Quantcast

Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Kraj Świat

2 sierpnia 2022 r.
8:44

Co dzieje się za murami DPS? „Pasy i leki. Czuję się jak w więzieniu”

0 0 A A

– Nie dość, że miałem w domu przemoc, to jeszcze tutaj jest przemoc – mówi jeden z podopiecznych Domu Pomocy Społecznej w Zdunach. Byli pracownicy placówki postanowili przerwać milczenie i napisali list do różnych instytucji, w którym opisują nieprawidłowości, do których miało dochodzić w DPS-ie.

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować

Jeden z rozmówców ma 25 lat, od 15. roku życia przebywa w DPS w Zdunach. Chce pozostać anonimowy.

– Nie mogę pogodzić się z tym, że jestem w ośrodku. Nie dość, że miałem w domu przemoc, to jeszcze tutaj jest przemoc – mówi młody mężczyzna. I dodaje: – Miałem 10 lat, jak porzuciła mnie rodzina, ponoć matka karmiła mnie alkoholem i tak trafiłem do DPS-u.

Z jego relacji wynika, że od 10. roku życia był w placówce krępowany. – Podobno nie wytrzymywali ze mną emocjonalnie i byłem ładowany w pasy i kaftan. Zapinały mnie w to siostry i panie – mówi. I dodaje: – Dzisiaj to się odbywa tak, że przeważnie mieszkańcy pakują [innych – red.] w pasy… I tak na przykład ja zapinam kolegów, choć nie powinienem tego robić. Jeśli odmówię, to na pewno będę miał karę. Dzisiaj siostra zakonna nazwała mnie cio... „Spie…” też już słyszałem.

Byli pracownicy

Reporterce Uwagi! udało się porozmawiać z byłymi pracownicami DPS-u w Zdunach.

– Ten dom to jest bardzo dobre miejsce, żeby nauczyć się tego, jak nie powinna wyglądać praca pracownika socjalnego – uważa Urszula Majewska. I wyjaśnia: – Nasza rola to nie tylko staranie się o pieniądze. To jest przede wszystkim prowadzenie pracy socjalnej, czyli dążenie do tego, żeby w jak największym stopniu usamodzielnić jednostkę. Wiem, że są tam mieszkańcy, którzy nigdy nie będą mogli samodzielnie funkcjonować, zawsze będą potrzebowali opieki, ale to nie znaczy, żeby z nimi nie robić nic.

– Oni pochodzą z różnych środowisk. I taki dom powinien być dla nich azylem, gdzie będą mieć miłość, troskę i opiekę. To, że ktoś jest ubrany, ma dach nad głową i jedzenie to nie wystarczy – przekonuje Joanna Frydrycka.

– Zdarzyło się przy mnie, że chłopcy byli szarpani przez siostrę zakonną – mówi inna pracownica.

Na rozmowę zdecydowała się też matka jednego z podopiecznych DPS-u.

– Do dzisiaj nie widziałam całościowych warunków w tym miejscu. Widziałam tylko dół całego budynku, czyli świetlicę, toaletę i korytarz, a dalej nie zostałam wpuszczona. Twierdzą, że mają takie zasady, że nie pokazują pokojów – mówi Aldona Kwapińska.

Syn pani Aldony skarży się matce. – On tak naprawdę nie jest w stanie powiedzieć mi, co się dzieje. Chyba ze dwa razy twierdził, że go biją. Do końca tego nie zweryfikowałam i nie mogę powiedzieć, czy to jest prawda. Raz wskazał konkretną osobę, to była jedna z opiekunek. Powiedział, że go uderzyła – opowiada Kwapińska. I dodaje: – Próbowałam rozmawiać z siostrą dyrektor, od razu powiedziała, że jak mi się nie podoba, to mogę zabrać syna.

Pani Aldona przekonuje, że nie miała wyboru i do pozostawienia syna w DPS-ie zmusiła ją sytuacja życiowa.

Telefony i pieniądze

– W ciągu dnia w DPS-ie praktycznie nie mam żadnych zajęć, ale mam dyżur. We wtorki mam dyżur sprzątania, na przykład oddziału. Jeżeli nie posprzątam, to nie mam telefonu – tłumaczy 25-letni mieszkaniec placówki.

– [Mieszkańcy DPS-u] żeby dostać rano telefon, musieli wykonać prace porządkowe. Dostawali wiadro i mop i mieli posprzątać korytarz czy łazienkę. Na dostanie czegoś, trzeba zapracować. Czy to dobra metoda wychowawcza w przypadku dorosłych mężczyzn? – oburza się Joanna Frydrycka. I dodaje: – Ja wiem, że oni są chorzy, mają w większości zaburzenia psychiczne, ale telefon to jest ich prywatna rzecz. Oni nie powinni oddawać telefonów nawet na noc, a telefon trafiał na dyżurkę. I były czytane wiadomości z telefonów, z kim i o czym oni piszą.

W DPS-ie przebywa 70 mieszkańców w różnym stopniu upośledzenia i przedziale wiekowym - od przedszkolaków po seniorów. Najpierw na ich sytuację przełożonym zwróciły uwagę pracownice.

– Zaczęłyśmy mówić na przykład, że chłopcy mają prawo wychodzić z domu pomocy społecznej. To, że ktoś jest ubezwłasnowolniony, całkowicie lub częściowo, nie upoważnia nas do tego, żeby zamykać przed nim bramę, żeby cały dzień był zamknięty na oddziale, żeby swobodnie nie mógł wyjść do ogrodu. Sami chłopacy przychodzili i mówili, że czują się tam jak w więzieniu, bo gdy przyszła siostra dyrektor, to oni nie mogą iść nawet do sklepu po kawę – mówi Urszula Majewska.

Na stronie placówki napisane jest, że podopieczni mają zapewnioną rehabilitację i terapię zajęciową.

– Nie ma logopedy, bo siostra - nowa dyrektor - stwierdziła, że logopeda jest niepotrzebny. Logopeda został zwolniony, a psychologa nie ma wcale. Panie na terapii bardziej zajmują się jakimiś swoimi robótkami – mówi jedna z byłych pracownic DPS-u.

– Rzeczą, na którą zwróciłyśmy uwagę, to było wydatkowanie pieniędzy chłopców. Odpłatność w domu pomocy społecznej wygląda tak, że 70 proc. dochodu mieszkańca przekazywane jest na opłatę za pobyt, a 30 proc. to jest jego dochód, który zostaje na jego przyjemności. Natomiast z tych pieniędzy DPS zrobił sobie drugie źródełko. Z pieniędzy mieszkańców było kupowane wyposażenie biura, papier do drukarki, krzesła ogrodowe, łóżka medyczne z szafkami. Za łóżko wychodziło około 4 tys. zł. Był chłopiec, z którego konta zostały na to ściągnięte pieniądze, ale on na tym łóżku nie spał – mówi Urszula Majewska.

Leki

Lista nieprawidłowości jest długa. Pracownice wszystkie zastrzeżenia miały wielokrotnie zgłaszać dyrektorce DPS-u i zgromadzeniu prowadzącemu placówkę. Twierdzą, że zmuszano je do preparowania dokumentów i utrzymywania fikcji.

– Jeśli chodzi o rehabilitację mojego syna w DPS-ie, to jest to czas stracony. Zauważyłam już pogorszenie mowy. W domu syn miał 6 godzin logopedy w tygodniu, a teraz ma tyle co w szkole – opowiada Aldona Kwapińska. I dodaje: – Co do jego zachowania, to ciężko mi powiedzieć, bo widzę, że jest nafaszerowany lekami. Na pewno bierze dość mocne dawki leków. Nie mówię, że nie brał ich w domu, bo jest od dawna na lekach, ale w domu starałem się modyfikować te dawki. A tam każdy chce, żeby był spokój, więc dawki są spore.

– Wiem od opiekunek, bo to jest nieoficjalna informacja, że oni mieli dokładane leki. Zalecone leki dostają rano, w południe i wieczorem, ale są też takie, które podają im, kiedy uważają za słuszne – mówi była pracownica DPS-u.

– Próbują uspokoić nas tabletkami. Jak nie wezmę leków, to pójdę w pasy. Codziennie jest ktoś „pasowany”. Powoli ten DPS staje się jak psychiatryk. I ja też tak się czuję. W DPS-ie czuję się jak w więzieniu, ale sąd też tego nie rozumie – ubolewa jeden z mieszkańców.

Jego zdaniem w DPS-ie występuje też przemoc seksualna. – Starsi dolatują do mniejszych. Do nieletnich. Gdzie to jest karalne, wiem o tym. Ja tego nie robię. Powiedziałem już, że chciałbym zgłosić to na policję, ale nie zgłoszę. No bo jak? – mówi.

List

Zarzuty byłych pracowników DPS-u zostały spisane i przesłane do różnych instytucji. List wysłano m.in. do urzędu wojewódzkiego, urzędu miasta, centrum pomocy rodzinie czy Rzecznika Praw Obywatelskich.

O sprawie chcieliśmy porozmawiać z dyrektor DPS-u, ale nie chciała udzielić wywiadu. Mimo to reporterka zapytała zakonnicę m.in. o zapinanie w pasy.

– Jeżeli jest przymus, to się stosuje według przepisów – oświadczyła.

I mieszkańcy zapinają innych mieszkańców DPS-u w pasy?

– Takiego czegoś nie ma – zapewniła.

Zostaliśmy poinformowani, by wszelkie pytania przesłać drogą mailową. W odpowiedzi dostaliśmy zapewnienia, że do żadnych nieprawidłowych działań nie dochodziło.

„Siostry miłosierdzia? Na pokaz”

Koszt miesięcznego utrzymania jednego mieszkańca DPS-u w Zdunach to ponad 5 tysięcy złotych. Dom jest własnością Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo. Placówkę dofinansowuje gmina, a nadzór sprawuje PCPR.

– Nie przemawiają do mnie wyjaśnienia siostry. Czekam na wynik kontroli urzędu wojewódzkiego – mówi Andrzej Piotrowski, dyrektor PCPR w Krotoszynie.

– W tej sprawie nikt nic nie zrobił. Skończyło się tak, że Asia nie pracuje, ja nie pracuję, a w tej chwili trwa kontrola – mówi Urszula Majewska.

– Siostry miłosierdzia? Jeszcze nigdy nie widziałam miłosierdzia z ich strony, a jeśli jest, to tylko na pokaz – kwituje Joanna Frydrycka.

Sprawą DPS-u w Zdunach zajmuje się także prokuratura.

Skomentuj i udostępnij na Facebooku
e-Wydanie

Komentarze 0

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.
Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Skomentuj

Aby napisać komentarz, należy się zalogować:

Nie publikujemy nic na Twojej tablicy na Facebooku oraz nikomu nie udostępniamy Twoich danych osobistych.
Podczas pierwszego logowania zostaniesz poproszony o wybór swojej nazwy użytkownika.

Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

Takiej kaszy gryczanej nie znaliście. Można zrobić nawet kiełbasę. Przepisy na niedzielę
magazyn

Takiej kaszy gryczanej nie znaliście. Można zrobić nawet kiełbasę. Przepisy na niedzielę

Na zakończonym w zeszłą niedzielę w Janowie Lubelskim Festiwalu Kaszy i Żurawiny Gryczaki 2022 nagrodę Super Gryczaka zdobyła fantastyczna kiełbasa z kaszy gryczanej i karpia przygotowana przez Jolantę Momot. A my mamy dla was przepis z pierwszej ręki na to wybitne danie.

To nie był przypadkowy pożar. Ktoś chciał zepsuć dożynki
zdjęcia
galeria

To nie był przypadkowy pożar. Ktoś chciał zepsuć dożynki

Nocny pożar w Surhowie psuje zaplanowane na dziś dożynki gminne. Ktoś podpalił przygotowane ozdoby.

Dziś aukcja Pride of Poland 2022. W tym roku jest poważna zmiana

Dziś aukcja Pride of Poland 2022. W tym roku jest poważna zmiana

Na ten dzień czeka wielu hodowców koni arabskich. W Janowie Podlaskim odbędzie się aukcja Pride of Poland. Pod młotek pójdzie będzie 21 koni.

Podlasie Biała Podlaska – Wieczysta Kraków 1:1. Faworyt szybko zgubił punkty

Podlasie Biała Podlaska – Wieczysta Kraków 1:1. Faworyt szybko zgubił punkty

Piłkarze Podlasia mocno postarali się, żeby kibice na dłużej zapamiętali pierwszy mecz, który został rozegrany na zmodernizowanym stadionie w Białej Podlaskiej. W sobotę późnym wieczorem biało-zieloni zmierzyli się z wielkim faworytem do awansu – Wieczystą Kraków. Gospodarze pokazali się z dobrej strony, prowadzili do przerwy i ostatecznie zremisowali z drużyną Franciszka Smudy 1:1.

Plan przygotowań Pszczółki Polski Cukier AZS UMCS Lublin. Pojadą nawet do Grecji

Plan przygotowań Pszczółki Polski Cukier AZS UMCS Lublin. Pojadą nawet do Grecji

Plan przygotowań Pszczółki Polski Cukier AZS UMCS Lublin do nowego sezonu już się klaruje. Wiadomo, kiedy większość koszykarek zamelduje się na Lubelszczyźnie i z kim przyjdzie im zagrać w sparingach. Jeden z tych rywali będzie szczególnie wymagający

Jak się myć? Wystarczą stopy, pachy i okolice intymne?

Jak się myć? Wystarczą stopy, pachy i okolice intymne?

Polacy bywają na bakier z higieną osobistą, choć po pandemii zaczęli lepiej dbać o czystość rąk. O tym, jak wyważyć potrzeby związane z higieną, zdrowiem i... oszczędnością wody, mówią dr hab. Paweł Gać, prof. UMW i dr Aleksandra Jaremków z Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich w Wrocławiu

Carski ukaz i wydawanie serwitutów, czyli drewna. Przywilej z XIX wieku jest teraz na wagę złota
Magazyn

Carski ukaz i wydawanie serwitutów, czyli drewna. Przywilej z XIX wieku jest teraz na wagę złota

Polska zdążyła wyjść spod zaborów, odzyskać w 1918 roku niepodległość, przetrwać II wojnę światową, a później czasy PRL i stan wojenny, by wreszcie dojść do demokracji, a pod Biłgorajem ludzie nadal mają korzyści z ukazu wydanego przez... cara Rosji w 1864 roku.

Podhale Nowy Targ – Avia Świdnik 0:1. Kolejna zła passa przerwana

Podhale Nowy Targ – Avia Świdnik 0:1. Kolejna zła passa przerwana

Cztery ostatnie mecze Avii z Podhalem? Cztery porażki. Na tym jednak koniec kiepskiej serii. W sobotę drużyna Łukasza Mierzejewskiego pokonała rywali w Nowym Targu 1:0. W efekcie, po dwóch meczach ma na koncie komplet sześciu punktów.

Lublin: Na al. Kraśnickiej trzeba będzie zwolnić

Lublin: Na al. Kraśnickiej trzeba będzie zwolnić

Kilka nocy mogą potrwać utrudnienia w ruchu na al. Kraśnickiej koło nowych bloków między terenami uczelni i wojska. Inwestor ma wymieniać nawierzchnię drogi.

Lublinianka – Cracovia II 0:3. Wytrzymali do 70 minuty
galeria

Lublinianka – Cracovia II 0:3. Wytrzymali do 70 minuty

Piłkarze Lublinianki robili co mogli, ale Cracovia II okazała się zbyt wymagającym rywalem. Goście mieli multum sytuacji w pierwszej połowie jednak drużyna Roberta Chmury długo utrzymywała bezbramkowy remis. Niestety, w końcówce „Pasy” udowodniły swoją wyższość trzema bramkami.

Kurozając i zagadka chomika ciemności – przyjazny sensorycznie seans w Zamościu
21 sierpnia 2022, 12:00

Kurozając i zagadka chomika ciemności – przyjazny sensorycznie seans w Zamościu

Animowana komedia przygodowa „Kurozając i zagadka chomika ciemności” to kolejny film, jaki w zamojskim Centrum Kultury Filmowej „Stylowy” będzie można obejrzeć w ramach cyklu „Kino przyjazne sensorycznie” realizowanego wspólnie z Fundacją Pomoc Autyzm.

Nie tylko Odra, śnięte ryby również w Nerze. Wojewoda zaleca niekorzystanie z rzeki
film

Nie tylko Odra, śnięte ryby również w Nerze. Wojewoda zaleca niekorzystanie z rzeki

Łódź. Już ponad 200 martwych ryb wyłowiono w województwie łódzkim z rzeki Ner, będącej dopływem Warty.

Maślaki, koźlarze i borowiki, czyli idziemy na grzyby. Co powinniśmy wiedzieć?
Magazyn

Maślaki, koźlarze i borowiki, czyli idziemy na grzyby. Co powinniśmy wiedzieć?

Często zdarza się, że ktoś przynosi na przykład same kapelusze, w koszyku są trzony oderwane od kapeluszy, wtedy nie jesteśmy w stanie tych grzybów zidentyfikować, ponieważ musimy mieć cały, dorosły okaz, żeby być pewnym diagnozy. Zdarzają się nam nawet takie sytuacje, że ktoś zrobił 40 słoików grzybków marynowanych, a następnie przynosi te grzyby do oceny – Rozmowa z Renatą Bezładą, klasyfikatorem grzybów świeżych z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie.

Kobieta nagle zjechała na przeciwległy pas. Jedna osoba w szpitalu

Kobieta nagle zjechała na przeciwległy pas. Jedna osoba w szpitalu

Kobieta w bmw nagle zjechała na przeciwległy pas ruchu i uderzyła w jadącą z naprzeciwka mazdę. Jedna osoba trafiła do szpitala

Drożeje żłobek, a radni zadecydują, o ile. "Żłobkowe" już nie wystarczy

Drożeje żłobek, a radni zadecydują, o ile. "Żłobkowe" już nie wystarczy

Nie dość, że nie wystarczy „żłobkowego”, to jeszcze trzeba będzie dołożyć. W Poniatowej zmienią się stawki w bardzo popularnej miejskiej placówce. Jak bardzo? W środę decyzja radnych

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium