wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Zdrowie

Złotówki na wagę zdrowia

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 stycznia 2006, 09:40
Autor: Anna Szewc

Rodzice 3-letniego Kuby Ostasza wydali na jego leczenie i rehabilitację wszystkie swoje oszczędności, zaciągnęli kredyt, korzystali ze wsparcia rodziny, liczą na pomoc naszych Czytelników

Co czuje matka, gdy dowiaduje się, że urodziła ciężko chore dziecko? - Ból. Potężny, ale wyłącznie psychiczny - odpowiada Ewa Ostasz z Ulhówka, mama 3-letniego Kuby. A później? - Potrzebę walki o niego, na przekór wszystkiemu.
Najtrudniejszych było osiem pierwszych miesięcy jego życia. - Przez ten okres Kubuś spędził w szpitalach dokładnie 188 dni i był siedmiokrotnie operowany - wspomina Ewa Ostasz. Chłopiec urodził się z przepukliną oponowo-rdzeniową w odcinku lędźwiowo-krzyżowym. Następstwem tej wady są niedowłady nóżek, deformacje stóp, zwichnięcie prawego biodra i podwichnięcie lewego, wodogłowie, zez, pęcherz neurogenny i porażenie zwieraczy.
- Już w pierwszej dobie życia przeszedł zamknięcie przepukliny oponowo-rdzeniowej, po miesiącu założono mu pierwszą zastawkę regulującą przepływ płynu mózgowo-rdzeniowego, kiedy miał ok. 2 miesięcy operowano skręt jądra, a dwa tygodnie później założono drenaż zewnętrzny, bo doszło do zakażenia. Później była jeszcze nowa zastawka, a kiedy miał 8 miesięcy kolejna - wylicza jednym tchem mama Kuby.
W międzyczasie chłopczyk dwa razy chorował na zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. - Pierwsze wywołane gronkowcem złocistym opornym na większość antybiotyków było bardzo poważne. Przeszedł też posocznicę. - A my dzień i noc, bez przerwy siedzieliśmy na zmianę z mężem przy szpitalnym łóżeczku, modląc się za nasze dziecko. Przełomem okazało się spotkanie z rodzicami 6-letniego Artura. Zobaczyłam dziecko, które pomimo swojej niepełnosprawności, tryska energią, humorem i świetnie sobie radzi.
To dało Ostaszom siły do dalszej walki o syna. Dziś Kubuś ma 3 latka, razem z mamą spędza kilka godzin dziennie w przedszkolu, a co półtora miesiąca melduje się na dwutygodniowym turnusie rehabilitacyjnym w Lublinie lub Warszawie. Do tej pory zaliczył już 13 takich sesji. Zapewnienie mu dalszych zabiegów, staje się jednak dla rodziców coraz trudniejsze.
- Miesięczne wydatki związane z leczeniem i rehabilitacją sięgają 2500 zł, a przy wyjeździe na dwutygodniowy turnus nawet 5000 zł - wyjaśnia Urszula Bogobowicz z warszawskiej Fundacji Dzieciom "Zdążyć z Pomocą”, za pośrednictwem której państwo Ostaszowie zwrócili się o pomoc do Czytelników Dziennika Wschodniego. - Ze względu na fakt, że dziecko mieszka na wsi, każda wizyta u specjalisty wiąże się z koniecznością dojazdów. Jest ich wiele, gdyż Kuba musi być pod stałą opieką poradni neurochirurgicznej, neurologicznej, nefrologicznej, urologicznej, ortopedycznej i okulistycznej w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Lublinie i w Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu.
To właśnie specjaliści z CZD zdecydowali ostatnio, że Kuba może rozpocząć naukę chodzenia o kulach. Do tego jednak niezbędny jest aparat szynowo-opaskowy. Kosztuje około 8 tys. zł. Sporo pieniędzy pochłoną na pewno także skomplikowane operacje bioder i stóp, które czekają chłopca w przyszłości i umożliwią mu dalszą naukę chodzenia.
- Dlatego będziemy niezmiernie wdzięczni za każdą, nawet najdrobniejszą wpłatę, która umożliwi Kubusiowi dalsze leczenie, a w przyszłości szansę na prowadzenie samodzielnego życia - przekonuje mama 3-latka.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!