Bolesny bywał szczególnie powrót z ukraińskiego brzegu, kiedy trzeba było oddać celnikom niedozwolone ilości towarów akcyzowych. Wielu uczestników Dni Dobrosąsiedztwa swój udział w nich sprowadziło jedynie do prób przemytu.Były spływy kajakowe, zawody wędkarskie, trans-graniczny turniej służb mundurowych w piłce nożnej, rajd rowerowy, seminaria naukowe, poleskie forum gospodarcze oraz jak zwykle przy tego rodzaju okazjach jarmark i występy sceniczne. Duchowni trzech wyznań odmówili też modlitwę ekumeniczną i pobłogosławili wszystkich mieszkańców i gości Zbereża. Ojciec Stanisław Jarosz, proboszcz paulińskiej parafii we Włodawie powiedział, że warto się modlić za naszych sąsiadów.Dni Dobrosąsiedztwa to pomysł i idea Fundacji Duchowej Pogranicza. – Dobrosąsiedztwo to budowanie mostów, dróg do siebie, wzajemnego zaufania i życzliwości – mówi ks. Stefan Batruch z greckokatolickiej parafii w Lublinie. – Chodzi o to, aby mieszkające po sąsiedzku narody skupiały się na budowaniu dobrobytu, a nie na rozpamiętywaniu tego, co w przeszłości w ich relacjach było złe.Ks. Batruch cieszy się, że Dni Dobrosąsiedztwa organizowane są w jeszcze w dwóch ośrodkach na Lubelszczyźnie, a także na Podkarpaciu. Zdaniem księdza po dziewięciu latach władze samorządowe pozbyły się lęku przed otwieraniem granicy.
Autor: Jacek Barczyński
