czwartek, 23 listopada 2017 r.

Zamość

W podzamojskim Mokrem podwórko sąsiada odgradza od świata trzy rodziny. Na bramie prowadzącej na jego posesję zawisła ostatnio kłódka

  Edytuj ten wpis
Dodano: 11 września 2002, 14:12

Aby wyjść gdziekolwiek poza obręb swoich posesji mieszkańcy jednego z osiedli w Mokrem muszą pokonać podwórko sąsiada. Skarżą się, że z miesiąca na miesiąc jest to coraz trudniejsze. Na wiosnę pojawiła się brama, na której ostatnio zawisła kłódka. Mieszkańcy odciętych domów twierdzą, że ich sąsiedzi, którzy pracują w sądzie, wykorzystują swoje funkcje do „utrudniania im życia”.

– Wczoraj przyjechali do mnie znajomi samochodem, a na bramie wisiała kłódka. Pani sędzina wpuściła ich dopiero po interwencji policji. Zresztą policjanci prawdopodobnie byli pod presją, bo pozwolono im wjechać tylko na chwilę – mówi jedna z mieszkanek odciętych domostw. – Przed bramą pojawili się Ukraińcy mam z nimi różne nieprzyjemne doświadczenia, więc się przestraszyłam. Poza tym droga konieczna ma służyć tylko do celów prywatnych, a oni mówili, że przyjechali odebrać jakiś towar na sprzedaż – ripostuje sędzina.
Twierdzi przy tym, że sprawowane przez nią oraz męża funkcje zawodowe stawiają ich w niekorzystnej sytuacji. – Wszyscy mogą nam jeździć po podwórku kiedy chcą i czym chcą. A kiedy my założymy sprawę o wyznaczenie innej drogi, będziemy posądzani o manipulowanie wymiarem sprawiedliwości – żali się kobieta.
Dwie posesje na odciętym terenie są jeszcze niezabudowane. Niewykluczone, że ma wiosnę przez jej podwórko zaczną przejeżdżać ciężarówki z materiałami budowlanymi. Budynki, w których mieszkają pechowcy, powstały cztery lata temu. W księdze wieczystej mieli zagwarantowany przejazd do drogi gminnej przez dwie posesje, w tym przez ziemię sędziostwa. Jednocześnie na gminnym planie zagospodarowania przestrzennego jest inna droga. Wyznaczona jest prostopadle i dochodzi bezpośrednio do drogi powiatowej. Problem polega na tym, że „przebiega” ona teraz przez szklarnię i pole prywatnych właścicieli. – Kiedy na początku lat 90. planista rysował drogę, nie zauważył szklarni. A teraz, kiedy wszyscy się pobudowali, nie mam prawnej możliwości zmuszenia nikogo aby oddał grunty na drogę – mówi Ryszard Gliwiński, wójt gminy Zamość.
Mieszkańcy wszystkich czterech domów zgadzają się w jednym: gmina nie powinna wydawać pozwolenia na budowę w tym miejscu bez wcześniejszego zabezpieczenia dojazdu. Obecnie nic nie zapowiada rozwiązania problemu i raczej nikt od nich nie kupi domu położonego w takim miejscu.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!