środa, 13 grudnia 2017 r.

Zamość

Źrebce: Ojciec i córka nie żyją. Dlaczego doszło do tragedii?

  Edytuj ten wpis
Dodano: 10 czerwca 2011, 18:14

Anna T. otrzymała znienacka w głowę siekierą, a gdy straciła przytomność padły ciosy nożem? Śledczy
Anna T. otrzymała znienacka w głowę siekierą, a gdy straciła przytomność padły ciosy nożem? Śledczy

Jak można zabić własne dziecko, a później się powiesić? Odpowiedzi na to pytanie szukają rodzina, mieszkańcy wioski oraz śledczy. Ale specjaliści od zakamarków ludzkiej psychiki znają takie przypadki. To samobójstwo rozszerzone.

Źrebce, niewielka miejscowość koło Szczebrzeszyna. Ponad 130 numerów, spokój, nic się nie dzieje. Tak było do ostatniego poniedziałku. Tego dnia lotem błyskawicy wszystkich obiegła mrożąca krew w żyłach wiadomość o tragedii, do której doszło na skraju wsi. Odważniejsi wsiedli na rowery, by na własne oczy przekonać się, że to prawda. – Ale policja nikogo nie wpuszczała – mówi jeden z mieszkańców Źrebiec.

Zabił córkę, a sam się powiesił?

Zakrwawione zwłoki 23-letniej Anny T. znalazł w poniedziałek mąż jej przyrodniej siostry.
– Na głowie denatki ujawniono ranę tłuczoną, a na szyi rany kłute – informuje Romuald Sitarz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Zamościu.

W stodole były zwłoki jej ojca. – Mężczyzna wisiał na sznurze przymocowanym do drewnianej belki – relacjonuje Joanna Kopeć, rzecznik prasowy zamojskiej policji.

Wszystko wskazuje na to, że Władysław T. zabił córkę, a następnie targnął się na życie. Dlaczego? Śledczy cały czas biorą pod uwagę również inne wersje. – Zbieramy dowody, badamy okoliczności – mówi krotko Sitarz.

Na pewno można wykluczyć scenariusz zakładający, że Anna T. podcięła sobie żyły po tym, jak znalazła w stodole powieszonego ojca. Taka plotka obiegła we wtorek Źrebce. Wstępne wyniki sekcji zwłok nie potwierdzają tych rewelacji. – Przyczyną zgonu kobiety były obrażenia głowy, a jej ojciec zmarł w wyniku powieszenia – powiedział nam w środę Romuald Sitarz.

Niewiele wiadomo

Anna T. otrzymała znienacka w głowę siekierą, a gdy straciła przytomność padły ciosy nożem? Śledczy nie chcą wypowiadać się na temat narzędzi zbrodni. Wiadomo tylko tyle, że zostały zabezpieczone.

Na szczegółowe wyniki sekcji zwłok trzeba poczekać. Nie wiadomo, czy Władysław T. lub jego córka znajdowali się pod wpływem alkoholu.

Mieszkańcy Źrebiec są w szoku. – Wszyscy się zastanawiają, dlaczego do tego doszło – mówi ze łzami w oczach jedna z sąsiadek. – Takiej dziewczyny, jak Ania, nie było w okolicy: pracowita, sumienna, dobrze się uczyła, zawsze uśmiechnięta, kulturalna...

Złe przeczucie

Na wiosnę – po długiej i ciężkiej chorobie – Władysławowi T. zmarła żona. Pochowali ją na cmentarzu w Deszkowicach. Niektórzy zauważyli, że od tamtej pory chodził smutny.

– Gdy pytałem, co słychać, to zawsze odpowiadał, że wszystko w porządku – wspomina Mirosław Poździk, sołtys Źrebiec.

Jakoś dawali sobie radę. Anna T. studiowała w jednej z zamojskich uczelni. Wójt gminy Sułów niedawno spotkał ją w urzędzie. – Mówiła, że pisze pracę licencjacką, że chętnie pojechałaby za granicę, żeby trochę zarobić, ale z drugiej strony musi zostać, bo mają z ojcem plantację truskawek i malin – opowiada Tomasz Pańczyk.

W niedzielę przyrodnia siostra 23-latki, czyli córka matki Anny T. z pierwszego małżeństwa, bezskutecznie próbowała się z nią skontaktować. Tknięta złym przeczuciem wysłała w poniedziałek przed południem męża do Źrebiec, żeby sprawdził, co się dzieje. Jednak nawet w najczarniejszych snach nie przypuszczała, że tak bolesny może być ogrom tragedii.
Na wsi wszyscy się znają, jednym powodzi się lepiej, innym gorzej. – Każdy ma swój krzyż, który musi nieść – mówi pani Maria. – Był przygnębiony po śmierci żony, mógł nawet popaść w depresję, ale żeby zabijać ukochaną córkę?

Chciał chronić córkę

– To mogło być samobójstwo rozszerzone – uważa dr Filip Kościuszko z Centrum Zdrowia Psychicznego w Zamościu. – Bywa tak, że ktoś dochodzi do przekonania, że świat jest zagrożeniem i idzie ku totalnej zagładzie. W tym przypadku powodem mogły być urojenia nihilistyczne po śmierci żony: cały świat się wali, więc uratuję najbliższych.

71-letni Władysław T. zdawał sobie sprawę z tego, że starość zagląda mu w oczy. Może bał się, że córka po skończeniu studiów założy rodzinę i go opuści? Że zostanie sam? – Chcąc ukrócić cierpienia sobie i córce, zdecydował się na takie rozwiązanie. Jedynaczka, która najprawdopodobniej była bardzo związana z obojgiem rodziców, nie potrafiła mu pomóc.

Podwójne tragedie

• Styczeń 2011, Kotlice
(gm. Miączyn). Wszystko wskazuje na to, że 39-letni Dariusz B. zabił swoją 79-letnią matkę, a później sam się powiesił w budynku gospodarczym. Prokuratura jeszcze nie zakończyła śledztwo.
• Czerwiec 2010, Pasieki (gm. Tomaszów Lub.) 30-letni Grzegorz W. udusił w samochodzie swoją żonę przy pomocy pasa bezpieczeństwa, a później sam się powiesił.
• Listopad 2009, Malewszczyzna (gm. Krasnobród). 37-letnia mieszkanka Tomaszowa Lubelskiego zginęła od ciosa nożem w szyję, który zadał jej przyjaciel. 47-letni Ryszard B. powiesił się na drzewie. Znaleziono przy nim zakrwawiony nóż.
• Kwiecień 2009, Bzowiec (gm. Rudnik). Podczas libacji alkoholowej doszło do kłótni, która szybko zamieniła się w bójkę. Po zadaniu siekierą śmiertelnych ciosów 67-letniemu gospodarzowi, Stanisław M. powiesił się na drzewie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Jarosław
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Jarosław
Jarosław (11 czerwca 2011 o 22:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110110/LUBLIN/522731539
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!