Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Użytkownik

Znany tenor nie chce oddać pieniędzy, które dostał przez pomyłkę. Stanie przed sądem

Utworzony przez Użytkownik niezarejestrowany, 26 marca 2019 r. o 11:35 Powrót do artykułu
Prokurator nie powinien się zajmować takimi bzdetami. Przecież mógł umorzyć i powiedzieć załóżcie sobie sprawę cywilną o bezpodstawne wzbogacenie. A tak będzie z urzędu sprawa za pieniądze podatników.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
Gość zrobił takie fiku, miku? Nieźle
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
Artysta z niego żaden, a do tego człowiek nieuczciwy
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
Właśnie chodzi o to że on nic nie zrobił. W tym kraju nie można się czuć bezpiecznie zrobią z ciebie przestępce nie wiadomo kiedy. Przecież oddać komuś pieniądze to trzeba stracić czas a czas to pieniądz. Kto za to zapłaci? Czy on od kogoś pożyczał?
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
Z tego artykułu widać, że wylazł z niego typowy chciwy, zachłanny, nieuczciwy "POLAK" - jak w stereotypie. Jeśli "opatrzność" zesłała mu nagle nieoczekiwany hajs, to zapewne do tej pory po tej kasie zostało już tylko wspomnienie, bo (biorąc pod uwagę styl życia takich celebrytów) najprawdopodobniej "gwiazdor" lekka ręką wydał ją gdzieś jednorazowo (np. w jakiejś lepszej knajpie) i teraz, kiedy zauważono pomyłkę i poproszono o zwrot błędnie przesłanych do niego pieniędzy, to udaje, że nie wie o co chodzi. Gdyby zwrócił te pieniądze od razu, kiedy go o to poproszono, to dodatkowo tylko zyskałby na swoim wizerunku artystycznym jako prawy człowiek. A tak, to za połakomienie się na nie swoje 4550 zł. !!! ośmieszył się tylko i awansował do ligi amatorów cudzej własności, takich niewzruszonych, zimnych, pazernych "skrobigarnków", bo tak postępując, to honoru i klasy ten gość nie ma niestety za grosz. Swoją drogą, ten pracownik BCK, który wpisał zły nr konta w umowie powinien teraz z własnej kieszeni zapłacić właściwemu wykonawcy i samemu dochodzić zwrotu kasy od M. T. - w końcu przecież to on urzędas był odpowiedzialny za prawidłową treść umowy (w tym dane do przelewu honorarium) i przez swój błąd narobił tu całego zamieszania.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
Z tego artykułu widać, że wylazł z niego typowy chciwy, zachłanny, nieuczciwy "POLAK" - jak w stereotypie. Jeśli "opatrzność" zesłała mu nagle nieoczekiwany hajs, to zapewne do tej pory po tej kasie zostało już tylko wspomnienie, bo (biorąc pod uwagę styl życia takich celebrytów) najprawdopodobniej "gwiazdor" lekka ręką wydał ją gdzieś jednorazowo (np. w jakiejś lepszej knajpie) i teraz, kiedy zauważono pomyłkę i poproszono o zwrot błędnie przesłanych do niego pieniędzy, to udaje, że nie wie o co chodzi. Gdyby zwrócił te pieniądze od razu, kiedy go o to poproszono, to dodatkowo tylko zyskałby na swoim wizerunku artystycznym jako prawy człowiek. A tak, to za połakomienie się na nie swoje 4550 zł. !!! ośmieszył się tylko i awansował do ligi amatorów cudzej własności, takich niewzruszonych, zimnych, pazernych "skrobigarnków", bo tak postępując, to honoru i klasy ten gość nie ma niestety za grosz. Swoją drogą, ten pracownik BCK, który wpisał zły nr konta w umowie powinien teraz z własnej kieszeni zapłacić właściwemu wykonawcy i samemu dochodzić zwrotu kasy od M. T. -  w końcu przecież to on urzędas był odpowiedzialny za prawidłową treść umowy (w tym dane do przelewu honorarium) i przez swój błąd narobił tu całego zamieszania.
Grunt to czytać ze zrozumieniem. Podobno uczą tego w podstawówce. Właściwy wykonawca taki numer konta miał w umowie, więc jaka wina pracownika BCK? Najlepiej niedopilnować swoich spraw i mieć później do kogoś pretensję.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
Powinien się zrzec polskiego obywatelstwa o ile jeszcze ma i nie występować w tym kraju. Polska to tylko same kłopoty. Kowal zawinił a cygana powiesili.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
To jest Polska. Premiowane są pomyłki i brak staranności. Czy to urząd czy zwykły obywatel jak się pomylił to zero odpowiedzialności. Dlatego wszędzie mamy taki bajzel. Zwrot pieniędzy to powinna być dobra wola odbiorcy a nie konieczność pod groźbą kary. Jak by jeden z drugim o tym wiedział to by pięć razy umowę przeczytał zanim by podpisał a nie później angażuje sąd i pieniądze podatników żeby naprawiać jego fuszerkę.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
Powstaje pytanie fundamentalne: Czyje są pieniądze na MOIM koncie? A tak na marginesie: szanujący się artyści zatrudniają agentów którzy załatwiają wszystko jak trzeba, albo płacą z własnej kasy jak coś spartolą.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
Powstaje pytanie fundamentalne: Czyje są pieniądze na MOIM koncie? A tak na marginesie: szanujący się artyści zatrudniają agentów którzy załatwiają wszystko jak trzeba, albo płacą z własnej kasy jak coś spartolą.
 I to jest bardzo mądre pytanie. Już wam śpieszę z odpowiedzią pieniądze na naszym koncie są własnością banku a my mamy tylko rozczenie o ich zwrot. Dla bardziej dociekliwych polecam wrzucenie w przeglądarkę frazy: Pomyłkowy przelew. Czyje są pieniądze na rachunku bankowym? Blog radcy prawnego. Miłej lektury :)
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
Mój Profesor z Krakowa ( Wiedeńczyk ) rzekł mi 10 lat temu. Pamiętaj jak dajesz swe pieniądze do Banku to są wtedy pieniądze Banku. Lepiej trzymaj je w domu to będą w 100% Twoje i basta. I tak robię od 10 lat. Ostatnia moja przygoda z Bankiem ( zamilczę nazwę ) była 10 lat temu. Przed wyjazdem do wnuka za granicę poszedłem do Banku i odpłatnie zleciłem, żeby Bank nie przelewał na konto PGE kwoty miesięcznej za IV kw. bo już całość za rok spłaciłem. Bank mimo mego zlecenia wysłał do PGE kwotę, która była nadpłatą. Bank nie odpowiadał na moją reklamację. Wówczas zadzwoniłem do PGE i tak rzeczywiście kwota ta została wpłacona na konto PGE. Ale PGE na moją prośbę, żeby tę kwotę zwróciło mi albo zaliczyło na poczet nowego roku odpowiedziało mi krótko:" Proszę Pana zwrócić nie zwrócimy ani nie zaliczymy na nowy rok bo wcześniej za mało policzyliśmy Panu przedpłatę". Słowa Pana Profesora pasowały do sprawy jak ulał.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
Obowiązek zwrotu nie powstaje, gdy decyzja przyznająca świadczenie lub sam jego wymiar były wynikiem błędu organu niezawinionego przez osobę pobierającą świadczenie, gdyż świadczenia tak wypłacone nie są uznawane za świadczenia nienależnie pobrane w rozumieniu przepisu. Zgodnie z utrwaloną linią orzeczniczą Sądu Najwyższego należy stwierdzić, że jeżeli organ na podstawie stanu faktycznego niewyjaśnionego wskutek własnych zaniedbań przyzna wnioskodawcy świadczenia, do których prawo nie istnieje, wadliwość ta i jej konsekwencje nie mogą być uznane za wynik sprzecznej z prawem działalności, ani za objaw złej woli z jego strony. Nie mogą więc stanowić podstawy do obciążenia osoby pobierającej świadczenie obowiązkiem zwrotu sumy niesłusznie wypłaconej.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
szuja nie artysta
 Pewien jesteś? Znasz go? Wziął od kogoś te pieniądze? Dostał to ma :)
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
Artysta z niego żaden, a do tego człowiek nieuczciwy
 A skąd wiesz, jaki z niego artysta? Z tego co piszesz, w ogóle nie wiesz o kogo chodzi :) Wiadomo, nie disko polo, to skąd możesz znać, nie? Ale co ci szkodzi ocenić... Pieniędzy nikomu nie zabrał, dostał je, może nawet nie wiedział kiedy ;) A z ciebie żaden ekspert i tyle w temacie.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
Pies jak zje, to już mu nie odbierzesz, bo jak i PO co?
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
Z tego artykułu widać, że wylazł z niego typowy chciwy, zachłanny, nieuczciwy "POLAK" - jak w stereotypie. Jeśli "opatrzność" zesłała mu nagle nieoczekiwany hajs, to zapewne do tej pory po tej kasie zostało już tylko wspomnienie, bo (biorąc pod uwagę styl życia takich celebrytów) najprawdopodobniej "gwiazdor" lekka ręką wydał ją gdzieś jednorazowo (np. w jakiejś lepszej knajpie) i teraz, kiedy zauważono pomyłkę i poproszono o zwrot błędnie przesłanych do niego pieniędzy, to udaje, że nie wie o co chodzi. Gdyby zwrócił te pieniądze od razu, kiedy go o to poproszono, to dodatkowo tylko zyskałby na swoim wizerunku artystycznym jako prawy człowiek. A tak, to za połakomienie się na nie swoje 4550 zł. !!! ośmieszył się tylko i awansował do ligi amatorów cudzej własności, takich niewzruszonych, zimnych, pazernych "skrobigarnków", bo tak postępując, to honoru i klasy ten gość nie ma niestety za grosz. Swoją drogą, ten pracownik BCK, który wpisał zły nr konta w umowie powinien teraz z własnej kieszeni zapłacić właściwemu wykonawcy i samemu dochodzić zwrotu kasy od M. T. -  w końcu przecież to on urzędas był odpowiedzialny za prawidłową treść umowy (w tym dane do przelewu honorarium) i przez swój błąd narobił tu całego zamieszania.
Grunt to czytać ze zrozumieniem. Podobno uczą tego w podstawówce. Właściwy wykonawca taki numer konta miał w umowie, więc jaka wina pracownika BCK? Najlepiej niedopilnować swoich spraw i mieć później do kogoś pretensję.
 A ty mądralo znasz na pamięć numer swojego konta w banku? Założę się, że NIE!!! A jak ten wykonawca ma kilka kont w różnych bankach, to numery wszystkich też ma znać na pamięć? Weź ty się człowieku puknij czymś ciężkim w bańkę. To ty idź do podstawówki i naucz się czytać ze zrozumieniem! W dobrej wierze facet podał nr jednego z kont i na pewno zrobił to pisemnie, a PRACOWNIK BCK POPEŁNIŁ BŁĄD wpisując do umowy numer konta całkiem innej osoby i to ON w pierwszej kolejności JEST ODPOWIEDZIALNY za zaistniałą sytuację. To ON WPISAŁ ZŁY NR KONTA, a nie wykonawca!!! Ludzie popełniają różne błędy, a gdy dotyczą one finansów, powinni za nie PONOSIĆ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!!! Kiedy zorientowano się, że błąd popełnił pracownik BCK, poproszono grzecznie M.T. o zwrot tych pieniędzy. PO-PRO-SZO-NO, a NIE KAZANO! Skoro M.T. DOWIEDZIAŁ SIĘ, że nagle ma na koncie NIE SWOJE pieniądze, to gdyby był UCZCIWYM CZŁOWIEKIEM, POWINIEN ZWRÓCIĆ JE DO NADAWCY i tyle. I byłoby po sprawie. A tak, to po "przytuleniu" nie należnych mu 4550 zł. zrobił się smród, a on sam stał się wiadomo "kim". Natomiast, gdyby nikt się nie upomniał o te pieniądze i M.T. po prostu by o nich w ogóle nie wiedział, że je ma na koncie albo też nie miałby zielonego pojęcia skąd pochodzą, to mógłby je wtedy sobie zachować. No ale ty ze swoją empatią tak jak i M.T. jesteście chyba "po jednych pieniądzach", bo uważacie, że co wpadło (nawet niesłusznie) do mojego wora to MOJE i nie oddam tego nikomu! Ciekawe, czy gdybyś ty przez czyjeś błędy (nawet przez taką niezamierzoną pomyłkę) nie otrzymał należnej ci zapłaty za wykonaną swoją pracę, a jednocześnie ktoś znany tobie z imienia i nazwiska przez tę pomyłkę przywłaszczyłby twoją kasę i nie chciał jej zwrócić, to tak bez mrugnięcia okiem najzwyczajniej zrezygnowałbyś i odpuścił sobie dochodzenia jej wypłacenia machając na nią ręką? Wątpię!!! Tak samo, gdybyś był tym nieszczęsnym pracownikiem BSK i popełniłbyś taki błąd, to nie próbowałbyś odzyskać tych pieniędzy licząc na jakąś minimalną UCZCIWOŚĆ niesłusznie "obdarowanego", czy uważałbyś raczej, że nic się nie stało, bo kasa i tak "poszła" obojętnie dla kogo? Dlatego najpierw pomyśl człowieku zanim coś napiszesz i kogoś poniżysz, a najlepiej to sam idź do podstawówki, bo mądrością nie grzeszysz.                   
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
Strona 2 z 2

Dodaj odpowiedź:

Aby napisać komentarz, należy się zalogować:

Nie publikujemy nic na Twojej tablicy na Facebooku oraz nikomu nie udostępniamy Twoich danych osobistych.
Podczas pierwszego logowania zostaniesz poproszony o wybór swojej nazwy użytkownika.