Festiwale

Lublin: Rozpoczął się festiwal Kody 2016

Dodano: 11 maja 2016, 21:38
Autor: Damian Drabik

Jagoda Szmytka & Wojtek Mazolewski Quintet RÊVE RAVE na festiwalu Kody 2016, fot. Krzysztof wiejak
Jagoda Szmytka & Wojtek Mazolewski Quintet RÊVE RAVE na festiwalu Kody 2016, fot. Krzysztof wiejak

Słynny amerykański duet CocoRosie będzie jedną z gwiazd 8. edycji Festiwalu Tradycji i Awangardy Muzycznej Kody. Festiwal, który rozpoczął się w środę i potrwa do 14 maja.

Tematem tegorocznej edycji Festiwalu KODY będzie „Inna Mowa”. – To odwołanie do narodzin muzyki z ducha języka, śpiewu z ducha mowy, a w efekcie do narodzin teatru - z ducha muzyki – tłumaczą organizatorzy festiwalu.

Festiwal Tradycji i Awangardy, jest to próba połączenia klasyki z moderną, z jednej strony nawiązanie do przeszłości, z drugiej – wskazywanie na to, co nowe.

8. edycja festiwalu przebiegnie pod znakiem opery w różnych jej wariantach. Jerzy Kornowicz, komisarz festiwalu, podkreśla, że wszystkie opery powstają na zamówienie festiwalu. Nie będą prezentowane żadne gotowe projekty, lecz jedynie premierowe.

W czwartek opera pochodzącego z Lublina Piotra Kurka i Michała Libery. – Ich występ stanowi wyraz silnej potrzeby redefinicji nazywania otaczającej nas rzeczywistości – twierdzi Kornowicz.

Wydarzeniem będzie również koncert „Żywioły” w wykonaniu Hansa van Koolvijka, który za pomocą wyjątkowej instalacji dźwiękowej zabierze słuchaczy do prawdziwej muzycznej dżungli.

W piątek ukraińska opera „Hiob”, która nawiązuje do przeszłości, mocnych doświadczeń sztuki wschodniej: cierpienia i egzystencji. Przeszłość zredefiniuje również Amerykanin David Lang, który w swojej operze tworzy krajobrazy dźwiękowe.

Ostatniego dnia wystąpi m.in. duńska grupa Theatre of Voices, która umiejętnie łączy tradycję z współczesnością.

– Ważnym punktem programu będzie również sobotni występ transgatunkowej, dla niektórych – kultowej grupy CocoRosie, która m.in. zaprezentuje swoją nową post-popkulturową piosenkę – zachęca Kornowicz.

Codziennie w klubie festiwalowym (piwnice Centrum Kultury, ul. Peowiaków 12) od godz. 22 potańcówki przy muzyce na żywo.

Od środy do soboty o godz. 12 z balkonu Ratusza można usłyszeć nie tylko hejnał miejski w wykonaniu Tadeusza Godzisza, ale także młodych artystów grających muzykę jazzową i improwizowaną.

Karnety i bilety

Karnet na wszystkie wydarzenia festiwalu kosztuje 100 zł (ulgowy) i 160 zł (normalny). Bilety na poszczególne koncerty kosztują od 10 do 30 zł (jedynie na Coco Rosie 70 zł).

Na „Żywioły” Hans van Koolwijk i potańcówki wstęp wolny. Na „Na rozdrożu” Olgi Pasiecznik & Ensemble Tourbillon obowiązują bezpłatne wejściówki (do pobrania w kasie CK, ul. Peowiaków 12)

Czytaj więcej o: Festiwal Kody festiwal kody 2016
Gość
Gość
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (12 maja 2016 o 02:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wojtek specjalista potwierdził kilka lat temu, że jestem muzyczne beztalencie. To co, ale w skali od [0,10] jestem na poziomie 4 - tak uważam. Niektóre kawałki zagram lepiej, niż najlepsi z najlepszych na świecie zespołów. Zanim umarł Helmut zapytałem go o jego zdanie. Helmut odpowiedział: MOŻEMY JEŹDZIĆ PO DZIELNICACH LUBLINA. BĘDZIESZ GRAŁ I BĘDZIEMY MIELI NA WSZYSTKO. LWG
Rozwiń
Gość
Gość (12 maja 2016 o 02:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jestem muzycznym antytalentem, ale czasami lubię posłuchać zwykłych utworów dyskotekowych z ubiegłego wieku. Tuż przed rozpoczęciem tzw. międzyzmiany (od 24.00-7.00) udałem się do lekarza zakladowego z dość odczuwalnym bólem dwunastnicy. Poinformowałem lekarza, że przed kilku laty miałem wrzód na dwunastnicy. Lekarz natychmiast zlecił bezwarunkowe połknięcie dwóch tabletek. Po ich zażyciu zapytałem o nazwę leku. ANTYNEURALGINA - odpowiedział. Zbycho (przodowy) widział pewną śmierć we mnie i oświadczył chłopakom: ODPIERDOLCIE SIĘ OD LECHA. Szychta była i tak dość zajebista. Po wyjeździe poszedłem do drugiego lekarza zakładowego. Leków na dwunastnicę nie zapisał. Dał pięć dni zwolnienia lekarskiego. Po powrocie do Lublina pojechałem na Biernackiego. Stamtąd mnie wygnali. W drodze powrotnej poszedłem na Staszica. MOŻEMY PANA PRZYJĄĆ, ALE PAN SIĘ TU NIE NADAJE, BO KONIECZNA JEST DERMATOLOGIA. Kilkaset metrów dalej. Ledwo doszedłem. Moja głowa była dwukrotnie większa i moich oczu w ogóle nie było widac. To była pokrzywka gigant. Kolejne oczekiwanie na przyjście specjalisty. W nocy zgłaszam pielęgniarce silny ból. MA BOLEĆ, TAK JEST ZAWSZE PO TYCH LEKACH. Na pewno nie taki. PROSZĘ SIĘ NATYCHMIAST POŁOŻYĆ. Proszę wezwać dla mnie pogotowie ratunkowe. PROSZE SIĘ POŁOŻYĆ. Ból się nasila. TAK MA BYĆ. Tak być nie może. DOBRZE. Specjalista zbadał mnie dokładnie i oświadczył: WSZYSTKO JEST W PORZĄDKU I NICZEGO NIE BĘDĘ ZAŁATWIAŁ. Tak powiedziałem, bo umierałem. Pielęgniarka: NIECH SIĘ PAN NATYCHMIAST POŁOŻY. To nie jest możliwe. Ponownie poszedłem do pokoju pielęgniarek i położyłem się na posadzce mówiąc, że to jest mój koniec i że tak być nie musi. Powiedziałem, że rodzice i teściowie są od dawna w innej rzeczywistości. Mnie nie będzie na pewno, więc za co ma być ukarana moja żona i moje dziecko? DOBRZE. Przyjechała karetka (z oddziału na oddział). Inny chirurg tylko dotknął. PROSZĘ PODPISAĆ ZGODĘ (17 stycznia 1987). OPERACJA MUSI BYĆ NATYCHMIAST. To było ostanie stadium zapalenia otrzewnej. Po wyczyszczeniu zapalenie otrzewnej utrzymywało się ponad siedem dni. nie dawano mi żadnych szans. Wyszedłem po niespełna dwóch tygodniach ze spadkiem wagi o około 12 kg. Nikogo nie ścigałem. To była próba morderstwa. Nie? Dwie maksymalne dawki antyneuralginy spowodowały pęknięcie wrzodu. Później nastąpiło pęknięcie do środka. Otrzymałem kilka worków farby, bez której byłby pewny park sztywnych. Do tego piękny zawał serca i po krótkim czasie prawie drugi. Przed tym wszystkim też było kilka jednostek, z których wielu nie wychodziło. Są w parku sztywnych. LWG
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna