wtorek, 24 października 2017 r.

Zamość

Wojna magistratu z drzewami

  Edytuj ten wpis
Dodano: 23 marca 2006, 18:32
Autor: Bogdan Nowak

Na placu wokół Ratusza straszą kikuty drzew, dziury po korzeniach i sterty zwalonych pni. Miłośnicy przyrody są oburzeni: To wandalizm.
- Bo jak to inaczej nazwać? - złości się Grzegorz Król, znany artysta plastyk ze Szczebrzeszyna. - Pod topór poszło ok. 40 rozłożystych i zdrowych lip, świerków, cisów i jałowców. Według magistratu nie mieściły się one w nowej koncepcji architektonicznej miasta. To oburzające!

Gdy stopnieją śniegi ruszy od dawna zapowiadany pierwszy etap rewitalizacji miasta, ogromny skwer w centrum zostanie wybrukowany klinkierem i piaskowcem. Pojawią się tam stylowe latarnie i ławeczki. Zostaną także odnowione m.in. schody miejscowego Ratusza. Na razie wycięto drzewa...
- Władze się na nie zawzięły - mówi właściciel sklepu w centrum miasta. - Tną jak leci. Miasto nigdy nie było tak smutne i łyse jak dzisiaj.
Mieszkańcy nie mogą też zapomnieć tzw. robót konserwacyjnych na rzece Wieprz prowadzonych w 2003 r. przez Zarząd Gospodarki Wodnej w Warszawie na zlecenie szczebrzeszyńskiego Urzędu Gminy. Ciężki sprzęt niszczył wówczas groble, koparki wyrwały z korzeniami kilkadziesiąt drzew, rozwalono też m.in. tamy, w których żerowały bobry.
Według Mariana Mazura, burmistrza Szczebrzeszyna, roboty konserwacyjne były korzystne dla środowiska. Łąki w dolinie Wieprza miały się dzięki nim "przestać” degradować, a z rzeki usunięto tony śmieci. Nie podobało się to zarządowi Polskiego Związku Wędkarskiego w Zamościu oraz Grzegorzowi Królowi, dla którego okoliczne nieużytki są źródłem natchnienia. - Po protestach roboty konserwacyjne przystopowano - mówi Król. - Nie na długo... Wojna urzędników z przyrodą trwa.

Malarz wrócił właśnie z USA. W Nowym Jorku miał wystawę swoich prac. Prezentował tam obrazy, na których były m.in. połamane i uschnięte drzewa... - Gdy wróciłem było już po wycince - żali się. - Nie mogę teraz dojść do siebie. Gdybym wiedział, że jest planowana, wróciłbym szybciej i nie dopuściłbym do dewastacji. Przypiąłbym się nawet łańcuchem do tych drzew.
Dlaczego drzewa przeszkadzały w wybrukowaniu szczebrzeszyńskiego skweru? Nie wiadomo. Wczoraj burmistrz Marian Mazur, jego zastępca oraz sekretarz urzędu byli nieuchwytni. - Wszyscy są w ważnych rozjazdach - usłyszeliśmy w Ratuszu. - Wydziału ochrony środowiska też nie mamy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!