piątek, 15 grudnia 2017 r.

Zamość

Walczył o pamięć o pomordowanych na Wołyniu. Stanisław Filipowicz nie żyje

  Edytuj ten wpis

Dzięki jego postawie udało się uporządkować cmentarz i ustawić metalowe krzyże w Porycku, gdzie później prezydenci Polski i Ukrainy odsłonili pomnik Pojednania. Marzyła mu się budowa kaplicy. Nie dokończy tej misji. Stanisław Filipowicz zmarł w zeszłym tygodniu. Miał 81 lat.

Pierwszy raz z emerytowanym nauczycielem i działaczem "Solidarności”, internowanym w stanie wojennym, spotkaliśmy się pięć lat temu.

– Skoro Bóg mnie ocalił, to widocznie po to, abym wypełnił konkretną misję – powiedział nam wtedy Filipowicz, który 11 lipca 1943 r. cudem uniknął rzezi w kościele.

Podczas niedzielnego nabożeństwa świątynia w Porycku została otoczona przez uzbrojone bandy ukraińskie. Rozpoczęła się strzelanina.

Zgromadzonych w świątyni Polaków ogarnęło przerażenie. Niektórzy w panice próbowali uciec. Kule dosięgły ich na zewnątrz. Po jakimś czasie bandyci weszli do kościoła.

– Widziałem jak upadł ksiądz Szawłowski –wspominał pan Stanisław.

Ci, których nie dosięgły kule bandytów, zaczęli się chronić, gdzie tylko kto mógł: we wnękach, za filarami.

– Ja z matką schroniłem się pod ścianą za filarem – opowiadał. – W pewnym momencie bandyci zaczęli wnosić do kościoła słomę. Umieszczono w niej materiały wybuchowe. W gorącej modlitwie prosiłem Boga, bym zginął podczas ucieczki, trafiony w plecy.

Ale Bóg miał inne plany. Filipowicz przeżył, zginęli jego najbliżsi.

– Rano ojciec wraz ze znajomymi wykopali na cmentarzu mogiłę – wspominał. – Tam położono moją matkę, dwie siostry i siostrzenicę. Umarłych zakryto deskami i zasypano ziemią. Odmówiliśmy modlitwę i wróciliśmy do domu.

W kościele zginęło wówczas około 200 Polaków. Filipowicz dopiero na początku lat 90. pierwszy raz od tamtej zbrodni odważył się pojechać w rodzinne strony.

Po kościele pw. Trójcy Świętej i Michała Archanioła nie było śladu. Na katolickim cmentarzu było wysypisko śmieci, pasły się krowy, a na dodatek rozpoczęto budowę młyna.

Dzięki jego zaangażowaniu budowa młyna została wstrzymana, uporządkowano i ogrodzono cmentarz, a z Zamościa przywieziono trzy duże krzyże.

Szczątki zamordowanych Polaków spoczęły na cmentarzu. W 2003 roku obchodzono tam 60. rocznicę mordów na Wołyniu. W uroczystościach wzięli udział prezydenci Polski Aleksander Kwaśniewski i Ukrainy Leonid Kuczma, którzy m.in. odsłonili pomnik Pojednania.

W czasie jednej z wypraw natrafił na trzy kolumny z dawnej świątyni. To jedyna pamiątka po kościele.

Architekt z Lublina wykonał projekt i dokumentację techniczną kaplicy modlitewnej, ale zaczęły się schody. Filipowicz do końca życia zabiegał bez skutku o wydanie zezwolenia na realizację projektu.

– Ostatni raz byliśmy na Wołyniu w lipcu ub. roku – wspomina 79-letni Zygmunt Namroży z Wólki Panieńskiej, znajomy Filipowicza i towarzysz podróży. – Po powrocie Stanisław poczuł się źle, przeszedł m.in. operację.

Do ukochanego Porycka, który obecnie nazywa się Pawliwka, już nie wrócił.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
stary krulik
alfik
jaro
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

stary krulik
stary krulik (1 listopada 2009 o 21:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Byłem Jego uczniem i pamiętam opowieści o Wołyniu i tragedii Jego bliskich.
Jeszcze niedawno rozmawialiśmy i już Go nie ma
Niech Pan da mu wieczny odpoczynek.
Rozwiń
alfik
alfik (28 października 2009 o 07:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Stanisławie, strzeż bramy niebios przed banderowcami.
+++Wieczny odpoczynek racz dać mu Panie +++
Rozwiń
jaro
jaro (28 października 2009 o 00:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Umierają ostatni świadkowie LUDOBÓJSTWA 150 tys. Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Pan Filipowicz juz niestety odszedł. W Zamościu mieszkają wspaniałe Polki rodem z Wołynia - Panie : Kanlinowska, Szwal i Radziszewska. Swoimi wypowiedziami świadczą o tragedii naszych rodaków w latach 40-tych na ziemiach za Bugiem. Obecnie Polacy nie chcą pamiętac o skali i okrucieństwie jekiego dopuściła się na polskich mieszkańcach wołyńskich i podolskich wiosek tzw. UPA. Musimy tą pamięc przywrócic w świadomości społecznej. Za rok w wyborach prezydenckich musi byc "kresowy" kandydat na prezydenta ! W ten sposób sprawa ludobójstwa 150 tys. Polaków stanie się tematem wymiany poglądów w dyskusji społecznej.
Niestety ale upływ czasu jest korzystny dla ukraińskich nacjonalistów ! Za kilka lat, gdy wymrą świadkowie banderowskich zbrodni, będzie im łatwiej urabiac polską opinię publiczną oraz czynniki władz państwowych. Dzięki Bogu mamy ks. Isakowicza-Zaleskiego, który nie zważając na nienawistne reakcje ( pojawiły się nawet groźby śmierci !), dalej kontynuuje głoszenie PRAWDY w imię przyszłego PRAWDZIWEGO POJEDNANIA polsko -ukraińskiego ( to które ogłosili Juszczenko z Kaczyńskim to zwykły FAŁASZ POILITYCZNY !).
Wracając do tematu - to nie rozumiem jak Ukraińcy mogą jako chrześcijanie ( a na tzw. Zachodniej Ukrainie - katolicy ) nie pozwalac na postawienie w miejscach w których leżą szczątki pomordowanych Polaków zwykłych krzyży ( są one w jedynie 10% miejsc i zostały jeszce postawione za czasów Kuczmy !) ! Bóg wam tego nie wybaczy !!!

Ps.
Wielkie dzięki dla red. Wójtowicza z "DzW" za kontynuowanie na łamach gazety tematyki dotyczącej ludobójstwa Polaków dokonanego przez OUN-UPA. Jednocześnie należy przyznac, że ta tematyka jest obecna także na łamach "Tygodnika Tomaszowskiego" za sprawą świetnych tekstów red. Mariana Adama Staweckiego. Dziwi i smuci natomiast zamilczenie w ostatnim czasie tematu przez "TZ" i "KT".
Rozwiń
olo
olo (26 października 2009 o 17:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ukraina się rozpada , już niedługo i będziemy w domu
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!