowania przestrzennego jest inna droga. Wyznaczona jest prostopadle i dochodzi bezpośrednio do drogi powiatowej. Problem polega na tym, że „przebiega” ona teraz przez szklarnię i pole prywatnych właścicieli. – Kiedy na początku lat 90. planista rysował drogę, nie zauważył szklarni. A teraz, kiedy wszyscy się pobudowali, nie mam prawnej możliwości zmuszenia nikogo aby oddał grunty na drogę – mówi Ryszard Gliwiński, wójt gminy Zamość.
Mieszkańcy wszystkich czterech domów zgadzają się w jednym: gmina nie powinna wydawać pozwolenia na budowę w tym miejscu bez wcześniejszego zabezpieczenia dojazdu. Obecnie nic nie zapowiada rozwiązania problemu i raczej nikt od nich nie kupi domu położonego w takim miejscu.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO