wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Zamość

Zatrzymany przez policję zmarł w szpitalu. Śledztwo umorzone

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 lutego 2015, 20:45

Umorzono śledztwo w sprawie śmierci mężczyzny zatrzymanego przez zamojskich policjantów. Gdy chory na schizofrenię 32-latek został obezwładniony i skuty, stracił przytomność i przestał oddychać

- Śledztwo zostało umorzone ze względu na brak cech przestępstwa - mówi Andrzej Stasieczek, Prokurator Rejonowy w Krasnymstawie. - Interwencja policjantów przebiegła zgodnie z prawem. Mężczyzna był agresywny, stawiał opór, stanowił zagrożenie dla siebie i innych.

Maciej S. był chory na schizofrenię. Kilkanaście razy trafiał do szpitali psychiatrycznych. Powinien brać leki. W maju ubiegłego roku prawdopodobnie tego nie zrobił. Zdemolował mieszkanie i wyszedł oznajmiając rodzinie, że zabije siebie lub kogoś. Ojciec zaalarmował policję. Mundurowi namierzyli agresywnego 32-latka przy ul. Polnej. Próbowali go zatrzymać, ale ten skutecznie się opierał. Wezwali więc na pomoc inne patrole. Dopiero sześciu funkcjonariuszy zdołało obezwładnić Macieja S.

- Założyli mu kajdanki, położyli na ziemi, a on zaczął sinieć - relacjonuje prokurator Stasieczek. - Wtedy policjanci ułożyli go na prawym boku i wezwali karetkę.
Kiedy ratownicy dotarli na miejsce okazało się, że Maciej S. nie oddycha. Załoga pogotowia przeprowadziła reanimację. Udało się przywrócić czynności życiowe. 32-latek trafił do szpitala gdzie po 10 dniach zmarł. Okazało się, że jego mózg był tak długo pozbawiony tlenu, że zaszły w nim nieodwracalne zmiany.

- Z zeznań policjantów wynika, że podczas oczekiwania na karetkę mężczyzna cały czas oddychał - dodaje prokurator Stasieczek. - Nie było więc potrzeby podejmowana reanimacji. Biegli nie są w stanie określić, jak długo trwało niedotlenienie.

Jednocześnie biegły wykluczył, że policjanci mogli udusić Macieja S. podczas szarpaniny. Do śmiertelnego w skutkach niedotlenienia doprowadził tzw. zespół nagłej niewydolności oddechowej. Wywołał go nagły i silny stres. Sytuację pogorszył fakt, że mężczyzna został skrępowany i ułożony na brzuchu. Nagle wzrosło zapotrzebowanie organizmu na tlen, ale nie można go było zaspokoić.

- Biegli nie byli w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy organizm dostawał zbyt mało tlenu, czy też całkowicie zatrzymana została akcja serca - zastrzega Stasieczek.

Na ciele Macieja S. nie było poważniejszych obrażeń. Tylko drobne rany powstałe podczas szarpaniny z policjantami. Śledczy uznali, że mundurowi nie przekroczyli swoich uprawnień. Nie można im również zarzucić, że nie pomogli umierającemu. Nie ma na to dowodów.

Ojciec Macieja S. złożył już zażalenie na decyzję prokuratury. Zarzuca śledczym, że źle przeanalizowali materiał ze sprawy i broniąc policjantów działali stronniczo.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: policja Zamość maciej s.
karol
Filip
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

karol
karol (18 lutego 2015 o 07:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

A czy mieli tasera? To by tlumaczylo. .....wpisac w youtube  Dziekanski

Kto ci się teraz przyzna że czegoś użył lub coś zrobił. Gdyby to był prokurator  , sprawcę by znaleziono . A że to zwyczajny i chory człowiek , więc nawet biegli nie zawracają sobie dupy. Był nie ma i po sprawie.

Rozwiń
Filip
Filip (18 lutego 2015 o 00:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

A czy mieli tasera? To by tlumaczylo. .....wpisac w youtube  Dziekanski

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!