niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Zamość

Wygłupy między piętrami

  Edytuj ten wpis
Dodano: 25 lutego 2007, 17:01
Autor: Bogdan Nowak

Winda to nie miejsce do wyżywania się i sztubackich żartów. Gromady rozbawionych nastolatków tego nie rozumieją.

Są plagą zamojskich spółdzielni mieszkaniowych. Wymyślane przez nich zabawy zagrażają nie tylko im, ale także mieszkańcom bloków.

- Wandale to prawdziwa plaga zamojskich wind - mówi Jacek Bednarz, p.o. kierownik zamojskiego oddziału spółki ThyssenKrup Elevator, serwisu dźwigowego w Zamościu. - Niszczą wszystko, co się tylko da. Podpalają plastikowe przyciski, tłuką lustra, wyrywają obicia i bazgrzą po ścianach. Nawet 80 proc. naszych wyjazdów na tzw. awarie to ich wątpliwa zasługa.
W ub. roku serwis odebrał ponad 1 tys. takich zgłoszeń. Grubo ponad połowa to był efekt wandalizmu. To sprawa przykra, ale... nie najgroźniejsza. Zamojska młodzież urządza sobie ostatnio w windach niebezpieczne wygłupy.
- Kilka dni temu dostaliśmy zgłoszenie, że w jednej z wind jest uwięziona dziewczyna - wspomina jeden z techników serwisu. - Paru młodzieńców otworzyło drzwi do szybu na parterze, pogrzebało w instalacji i uwięziło windę między piętrami. To był taki podryw, bo krzyczeli do przestraszonej dziewczyny: I co, jak ci tam! Uwolniliśmy ją. Jak otworzyli drzwi do szybu? Są na to sposoby. Nie chcę jednak o nich mówić, bo jeszcze komuś przyjdzie do głowy je wypróbować.
Strachu najadła się także kobieta, która trzy tygodnie temu została uwięziona w windzie wieżowca przy ul. Wyszyńskiego 36 w Zamościu. Przesiedziała między 3 i 4 piętrem ponad godzinę. Przykłady takich zabaw można mnożyć. Wandale wychodzą także na dachy wind. Podczas ubiegłorocznych Zaduszek urządzili w jednym z zamojskich wieżowców prawdziwą iluminację. Na windzie zapalili znicze i świece. Po co? Nie wiadomo.
- Takie zabawy są bardzo niebezpieczne - mówi Jacek Bednarz. - Młodzieńcy mogą zostać porażeni prądem, zaplątać się w liny czy wpaść pod odważniki wędrujące w dół, gdy winda jedzie w górę... Trudno jest te windy upilnować. Tylko w SM im. Łukasińskiego jest ich ponad 50.
Co mamy robić, gdy zobaczymy przy windach podejrzanie zachowujących się nastolatków? - Trzeba dzwonić na policję i do spółdzielni mieszkaniowej - radzi Bednarz. - To zadanie dla mieszkańców takich bloków.
Problem w tym, że mieszkańcy nie chcą tego robić. - Wszyscy domyślają się, kto dewastuje i bawi się windami - mówi 60-letnia mieszkanka wieżowca przy ul. Zamoyskiego. - Tyle że strach z tymi młodocianymi wandalami zadrzeć. Jednego złapią, drugi będzie cię prześladował. Taka jest prawda. Już i tak strach wyścibić nos z mieszkania.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!