piątek, 15 grudnia 2017 r.

Zamość

Wójt im obiecał, ale już zapomniał

  Edytuj ten wpis
Autor: Bogdan Nowak

Mieszkańcy Kolonii Zrąb są bezradni wobec zalewającej ich deszczówki i sięgającego kolan błota.

Gdy trochę popada, nie mogą do swoich domów ani dojść ani dojechać. Zamiast drogi, w centrum wsi stoi jezioro.
- Nasza wioska jest górzysta i woda spływa ze zboczy akurat na drogę - tłumaczy 47-letni Roman Jonas z Kolonii Zrąb. - Przy moim domu kałuża ma kilka metrów szerokości i ponad metr głębokości! Tam się można zwyczajnie utopić. Gdy spadnie deszcz, nie możemy się ruszyć. Nikogo to nie obchodzi. Wójt obiecywał przed wyborami pomoc. Teraz zapomniał.
Jonas ma ponad 10-hektarowe gospodarstwo i dom, który na szczęście stoi na pagórku. Mieszka w nim 14 osób. Sześcioro z nich to dzieci rolnika, reszta to m.in. zięciowie. Gdy nadciągają jesienne słoty, gospodarz czuje się jak Noe w swojej biblijnej arce. Dookoła rozlewa się woda. Według Jonasa najwięcej jest jej na drogach w wąwozach.
- Główny gościniec wsi nigdy nie był remontowany, a boczne pozarastały krzakami - złości się. - O kanałach odwadniających nikt w gminie nawet nie myśli. A buraki i kartofle z pól zwieźć trzeba. I musimy taplać się w błocie. Nie możemy też normalnie dojść ani do kościoła czy do sklepu. Codziennie prowadzę dzieci do PKS-u, który wozi je do szkoły. Bez gumiaków nie przedarlibyśmy się przez taką powódź!
- Władze gminy zajmują się innymi sprawami - martwi się Agata Kaczor, mieszkanka wioski. - Nie ma chyba szans, że coś się u nas zmieni.
Mieszkańcy Kolonii Zrąb postanowili jednak zawalczyć o swoje. Wybierają się na najbliższą sesję, aby wystarać się o remont lub budowę nowej drogi. Napiszą także do wójta. Tymczasem urzędnicy przekonują, że nie ma powodu do niepokoju. - Tam są kałuże o głębokości metra? Niemożliwe - dziwi się Sławomir Kugiel, sekretarz skierbieszowskiego UG. - We wsi właśnie ciągniemy nową drogę. Powstała już nawierzchnia z tłucznia za 58 tys. zł. Niebawem położymy tam także asfalt za 49 tys. zł. Nie wiem skąd takie narzekania.
Może ludzie po prostu pod grubą warstwą błota nie dostrzegli drogi, którą im właśnie władze wybudowały? - To jakiś absurd - złoci się Marzena Jonas, córka Romana. - Są prowadzone roboty, ale dwa kilometry dalej. Nasza miejscowość jest rozległa, ale... tamtędy będzie jeździć i chodzić tylko kilku gospodarzy. U nas drogowców nie było.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!