poniedziałek, 23 października 2017 r.

Zdrowie

Obawa przed zatruciem sprawia, że wielu z nas rezygnuje z grzybobrania.

Inni uważają, że znają się na grzybach doskonale i bez kompleksów ruszają w las z koszykiem.

- W ubiegłym tygodniu przyszła do stacji pani, która miała w koszyku pięć pięknych, dorodnych… muchomorów sromotnikowych - mówi Regina Konaszewicz, grzyboznawca z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie.

- Jeszcze się z takim przypadkiem nie spotkałam. W ogóle miała jeszcze inne niejadalne, np. był tam mleczaj wełnianka. Ta pani przyznała się, że w poprzednich sezonach chodziła do powiatowej stacji oceniać grzyby. Dobrze, że tak robi, jednak można wnioskować, że nie poznała przez te lata grzybów, nie nauczyła się ich odróżniać.

Rzeczywiście, kto nie zna grzybów, nie powinien ich zbierać, ale jeśli już wyrusza w tym celu do lasu, później koniecznie powinien dać zbiór do oceny.

Tylko bez blaszek

Jak mówi Regina Konaszewicz, wciąż przychodzi sporo osób pytać, czy zebrane grzyby są dobre. Sezon na grzyby jeszcze trwa. I to na te, co do których najłatwiej się pomylić - na gąski, opieńki, kanie - na grzyby, o których mówimy blaszkowe.

- Niektórzy opieńkę mylą z trującą maślanką wiązkową - ostrzega Regina Konaszewicz. - Też rośnie na pniakach, u ich podstawy w wiązkach liczących niekiedy po kilkadziesiąt owocników. Ma jednak kolor bardziej intensywny, zielonkawy odcień blaszek. Warto raz porównać obydwa grzyby i zapamiętać tę różnicę.

- Bardzo liczę na nadchodzący weekend - mówi Maria Pakulka z Lublina. - Zawsze jeździmy z rodziną w sosnowickie lasy i nigdy jeszcze nie wracaliśmy z pustymi koszykami. Teraz były obfite deszcze i noce dość ciepłe. Wiem, że zaczął się wysyp podgrzybków.

Pani Maria dodaje, że ani ona, ani nikt z rodziny nie zbierają grzybów z blaszkami. Wolą przyjąć, że nie są one jadalne.

- Taką mamy zasadę. Chcemy być pewni, że to, co jemy, nikomu nie zaszkodzi. Wolę się wyrzec małej przyjemności, jaką jest zjedzenie kani, niż się denerwować, że to była pomyłka.

Jak twierdzą grzyboznawcy, najbezpieczniej jest zbierać grzyby bez blaszek. Wśród nich w zasadzie jest trujący tylko tzw. borowik szatański, niewystępujący na naszym terenie. Niejadalny jest także goryczniak podobny do borowika, a z tego powodu, że zepsuje swoją goryczą smak każdej potrawy.

Zdobywaj wiedzę

Wśród grzybiarzy są kontrowersje - jedni mówią, że np. gąskę można jeść, inni, że nie. Spór dotyczy także innych grzybów - sądzi się, że niektóre po wielokrotnym obgotowaniu i odlaniu wody będą dobre do spożycia.

- Do handlu dopuszczona jest gąska zielonka, ale jest bardzo dużo jej rodzajów. Są gąski - siwa, krowia, beżowa, brązowa etc. Tak samo rosną - prawie pod ziemią i są w większości podobne i niejadalne. Ustawodawca dopuścił do obrotu tylko taką, którą można rozpoznać - zauważa Regina Konaszewicz. - Popularna opieńka miodowa, którą zbieramy, też jest warunkowo jadalna - właśnie pod warunkiem, że się ją obgotuje. Muchomor sromotnikowy w ogóle się nie poddaje obróbce termicznej. Czernidlaka kołpakowatego nie wolno łączyć z alkoholem. Ja zawsze doradzam grzybiarzom, żeby starali się uzyskać jak największą wiedzę o grzybach.

Dziś jest wiele podręczników, dużo wiadomości można znaleźć w Internecie, a my zawsze służymy pomocą.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!