sobota, 21 października 2017 r.

Zamość

W tym roku na Zamojszczyźnie szerszenie i osy dają się wszystkim we znaki. Strażacy mają pełne ręce roboty. Niekiedy padają ofiarami owadów

  Edytuj ten wpis
Dodano: 2 września 2002, 17:30

Osy i prawie trzy razy od nich większe szerszenie mogą zagnieździć się właściwie wszędzie: na strychu, balkonie, poddaszu, a nawet w samochodzie. Strażacy na Zamojszczyźnie interweniują w tej sprawie znacznie częściej niż przed rokiem. W miniony piątek rozjuszone osy pokąsały jednego z nich. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze.

Jest ciepło, owady mają dużo pokarmu, mogą się bez przeszkód rozmnażać. Kokon szerszeni od wielkości tenisowej piłki może powiększyć się do rozmiarów dużego wiadra. W kilogramowym gnieździe znajduje się ok. 8 tys. os i 2,5 tys. szerszeni. Funkcjonariusze Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Zamościu w ciągu czterech miesięcy wyjeżdżali do os i szerszeni ok. 70 razy. Podczas piątkowej interwencji przy ul. Klonowej w Zamościu osy zaatakowały jednego ze strażaków. Mężczyzna trafił do szpitala, gdzie udzielono mu pomocy. – Ukąszenie zwłaszcza szerszeni jest bardzo groźne, nawet dla osób w doskonałej formie fizycznej – usłyszeliśmy od lek. med. Haliny Pieńkowskiej z Oddziału Toksykologii Wojewódzkiego Szpitala im. Jana Bożego w Lublinie. – Dla alergików nawet jedno użądlenie szerszenia może skończyć się śmiercią.
W przeciwieństwie do pszczół, osy i szerszenie mogą żądlić wiele razy, aż do wyczerpania jadu. Zwykle dorosły człowiek jest w stanie przeżyć około 200 jednoczesnych ukąszeń. Jednak u osób uczulonych może dojść do zgonu już po kilku nakłuciach. Dlatego zaleca się, aby alergicy mieli przy sobie strzykawki z adrenaliną. Szczególnie niebezpieczne są ukąszenia w głowę, szyję i gardło. Śmierć następuje zazwyczaj w pierwszej godzinie po ataku. Każdego roku z powodu ukąszeń owadów umiera w Polsce ok. 100 osób.
– Tylko w lipcu funkcjonariusze straży pożarnej w województwie wyjeżdżali do usuwania gniazd os i szerszeni ponad 250 razy – poinformował nas mł. kapitan Ryszard Starko, rzecznik Komendy Wojewódzkiej PSP w Lublinie. – Podobnie było w sierpniu.
Ruszający w bój strażak przypomina kosmonautę: kombinezon, specjalne buty, maska, rękawice. Strażacy stosują bardzo pokojowe metody walki z owadami: gniazda os i pszczół odymiają najpierw środkiem odurzającym, a następnie wkładają do specjalnych worków, tzw. rojownic, i wywożą do lasu. Szerszenie są bardziej agresywne, więc zdarza się, że zamraża się gniazdo za pomocą gaśnicy śniegowej, a potem zakopuje w ziemi.

Sezon na kłucie

W naszym klimacie sezon użądleń trwa od kwietnia do listopada. Najniebezpieczniej jest od połowy lipca. Wiosną królowa zakłada gniazdo i składa jaja. Larwy karmi owadami, a kiedy młode dorastają rozbudowują macierzyste gniazdo. Z czasem powstaje wielopiętrowa konstrukcja ulepiona z drobin drewna zmieszanych ze śliną. Strażacy mają coraz więcej pracy. Z każdym rokiem atakują nas liczniejsze oddziały uzbrojonych w żądła owadów. Zdaniem naukowców, spora w tym zasługa ocieplania się klimatu. Szerszenie i pszczoły coraz lepiej także przystosowują się do życia w mieście, depcząc po piętach człowiekowi.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!