środa, 18 października 2017 r.

Zamość

Zrujnował ich bankowy kredyt

  Edytuj ten wpis

Wzięli 65 tysięcy zł kredytu. Zainwestowali w produkcję warzyw. Po bankructwie ich dom zlicytował komornik. I choć w sumie spłacili już 137 tys. zł, bank domaga się jeszcze 160 tysięcy zł.

– Nie ma rady, trzeba będzie wynosić się z czwórką dzieci do garażu – mówi załamany Marian Wasilewski ze wsi Płoskie pod Zamościem.

Dom, w którym jeszcze mieszkają, obora, stodoła i ponad 1 ha ziemi sprzedano podczas licytacji. Nabywca zapłacił za wszystko niecałe 83 tys. zł.

– I to dopiero za trzecim razem – podkreśla Wasilewski. – U nas mała działka kosztuje niewiele mniej. Wcześniej za grosze zlicytowali łąkę. Zostały nam jeszcze 2 ha ziemi i garaż.

W połowie lat 90. Wasilewscy zaciągnęli w Pekao SA 65 tys. zł kredytu. Był to kredyt dla młodych rolników, z dopłatami Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. – Postawiliśmy na produkcję warzyw – mówi Maria Wasilewska.

Wybudowali tunele foliowe i spłacali pożyczkę. Problemy zaczęły się w 2003 r. – Cena pomidorów i ogórków poleciała w dół, z dnia na dzień straciliśmy płynność finansową – wspomina pan Marian.

Poszedł do banku z prośbą o zawarcie ugody, ale nic nie wskórał. – Nic ich nie obchodziło, że żona była w ósmym miesiącu ciąży – wspomina Wasilewski. Dziecko zestresowanej Wasilewskiej zmarło dwie godziny po porodzie.

Chcieli sprzedać gospodarkę i spłacić dług. – Ale w banku wpisano na moją hipotekę Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa i żeby cokolwiek sprzedać musiałem mieć ich zgodę. A oni zgody nie dali, bo gospodarstwo było jedynym źródłem utrzymania rodziny – opowiada pan Marian.
Doszło do zlicytowania nieruchomości przez komornika sądowego. – Od ponad roku pieniądze za sprzedaną gospodarkę leżą w depozycie sądowym, a my spłacamy karne odsetki– mówi Wasilewski. – Do tej pory z 65 tys. zł kredytu spłaciliśmy razem ze zlicytowaną gospodarką ponad 137 tys. zł, a bank domaga się jeszcze 160 tys. zł. Nigdy nie wyjdziemy z długów.

– W postawie banku i komornika widać wiele złej woli – komentuje Roman Sklepowicz, prezes Stowarzyszenia Pokrzywdzonych przez System Bankowy.

Od dwóch dni usiłowaliśmy uzyskać od centrali Pekao SA w Warszawie stanowisko w tej sprawie. W końcu w środę wieczorem Tomasz Bogusławski z zespołu prasowego banku poinformował nas, że obowiązuje go tajemnica bankowa. I że nie może udzielać żadnych informacji w sprawie Wasilewskich bez ich pisemnej zgody.

Marian Wasilewski jest na zwolnieniu lekarskim, jego żona na rencie (połowę świadczenia zabiera jej bank). Rodzina korzysta z pomocy opieki społecznej. Elżbieta Jaworowicz z TVP zrealizowała w Płoskiem materiał do "Sprawy dla reportera”. Obejrzymy go jednym z listopadowych wydań.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
abyssum69
ja
(23) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (25 marca 2011 o 15:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
zobacz też tu:

http://dobra-karta-kredytowa.blogspot.com
Rozwiń
abyssum69
abyssum69 (30 października 2009 o 13:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie wierzę w niefrasobliwość bankierów ani w niekompetencję w sytuacji gdy : przychodzi głupi ( bez kamery w długopisie ) klient do banku i pyta o odnowienie kredytu co robi zwykle gdy kredyt się kończy. Pracownica banku specjalista ds.kredytów informuje, że nie wygenerowała się oferta ale...bardzo serdecznie wciska kartę kredytową, która jest tym samym co kredyt jak pani informuje. Zaraz na dowodzik jak kredycik szybciutko w 10 minutek wydajemy kartę i wypłaca pan sobie z niej pieniążki w bankomaciku fiku miku a potem płaci pan kwotę minimalną jak ratę i tiutiu proszę podpisać 10 cio stronnicową umowę rachu ciachu. Idzie naiwniak do bankomatu wypłaca a już za pięć dni dzwoni już mniej miły gnojek i drze ryja z miejsca : do 10 godziny jutro czeka na wpłate ! Podjąłes szanowny frajerze 1900 PLN z karty ( 2500 limitu ) a mogles tylko 1300 ! Płacisz mi tu zaraz nadwyżkę i ileś SET kary. Idzie naiwniak do pani specjalistki i pyta : dlaczego ach dlaczego nie wiadomo nic o tym ? Pani uśmiecha się z przekąsem mówiąc, że nigdy nic frajerowi takiego nie mówiła, że oto może sobie wypłacić. Co ja biedny zrobię pyta wierzący ? Nie wiem wrecz śmiejąc się odpowiada paniusia. Fakt ! Dodam tylko,że najgorszym rodzajm kłamstwa jest przemilczenie gdyż zawsze jest z premedytacją.
Rozwiń
ja
ja (29 października 2009 o 13:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Cos trzeba z tymi bandziorami z bankow zrobic. Polskie procenty to koszmar. Tu trzeba uzyc slow: terrorysci, chamy, cholota, bandziory.
Rozwiń
bik
bik (29 października 2009 o 10:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wiem z własnego doświadczenia że kredyty często otrzymywali ludzie którzy - dla własnego dobra- nigdy kredytu nie powinni dostać.
"Profesjonalistom" z banków to jednak nie przeszkadzało, bo kredyty trzeba było sprzedawać i stosowano wysokie zabezpieczenia. Jestem przekonany że opisanych sytuacji jest znacznie więcej, nie doszloby do nich gdyby bankowcy potrafili powiedzieć: nie.
Nie byłoby wielu -mozna tak nazwać- tragedii nieświadomych kredytobiorców, którzy tracą dorobek całego życia i zdrowie dzięki infantylizmowi bankowców.
Rozwiń
VIP
VIP (29 października 2009 o 10:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
WWW napisał:
Pisze się cwaniactwo buraku


Jak się pisze, wiem doskonale ale są cwaniacy i polskie cfaniaczki. Różnica duża, bo cwaniacy jakoś z tego sie wybronić potrafią, a cfaniakom niestety sie nie udaje.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (23)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!