sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Zamość

Wycieńczone dzieci trafiły do szpitala. Sąd: rodzice działali nieumyślnie


Małgorzata i Bogdan N. z małej miejscowości na Roztoczu nie odpowiedzą za skrajne zaniedbanie swoich dzieci. Ich dwaj synowie trafili do szpitali w stanie wycieńczenia.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

– Rodzice doprowadzili do zaniedbań nieumyślnie. W tej sytuacji sąd zdecydował o umorzeniu postępowania – wyjaśnia sędzia Anetta Wlezień, przewodnicząca II Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Biłgoraju, który zajmował się sprawą rodziny N.

Ze względu na dobro dzieci, rozprawy odbywały się za zamkniętymi drzwiami. Małgorzata i Bogdan N. usłyszeli dwa zarzuty dotyczące umyślnego narażenia zdrowia i życia dzieci. Sąd postanowił jednak zmienić kwalifikację prawną zarzucanych im czynów. Przyjęcie wersji o nieumyślnym działaniu rodziców oznaczało, że postępowanie trzeba umorzyć. Tego rodzaju przestępstwa ścigane są bowiem tylko na konkretny wniosek, a nie z urzędu. Wyrok zapadł pod koniec września. Nie jest prawomocny. Nie wiadomo jeszcze, czy prokuratura zdecyduje się na apelację.

– Mamy jeszcze kilka dni na podjęcie decyzji. Zastanawiamy się – kwituje Romuald Sitarz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu.

Rodzina N. mieszka w małej miejscowości na Roztoczu. Wiosną 2014 roku do Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie trafił ich 6-letni syn. Był skrajnie wygłodzony. Mierzył 90 centymetrów i ważył tylko 13,5 kilograma. Powinien być o ok. 20 cm wyższy i znacznie cięższy. Ojciec przywiózł 6-latka do szpitala w Tomaszowie Lubelskim. Stan dziecka był na tyle poważny, że skierowano go do Lublina. Lekarze powiadomili śledczych. Sprawa skończyła się oskarżeniem rodziców.

Prokuratura zarzuciła im nie tylko narażenie zdrowia i życia 6-latka, ale również jego brata. Rodzice długo zwlekali z wizytą u lekarza, chociaż chłopiec cierpiał na biegunkę i wymioty. Biegli uznali, że był w stanie zagrożenia życia. Rodzice tłumaczyli śledczym, że dziecko leczone było lekami homeopatycznymi. Z oceny biegłych wynikało, że za fatalny stan zdrowia chłopców odpowiadają rodzice. Nie dbali o regularne badania, nie korzystali z fachowej opieki medycznej. Uzasadnienie aktu oskarżenia w tej sprawie liczyło 20 stron.

Małgorzata i Bogdan N. mają sześcioro dzieci, ale jak wynika z akt sprawy żadne z nich nie chodzi do szkoły. Rodzice to ludzie wykształceni. Mama uczy więc dzieci w domu. Bogdan N. jest nauczycielem w szkole średniej. Oboje są wyznawcami Hare Kryszna.

W 2013 r. zmarł ich 14-miesięczny syn. Kacper miał przewrócić się podczas zabawy ze starszym bratem. Co prawda lekarz miał wątpliwości co do przyczyny śmierci dziecka i sposobu, w jaki się nim opiekowano, ale sekcja zwłok nie dała podstaw do postawienia rodzicom jakichkolwiek zarzutów.

Czytaj więcej o: prokuratura Tomaszów Lubelski
ciekawe
ciekawe
uwaga
(17) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

ciekawe
ciekawe (6 października 2015 o 13:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co to jest homeopatia? - zagrożenia z tym związane

https://www.youtube.com/watch?v=qitLuZZI88U

Rozwiń
ciekawe
ciekawe (6 października 2015 o 13:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
POD ROZWAGĘ. Lek silniejszy, im bardziej go nie ma

Robert Tekieli



Pani w aptece sprzedała mi lek na zaczerwienienie oka, nie mówiąc jednak, że jest to preparat homeopatyczny. Stosowałam go i okazał się skuteczny, dopiero później zobaczyłam, że to lek homeopatyczny. Świadomie bym go nie kupiła, ale czy takie nieświadome zastosowanie też może mieć złe skutki? 

Magdalena

Sądzę, że nie. A opieram swą opinię o wiarę we wszechmoc i dobroć Bożą. W takiej zupełnie niezawinionej sytuacji Bóg na pewno chroni człowieka, nawet gdy na pewno dotknął agresywnego zła. Ktoś dostał pierścień Atlantów w prezencie, założy go i nosi, ale wyrzuca natychmiast, gdy pierwsza osoba powie mu: to amulet, możesz zrobić sobie duchową krzywdę. Ktoś przeczytał horoskop w poczekalni u dentysty, z nudów, po przejrzeniu programów telewizyjnych. To zupełnie inne sytuacje niż ta, gdy choćby raz na miesiąc kupujemy jakąś gazetę, by przeczytać, co o naszym życiu mówią gwiazdy. Choćbyśmy zapytani mówili z przekonaniem: ja w to nie wierzę! To po co kupujesz? To nie jest niewinna lektura. Najczęstszą reakcją właścicieli pierścieni Atlantów na uwagę jest stwierdzenie: nie wyrzucę, bo jest zrobiony ze srebra, bo dostałem go od przyjaciela, bo jest rodzinną pamiątką. W tych sytuacjach człowiek raczej przestaje być chroniony przez Boga, który nie akceptuje postawy: Panu Bogu świeczkę, diabłu ogarek. Mamy tu bowiem do czynienia z sytuacją może i nie do końca uświadomioną, ale na pewno nie niewinną.

Teraz parę słów o homeopatii. Nie jest ona medycyną. Jest jej swego rodzaju zaprzeczeniem. Lekarz podaje na rozwolnienie środek, który wywołuje zaparcie. Homeopata poda środek, który rozwolnienie wzmaga. Lekarz, by zbić gorączkę, poda preparat powodujący obniżenie temperatury ciała, homeopata poda środek, który temperaturę ciała podnosi. Nazywa się to homeo pathos, podobne „leczyć” podobnym. Jednak to nie koniec. Homeopaci rozcieńczają i potrząsają wyjściowe substancje w celu stworzenia preparatu. I twierdzą, że każde kolejne rozcieńczenie sprawia, że lek jest silniejszy. Na przykład oscillococcinum, wątroba i serce kaczki rozcieńczane w proporcji 1 do 100 dwieście razy. Co oznacza wzięcie jednej objętości podrobów kaczych, wrzucenie jej do 99 objętości spirytusu, potrząśnięcie, wzięcie jednej kropli z tego rozcieńczenia, wkroplenie do 99 kropel spirytusu i powtórzenie tej czynności jeszcze 198 razy. Fizyka rozcieńczeń mówi: najpóźniej w 13 rozcieńczeniu w roztworze nie ma ani jednej molekuły kaczki. Preparatów homeopatycznych w świetle polskiego prawa NIE MOŻNA nazywać lekami. Traktowane są podobnie jak suplementy diety. Homeopaci przez ponad 200 lat nie wykazali się ANI JEDNYM BADANIEM klinicznym pokazującym w sposób powtarzalny wyższą niż placebo skuteczność homeopatii. Homeopatia nie jest medycyną. To można udowodnić przed każdym sądem. Z jednej kaczki można zrobić oscillococcinum za 20 milionów dolarów. 

Jednak okazuje się, że niektóre osoby po zażyciu homeopatii mają problemy duchowe, tracą pewność zbawienia, radość duchową, mają napady agresji bądź melancholii, wręcz depresję. Ale tego nie jestem w stanie udowodnić naukowo. Opieram się na kilkuset świadectwach. Wierzę, że te problemy duchowe związane są z zażywaniem homeopatii. Tym bardziej że jest ona antyracjonalna, jak każdy okultyzm. Że jej twórca był ezoterykiem i Jezusa nazywał Arcyfantastą. Że w procesie produkcji w niektórych fabrykach homeopatycznych biorą udział osoby wywołujące duchy – ogłoszenia o werbowaniu mediów pojawiają się co jakiś czas w prasie frankojęzycznej.

Podsumowując. Nie jesteśmy w stanie udowodnić twierdzenia: każdy preparat homeopatyczny ma obciążenie duchowe. Odrzucamy homeopatię w całości, ponieważ nie da się obronić tezy: żaden preparat homeopatyczny nie szkodzi duchowo. A nie jesteśmy w stanie oddzielić tych, które na przykład – jak we wspominanych wyżej fabrykach francuskich i szwajcarskich – produkowane są z udziałem mediów spirytystycznych. 

Jak to jest możliwe, że wiele osób stosujących homeopatię uważa, że jest ona skuteczna? Są choroby, które same ustępują, w około połowie przypadków działa efekt placebo, czasami zdarza się uzdrowienie okultystyczne. 

Stosowanie homeopatii nie jest bezpieczne. I jako mające choćby pozór zła powinno być odrzucone przez chrześcijan, a jako nieracjonalne, przez wszystkich innych ludzi.

http://www.donbosco.pl/archiwum-2011-03-1872

Rozwiń
uwaga
uwaga (6 października 2015 o 13:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Rozmowy niedokończone (1/5) - Propaganda wschodniej duchowości

 Trzygodzinna rozmowa z siostrą Michaelą Pawlik również o pochodzeniu i działaności Hare Kryszna

https://www.youtube.com/watch?v=dlO_5lSettw

Rozwiń
uwaga
uwaga (6 października 2015 o 13:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ruch Hare Kryszna - charakterystyka i przekrój doktrynalno-socjologiczny organizacji
DR DARIUSZ KUNCEWICZ
 PODTRZYMYWANIE PRZYNALEŻNOŚCI - NAKŁANIANIE DO WYCZERPUJĄCEGO TRYBU ŻYCIA

Dla Lotty Danielson początkowy okres przynależności do ISKCON-u był wypełniony licznymi próbami sprostania wszystkim obowiązującym regułom i zadaniom. Pisze: "Zaczynam przyzwyczajać się do wstawania pół do czwartej (...) Sypiam normalnie 5,5-6 godzin każdej nocy. Wszystkie reguły, których muszę się nauczyć, dotyczą przede wszystkim czystości. Nie wolno na przykład wejść do kuchni, jeśli jest się nieczystym, tzn. jeśli było się przed chwilą w toalecie lub jeśli ma się miesiączkę. Gdy jest się w kuchni, nie wolno wąchać lub kosztować jedzenia, zanim się go nie ofiaruje bóstwom (...) Jeśli się leżało i odpoczywało więcej niż godzinę, trzeba zawsze wziąć prysznic i zmienić ubiór. Dalej jest wiele reguł społecznych. Kobieta nie może (...)" [126].

Lech Ozierański (5 lat pobytu w ruchu Hare Kryszna) oświadczył, iż w jego grupie wiele osób z powodu morderczej pracy, wypalało się i traciło zdrowie. Wspomniał Jon'a, który "(...) poświęcił wszystko dla sekty; dziewczynę, zdrowie, majątek, przez dwanaście lat pracował sprzedając książki, nieraz cały dzień w zimnym klimacie. Cierpiał na niedokrwienie rąk. Był wycieńczony. Skończyło się to atakiem nerwowym i guru musiał go oddać do zakładu psychiatrycznego w Sztokholmie" [127].

cd

http://www.psychomanipulacja.pl/art/ruch-hare-kryszna-charakterystyka-i-przekroj.htm

Rozwiń
uwaga
uwaga (6 października 2015 o 13:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tekieli o sektach, manipulacji i demonach #2
 

Robert Tekieli opowiada jak brudna skarpeta guru Hare Krishna staje się przedmiotem pożądania.

https://www.youtube.com/watch?v=zhEypATJeGs

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (17)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!