poniedziałek, 5 grudnia 2016 r.

Zamość

W tym roku na Zamojszczyźnie szerszenie i osy dają się wszystkim we znaki. Strażacy mają pełne ręce roboty. Niekiedy padają ofiarami owadów

Dodano: 2 września 2002, 17:30

Osy i prawie trzy razy od nich większe szerszenie mogą zagnieździć się właściwie wszędzie: na strychu, balkonie, poddaszu, a nawet w samochodzie. Strażacy na Zamojszczyźnie interweniują w tej sprawie znacznie częściej niż przed rokiem. W miniony piątek rozjuszone osy pokąsały jednego z nich. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze.

Jest ciepło, owady mają dużo pokarmu, mogą się bez przeszkód rozmnażać. Kokon szerszeni od wielkości tenisowej piłki może powiększyć się do rozmiarów dużego wiadra. W kilogramowym gnieździe znajduje się ok. 8 tys. os i 2,5 tys. szerszeni. Funkcjonariusze Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Zamościu w ciągu czterech miesięcy wyjeżdżali do os i szerszeni ok. 70 razy. Podczas piątkowej interwencji przy ul. Klonowej w Zamościu osy zaatakowały jednego ze strażaków. Mężczyzna trafił do szpitala, gdzie udzielono mu pomocy. – Ukąszenie zwłaszcza szerszeni jest bardzo groźne, nawet dla osób w doskonałej formie fizycznej – usłyszeliśmy od lek. med. Haliny Pieńkowskiej z Oddziału Toksykologii Wojewódzkiego Szpitala im. Jana Bożego w Lublinie. – Dla alergików nawet jedno użądlenie szerszenia może skończyć się śmiercią.
W przeciwieństwie do pszczół, osy i szerszenie mogą żądlić wiele razy, aż do wyczerpania jadu. Zwykle dorosły człowiek jest w stanie przeżyć około 200 jednoczesnych ukąszeń. Jednak u osób uczulonych może dojść do zgonu już po kilku nakłuciach. Dlatego zaleca się, aby alergicy mieli przy sobie strzykawki z adrenaliną. Szczególnie niebezpieczne są ukąszenia w głowę, szyję i gardło. Śmierć następuje zazwyczaj w pierwszej godzinie po ataku. Każdego roku z powodu ukąszeń owadów umiera w Polsce ok. 100 osób.
– Tylko w lipcu funkcjonariusze straży pożarnej w województwie wyjeżdżali do usuwania gniazd os i szerszeni ponad 250 razy – poinformował nas mł. kapitan Ryszard Starko, rzecznik Komendy Wojewódzkiej PSP w Lublinie. – Podobnie było w sierpniu.
Ruszający w bój strażak przypomina kosmonautę: kombinezon, specjalne buty, maska, rękawice. Strażacy stosują bardzo pokojowe metody walki z owadami: gniazda os i pszczół odymiają najpierw środkiem odurzającym, a następnie wkładają do specjalnych worków, tzw. rojownic, i wywożą do lasu. Szerszenie są bardziej agresywne, więc zdarza się, że zamraża się gniazdo za pomocą gaśnicy śniegowej, a potem zakopuje w ziemi.

Sezon na kłucie

W naszym klimacie sezon użądleń trwa od kwietnia do listopada. Najniebezpieczniej jest od połowy lipca. Wiosną królowa zakłada gniazdo i składa jaja. Larwy karmi owadami, a kiedy młode dorastają rozbudowują macierzyste gniazdo. Z czasem powstaje wielopiętrowa konstrukcja ulepiona z drobin drewna zmieszanych ze śliną. Strażacy mają coraz więcej pracy. Z każdym rokiem atakują nas liczniejsze oddziały uzbrojonych w żądła owadów. Zdaniem naukowców, spora w tym zasługa ocieplania się klimatu. Szerszenie i pszczoły coraz lepiej także przystosowują się do życia w mieście, depcząc po piętach człowiekowi.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO