poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Zamość

Zamość perłą architektury

  Edytuj ten wpis
Dodano: 3 listopada 2006, 08:31

Rozmowa z Marią Gmyz, kandydatką na prezydenta Zamościa



• Cztery lata temu startowała pani do Ratusza z listy Ligi Polskich Rodzin. Teraz LPR poparła kandydaturę Andrzeja Lubczyka. Nie zabiegała pani o ich względy?
- Miejska struktura LPR rozpadła się po wyborach parlamentarnych. Chciałabym zobaczyć protokół Zarządu Miejskiego LPR. Wiem, że w mieście nie rozmawiano na ten temat, zresztą nie zabiegałam o żadne partyjne poparcie. W Forum Zamojskim są ludzie z różnych ugrupowań i niezrzeszeni. Jest to ruch oddolny, który ma dosyć układów, partyjnego układania list wyborczych i dzielenia stołków. Nie interesuje nas władza dla władzy.
• Ma pani poparcie środowisk katolickich i narodowych. Programowo najbliżej pani do kandydata PiS Andrzeja Lubczyka. Po co rozpraszać prawicowy elektorat?
- Do końca rozważaliśmy wystawienie jednego kandydata. Żaden jednak prawicowy kandydat nie jest tak mocny, by zagwarantować zwycięstwo w pierwszej turze. Stąd, według nas, aby pokonać obecnego prezydenta, wspieranego przez PO i - mniej lub bardziej oficjalnie - lewicę, trzeba mieć więcej niż jednego kandydata i odebrać panu Zamoyskiemu jak najwięcej głosów. W drugiej turze prawica powinna się zmobilizować i niech wygra ten najlepszy.
• Zamoyski to zły prezydent?
- Nie jest dobry. Nie dba o zwykłych obywateli, z nikim nie konsultuje decyzji, poniża mieszkańców Zamościa. Jest najmądrzejszy, reszta to nieudacznicy. Niejednokrotnie dał tego dowody, walcząc np. o sprowadzanie śmieci do Zamościa. Arogancja i cynizm to nie są dobre cechy przyszłego prezydenta.
• Nie lubi go pani?
- Nie w takich kategoriach należy to rozpatrywać. Lubić to można lody malinowe. Mam bardzo przykre doświadczenia z pracy z prezydentem, kiedy przez trzy lata byłam przewodniczącą Rady Miejskiej.
• Ale prawo to prawo. Poszło o pracownię architektoniczną, która jest w zasobach miasta. Może pani sama nawarzyła sobie piwa?
- Nie sama. Tę sytuację spowodowali radcy prawni w Ratuszu razem z panem prezydentem i panią wiceprezydent, która też jest prawnikiem. Takich udzielali mi porad, by mnie potem zdeptać. Ustawa weszła w trakcie kadencji, a oni razem z radnymi lewicy i lewicowym wtedy wojewodą pokierowali sprawę tak,
że musiałam odejść.
• Prezydent nic dobrego nie zrobił przez cztery lata?
- Postawił pomnik Janowi Zamoyskiemu, chociaż za dużo było szumu i skompromitowanych patronów. Jan Zamoyski zapewne nie byłby z tego dumy, że w honorowym komitecie znaleźli się Leszek Miller i Aleksander Kwaśniewski. Na pomniku brakuje tablicy o dokonaniach wielkiego kanclerza dla Zamościa, ojczyzny i Kościoła. Tak samo z remontami na Starówce. Dobrze, że się rozpoczęły, choć to żadna zasługa, a zwykły obowiązek. Proszę pokazać mi miasto, które tego nie robi. U nas nie dba się o interesy przedsiębiorców, pozbawia się ich rekompensaty za utratę przychodów, traktuje się ich jak poddanych, a to nie ta epoka. Razi brak organizacji pracy i dbałości o zwykłego obywatela.
• A jakim prezydentem chce pani być?
- Otwartym na ludzi, życzliwym, przedsiębiorczym, dbającym o wszystkich mieszkańców, niezależnie od ich pochodzenia i majętności. Chcę ich słuchać, poznać ich problemy. Zgodnie z moim hasłem wyborczym "Dajmy ludziom nadzieję,” chcę dać ludziom nadzieję na to, że można żyć inaczej, że można mieć motywację do pracy i wykonywać ją z pasją, że losy naszego miasta nie zależą tylko od prezydenta, który wszystko wie, ale od każdego z nas.
• Jak to zrobić?
- Mam swój program wyborczy, który opracowaliśmy wspólnie w oparciu o program PiS. Chcę zmniejszyć bezrobocie i emigrację zarobkową młodzieży. Chcę dla nich, na wzór angielski, stworzyć przy Urzędzie Miasta punkt pomocy przedsiębiorcy, skąd nikt nie wyjdzie bez pomocy. Chcę bardziej intensywnie zająć się rewitalizacją miasta, współpracować z okolicznymi gminami i miastami, by razem stworzyć ciekawszą długoterminową ofertę turystyczną. Chcę przeanalizować sytuację "Delii” i innych upadających przedsiębiorstw, by działające jeszcze w mieście firmy nie podzieliły tego samego losu. Chcę pozyskać dużych przedsiębiorców. Mamy linię LHS, bliskość granicy, będziemy również zabiegać o specjalne strefy ekonomiczne. Mamy obok czyste ekologicznie rolnictwo. W Zamościu nie brakuje mądrych i przedsiębiorczych ludzi. Chcę ich zachęcić, by nie zmarnowali żadnego swojego talentu.
• Mówi też pani o reaktywowaniu Akademii Zamojskiej…
- Prawdziwa uczelnia z tradycjami rozwinęłaby miasto. Akademia to nie mit. Działające obecnie w Zamościu szkoły wyższe mogłyby współpracować na zasadzie idei federacji, tak jak uniwersytety angielskie Oxford czy Cambrige. Gdybym słuchała przeciwników, że nie jest to możliwe, nie byłoby dziś w Zamościu pięknie rozwijającej się szkoły katolickiej.
• Jaki Zamość pani się marzy?
- Kocham Zamość, szkicuję jego zaułki, piszę o nim wiersze. Jestem nim zachwycona jako architekt. Jednocześnie widzę więcej zaniedbań i brak dostatecznej troski o miasto światowego dziedzictwa kultury. Marzy mi się,
by Zamość był prawdziwą perłą architektury. Chciałabym też, by wszyscy ludzie, którzy tu mieszkają, znaleźli pracę, czuli się bezpiecznie i by zaczęli uśmiechać się na ulicy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!