Quantcast

Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Kraj Świat

29 czerwca 2022 r.
7:57

Walczą o odzyskanie opieki nad wnukiem. Matka dziecka przedstawia inną wersję niż dziadkowie

1 1 A A

Dziadkowie opiekowali się wnukiem, kiedy niespodziewanie ich córka przyjechała z Anglii i zabrała syna. Wracamy do historii, która mocno was poruszyła. Matka chłopca, w rozmowie z reporterką Uwagi!, przedstawia teraz inną wersję wydarzeń, niż zrobili to jej rodzice. 4-letni Oskar został odebrany przez matkę od dziadków, którzy byli jego tymczasową rodziną zastępczą. Pani Monika i pan Arkadiusz twierdzą, że zajmowali się wnukiem od jego urodzenia w Wielkiej Brytanii. - Dla córki ważniejsi byli chłopacy i koleżanki, nigdy dziecko – mówił pan Arkadiusz.

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować

- Mieszkała kilka ulic dalej, ale trzeba było prosić ją, żeby przyszła do dziecka, nawet nie dzwoniła – opowiadała pani Monika, babcia chłopca. Po jakimś czasie cała rodzina przyjechała do Polski, w tym, jak opowiadali dziadkowie chłopca, również ich starsza córka, czyli matka Oskara. Ale kobieta szybko i niespodziewanie miała wrócić z powrotem do Wielkiej Brytanii. - O tym, że wyjechała za granicę, dowiedzieliśmy się z SMS-a. Na pytanie, co dalej z dzieckiem, napisała: „Oczywiście, że zostaje z wami, dopóki nie ogarnę życia”. I tak zostało – mówił pan Arkadiusz, kiedy rozmawialiśmy po raz pierwszy.

Za granicą matka Oskara związała się z mężczyzną poszukiwanym w Polsce listem gończym i 2 lata temu urodziła drugiego syna. Zaczęła w polskim sądzie zabiegać o odzyskanie opieki nad Oskarem. W kwietniu tego roku przyjechała z młodszym synem do Polski. - Szarpnęła mnie, szarpnęła za sobą dziecko i popchnęła mnie. Uderzyła mnie dwa razy w twarz. I kopnęła mnie dwa razy w żebro – mówiła Sara, siostra matki Oskara, kiedy rozmawialiśmy z nią poprzednim razem.

Nagrania z zachowaniem swojej córki dziadkowie chłopca dostarczyli do sądu rodzinnego, który postanowił o przekazaniu dziecka matce. - To nie jest tak, że wszystkie dowody świadczyły na korzyść dziadków. Nie mogę mówić o szczegółach – tłumaczył Tomasz Szaj, rzecznik Sądu Okręgowego w Szczecinie.

Wersja matki

Tuż przed wylotem z Polski matka Oskara odniosła się do wersji wydarzeń swoich rodziców przedstawionej w reportażu Uwagi! - Płacz mojego ojca… ściska mi żołądek, jak to widzę, bo widziałam, jak on naprawdę płacze, a to było wymuszone. Po tym wszystkim co przeżyłam i przeżywam, gdzie cała Polska do mnie wypisuje i wygraża, potrafię rozmawiać i nie będę rzucać się na podłogę – mówi pani Wiktoria.

Dziadkowie, rozmawiając kilka tygodni temu z reporterką Uwagi!, wskazywali, że ich córka nie ma nawet zdjęć z dzieckiem, a praktycznie wszystko, co ma chłopiec, kupili oni. - Wszystkie rzeczy, jakie miał Oskarek jako noworodek, oprócz wózka, który dostałam w prezencie, kupowałam za zarobione pieniądze. Była mowa o tym, że nie mam zdjęć z synem, ale ja mogę je pokazać – twierdzi kobieta.

Na jednym z poprzednio wyemitowanych nagrań słychać było wyzwiska kobiety kierowane do ojca, czyli dziadka Oskara. - Nagranie było zrobione z ukrycia, jego kamerą w zegarku, bo on wymyślił sobie, że jest detektywem. Była mowa, że uderzyłam go po twarzy, a to on mnie straszy i wyzywa, ja się go boję. Użyłam przekleństw, ale nie wiedziałam, co mówię, byłam w takim amoku, że nie wiedziałam, co się dookoła mnie dzieje – tłumaczy pani Wiktoria. - Nie raz, mieszkając u nich, byłam przez niego pobita – twierdzi kobieta, wskazując swojego ojca. - Była sytuacja, jak Oskarek był malusi i myłam mu butelkę, żeby zrobić mleko. Niechcący łokciem zwaliłam plastikowy pojemnik na filtrowanie wody. Spadł i pobił się. A on ten pojemnik podniósł i rozbił mi na głowie, po czym powiedział: „Co ty robisz? Wiesz, ile to kosztuje?” – relacjonuje kobieta.

W tej sytuacji zapytaliśmy pana Arkadiusza, czy kiedykolwiek pobił córkę. - Nie – zapewnia mężczyzna. - Najlepiej jest postawić mnie w złym świetle – dodaje mężczyzna.

Ucieczka bez wiedzy matki?

Matka Oskara twierdzi też, że rodzice bez jej wiedzy wywieźli wnuka z Wielkiej Brytanii do Polski. Jest przekonana, że od samego początku chcieli odebrać jej dziecko. - Moja matka przekonywała mnie do tego, żeby być ze mną przy porodzie. Powiedziałam, że wolę być sama, bo nie jest to komfortowe. Ale i tak była przy porodzie. Odcięła Oskarkowi pępowinę i wzięła na ręce, a ja dostawałam dziecko do rąk, tylko kiedy miałam nakarmić go piersią. Za każdym razem, jak mi dawała dziecko do rąk, patrzyła na mnie z nienawiścią – twierdzi pani Wiktoria.

- Mam nagranie, na którym padają słowa matki, że teraz to ich dziecko. I to mi było wmawiane odkąd Oskarek się urodził – dodaje kobieta. - Któregoś razu wróciłam do domu z pracy i zastałam pusty dom. Nie było mebli, nie było ich i nie było dziecka. Dopiero po jakimś tygodniu przypadkowo dowiedziałam się od koleżanki, że on jest w Dolicach – opowiada pani Wiktoria.

Czy kobieta poinformowała służby na Wyspach, że jej syn został porwany i zabrany do Polski? - Angielskich służb to nie interesowało, bo oni byli w Polsce. Kazali mi jechać do Polski i zgłosić to w Polsce. I pojechałam do Polski za nimi – opowiada kobieta. - Wynajęliśmy pierwszą lepszą kawalerkę i pojechałam do Dolic, powiedziałam, że Oskar nie musi już tam [u dziadków – red.] zastawać, bo mam mieszkanie. A moja matka wpadła w taka histerię… Zaczęła się na mnie wydzierać, płakała, że chce zabrać jej dziecko. Poszłam na policję w Dolicach, że mają moje dziecko i nie chcą mi go oddać. Powiedzieli, że muszę iść do sądu – relacjonuje pani Wiktoria.

O komentarz do wersji przedstawionej przez matkę Oskara poprosiliśmy dziadków chłopca. - Córka sama pakowała swój pokój – zapewnia ojciec pani Wiktorii. - Jak niby bylibyśmy w stanie to zrobić? Większość rzeczy, które mamy w domu, jest ściągnięta z Anglii – denerwuje się babcia Oskara. - Były trzy dostawcze samochody z Anglii i jeden z nich Wiktoria pomagała mi pakować. I w jednym z nich przyjechała – zapewnia pan Arkadiusz. I dodaje: - Przez 4 lata byliśmy porywaczami i nic nam się nie wydarzyło? Jeszcze sąd przyznał nam opiekę?

Obie strony przedstawiają zupełnie inne wersje wydarzeń. Na rozmowę przez telefon zgodziła się jedna z najbliższych sąsiadek dziadków chłopca.

- Porwali dziecko? To absolutna bzdura. Ona [matka Oskara – red.] o wszystkim wiedziała, pomagała w Anglii w pakowaniu. Zresztą, widziałam, jak przyjechała pierwszym transportem z meblami – mówi kobieta. - Ona po prostu zostawiła tego dzieciaka. W ogóle się nie interesowała tym dzieckiem – zapewnia sąsiadka dziadków chłopca.

Spotkanie

Po odebraniu dziecka pani Wiktoria zatrzymała się u matki swojego partnera. Była zaskoczona, kiedy niedługo potem do mieszkania weszli jej rodzice.

- Mama mojego partnera była na zewnątrz i paliła papierosa, a on podszedł do niej od tyłu i powiedział, że jest z policji i że ma natychmiast go wpuścić do mieszkania, ponieważ ukrywa mnie i dzieci. Oskarek, gdy ich zobaczył, uciekł do pokoju naprzeciwko i schował się pod suszarkę na pranie. Uciekłam z dziećmi do pokoju, schowałam się. Dałam szafę przed drzwi, żeby nie weszli i czekałam aż przyjedzie policja – opowiada pani Wiktoria.

- Od samego początku nagrywałem całe spotkanie – mówi ojciec Wiktorii i przedstawia film, pokazujący wizytę.

- Będę szczęśliwa i spokojna, jeżeli oni znikną z mojego życia. Nie chcę ich nigdy więcej widzieć. Nie jestem w stanie powiedzieć o nich mama czy tata, bo tego nie czuję – mówi o rodzicach pani Wiktoria.

Dziadkowie Oskara nie chcą jednak odpuścić i codziennie podejmują próby kontaktu z wnukiem. - Piszę SMS-y z prośbami, nagrywam wiadomości głosowe i nic – ubolewa babcia Oskara. - Chcielibyśmy, żeby kontakty się unormowały – mówią razem dziadkowie 4-latka.

Skomentuj i udostępnij na Facebooku
e-Wydanie

Komentarze 1

Najlepsze · Najnowsze
Avatar
roberto_f / 29 czerwca 2022 r. o 08:27
"madka" przypomniała sobie o synu kiedy ktoś jej uzmysłowił, że będzie dostawać na niego kasę od rządu, proponuje nasyłać na nią ciągłe donosy, by przychodzili do niej na kontrolę, przy najmniej będzie spokój, że dziecko nie ma źle
Avatar
roberto_f / 29 czerwca 2022 r. o 08:27
"madka" przypomniała sobie o synu kiedy ktoś jej uzmysłowił, że będzie dostawać na niego kasę od rządu, proponuje nasyłać na nią ciągłe donosy, by przychodzili do niej na kontrolę, przy najmniej będzie spokój, że dziecko nie ma źle
Zobacz wszystkie komentarze 1

Skomentuj

Aby napisać komentarz, należy się zalogować:

Nie publikujemy nic na Twojej tablicy na Facebooku oraz nikomu nie udostępniamy Twoich danych osobistych.
Podczas pierwszego logowania zostaniesz poproszony o wybór swojej nazwy użytkownika.

Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

Opole Lubelskie. Budżet obywatelski nabiera tempa. Terminy, zasady, kwoty

Opole Lubelskie. Budżet obywatelski nabiera tempa. Terminy, zasady, kwoty

Można już składać projekty do kolejnej edycji budżetu obywatelskiego w Opolu Lubelskim. Chodzi o inwestycje, na których realizację jest 60 tys. złotych. Uwaga, są zmiany w regulaminie! Laureaci mają dać szansę innym.

Nie tylko Marsz Równości w Lublinie. Jest zgłoszenie o kontrpikiecie
galeria

Nie tylko Marsz Równości w Lublinie. Jest zgłoszenie o kontrpikiecie

Kolejne zgromadzenie publiczne zapowiedziano na 3 września, czyli na dzień, na który zaplanowany został Marsz Równości będący demonstracją środowisk LGBT.

Tego jeszcze nie grali. Pokażą "Piranię" na basenie w Lublinie
18 sierpnia 2022, 21:00

Tego jeszcze nie grali. Pokażą "Piranię" na basenie w Lublinie

Można przyjść popływać i obejrzeć horror o krwiożerczych piraniach. Taka atrakcja w ramach cyklu "filMOSiRowe seanse" będzie czekać na odwiedzających basen Aqua Lublin przy al. Zygmuntowskich 4. Projekcja filmu odbędzie się 18 sierpnia o godz. 21.

Spokojna Tarnawatka i nagły telefon na 112. Broń i trotyl

Spokojna Tarnawatka i nagły telefon na 112. Broń i trotyl

Zadzwonił na numer alarmowy i oznajmił, że „jest niebezpieczny”. Miał mieć broń, materiały wybuchowe, noże i gaz.

Puławy. Konar stuletniego dębu spadł na zabytkowy dom

Puławy. Konar stuletniego dębu spadł na zabytkowy dom

W sobotnie popołudnie na osiedlu Kołłątaja rozległ się trzask. Od dębu z 1918 roku odłamała się gałąź, która z impetem spadła podwórko. Lekko uszkodziła jeden z najstarszych budynków w mieście.

Przybędzie biur na Węglinie

Przybędzie biur na Węglinie

Trzypiętrowy biurowiec może stanąć przy ul. Gęsiej. Mówi o tym decyzja środowiskowa wydana przez Urząd Miasta na wniosek lubelskiej spółki JBU. Budynek będzie mieć zielony taras dostępny schodami z ulicy.

Lublin jak poemat - spacery z literaturą w tle
20 sierpnia 2022, 12:00

Lublin jak poemat - spacery z literaturą w tle

Lublin lat 20. i 30. XX wieku, świat ówczesnej bohemy oraz wątki literackie - to wszystko czeka na uczestników serii spacerów organizowanych w sierpniu i wrześniu przez Stowarzyszenie Edukacji i Kultury "Literat". Pierwsze z wydarzeń już 20 sierpnia.

Gmina Wilków słynie z upraw chmielu, ale w tych tunelach było coś innego
zdjęcia, wideo
galeria
film

Gmina Wilków słynie z upraw chmielu, ale w tych tunelach było coś innego

Blisko 200 krzaków konopi indyjskich znajdowało się w dwóch sporych tunelach foliowych. Policja wie, kto stoi za tą uprawą.

Poważny kłopot KS Cisowianki Drzewce w nadchodzącym sezonie

Poważny kłopot KS Cisowianki Drzewce w nadchodzącym sezonie

Boisko w Drzewcach nie otrzymało pozytywnej weryfikacji i miejscowy KS Cisowianka będzie musiał rozgrywać swoje domowe mecze w innych miejscowościach

Lublin. Kilogram cukru za 1 zł. Uwaga na nowe oszustwo

Lublin. Kilogram cukru za 1 zł. Uwaga na nowe oszustwo

Kobieta chciała kupić 50 kg cukru. Wpłaciła pieniądze, a one przepadły.

Lubelskie. Pijany policjant zajechał przed komendę. W ostatnim czasie to kolejny podobny przypadek

Lubelskie. Pijany policjant zajechał przed komendę. W ostatnim czasie to kolejny podobny przypadek

Mimo że był po służbie, to nadal ciągnęło go do pracy. Tak bardzo, że wsiadł za kierownicę po pijanemu. I zupełnie mu się to nie opłaciło: przynajmniej z dwóch powodów.

Lubelskiego Lipca '80 ma być dłuższa

Lubelskiego Lipca '80 ma być dłuższa

Już formalnie został ogłoszony został przetarg na budowę 1100-metrowego przedłużenia ul. Lubelskiego Lipca ’80. Na zlecenie miasta ma powstać odcinek od ul. Cukrowniczej do dwupoziomowego skrzyżowania Diamentowej z Krochmalną.

Setki odwołanych egzaminów na prawo jazdy. Protest egzaminatorów
Wideo
film

Setki odwołanych egzaminów na prawo jazdy. Protest egzaminatorów

Szczecin. Łódź. Częstochowa. Nawet sto egzaminów na prawo jazdy nie odbędzie się w pierwotnie wyznaczonym terminie w łódzkim Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w związku z protestem egzaminatorów.

Pechowy pobyt w Okunince. Policjant i poszukiwany nad jednym jeziorem

Pechowy pobyt w Okunince. Policjant i poszukiwany nad jednym jeziorem

Źle będzie niedzielę nad jeziorem wspominał 41-latek z Rejowca Fabrycznego. Z Okuninki wrócił w kajdankach.

Benzyna w końcu poniżej 7 złotych. Sprawdzamy stacje w Lublinie

Benzyna w końcu poniżej 7 złotych. Sprawdzamy stacje w Lublinie

Ceny najpopularniejszej benzyny spadły poniżej 7 złotych. Kierowcy pozytywnie zaskoczeni. Co stoi za obniżką?

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium