środa, 23 sierpnia 2017 r.

Zamość

Władza dba tylko o silnych

Dodano: 8 czerwca 2008, 23:28
Autor: Bogdan Nowak

Grzegorz Momot porusza się na wózku inwalidzkim. I to nie dalej niż po podwórku. Bo poza nim musiałby brnąc po wybojach, a po deszczu tonąć w błocie.

To miało się w tym roku zmienić. Prezydent obiecał mieszkańcom ul. Botanicznej nową drogę. Nic z tego nie wyszło.

- Wielokrotnie prosiliśmy prezydenta o budowę tej drogi - żali się Stanisław Momot, ojciec Grzegorza. - Delegacja mieszkańców była na styczniowej sesji Rady Miasta. I wtedy prezydent obiecał, że jeszcze w tym roku inwestycja zostanie wykonana. Ale słowa nie dotrzymał.

Sprawa budowy ulicy Botanicznej wałkuje się na osiedlowych zebraniach od lat. Mieszkańcy dość już mają kałuż, wybojów i błota. W końcu radna Wanda Sędłak obwieściła, że droga powstanie. Plan jej budowy został zatwierdzony już 3 lata temu.

Inwestycja miała być gotowa w bieżącym roku. Przewidziano na ten cel milion złotych. Jednak w styczniu wprowadzono zmiany w budżecie i Botaniczna straciła 300 tys. zł, na ostatniej sesji zabrano kolejnych 211! - Miejcie serce - apelowała wówczas Wanda Sędłak. - Połowa drogi zostanie w tym roku wybudowana, a co z resztą?

Okazało się, że inwestycja nie może ruszyć, bo miasto nie przygotowało niezbędnej dokumentacji. Anna Muszyńska, szef Zarządu Dróg Grodzkich, zapewniała, że zblokowanie inwestycji nie wynika z zaniedbań urzędników.

- Są kłopoty z właścicielem jednej z działek, która wąskim pasem wcina się w tę drogę - wyjaśniała radnym. - Nie mamy z nim kontaktu.

Stanisława Momota i jego niepełnosprawnego syna takie argumenty nie przekonują.

- Inwestycja zostanie zakończona akurat 30 metrów przed naszym domem, chociaż nie ma tam żadnych kolizji własnościowych czy prawnych - denerwuje się pan Stanisław. - Dlaczego? Bo urzędnicy nie myślą o pomocy niepełnosprawnym. Spychają ich na margines… Bez tej drogi mój syn nie może z domu wyjechać. Bo elektryczny wózek to nie jest pojazd terenowy. Czy tak trudno to zrozumieć?

Nie tylko dziurawa droga uprzykrza życie tej rodzinie. Niepełnosprawny 30-latek twierdzi, że problemy są na każdym kroku.

- Przez Zamość nie można wózkiem przejechać - denerwuje się Grzegorz Momot. - Jeżeli buduje się zjazdy dla niepełnosprawnych, to są za strome albo zakończone… krawężnikami. Podobnie jest np. w przychodniach.

W niektórych są podjazdy, ale tylko dla wózków dziecięcych. Nie można dostać się też do urzędów, restauracji, muzeów czy galerii. Wszędzie. O przystosowanych toaletach można tylko pomarzyć. (pele)
Czytaj więcej o:
Jan
aaaa
jaco
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Jan
Jan (10 czerwca 2008 o 22:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Panie Grzegorzu! Niech Pan się uda na najbliższą sesję RM Zamościa. Radni będą Pana musieli wnieść na salę a następnie znieść Po tej czynności może trochę zaczną myśleć o takich osobach jak Pan i dobudują te 30m ulicy. Trzymam kciuki za Pana.
Rozwiń
aaaa
aaaa (10 czerwca 2008 o 00:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
władze jeśli są u Was tolerancyjni ludzie pomóżcie niepełnosprawnym załatwić sprawę by żył swobodnie poruszając się na osiedlu
Rozwiń
jaco
jaco (9 czerwca 2008 o 12:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Apeluje do Rady Miasta i oraz Pana Prezydenta. Aby rozwiązała ten problem i wybudowała brakujący odcinek drogi do domu osoby niepełnosprawnej.
Rozwiń
kli
kli (9 czerwca 2008 o 08:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tak to jest. Niepełnosprawni to przecież marni wyborcy. Jest ich w Zamościu kilkudziesięciu. Nie mogą krzyczeć, strajkować, okupować sesji Rady Miejskiej. Dbać o takich ludzi? Jaki to interes. Taka jest nasza rzeczywistość.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!