Kino

"Habemus Papam, mamy papieża”. Recenzja filmu

  Edytuj ten wpis
Autor: agdy

Kadr z filmu "Habemus Papam, mamy papieża” (Materiały dystrybutora)
Kadr z filmu \"Habemus Papam, mamy papieża” (Materiały dystrybutora)

"Habemus Papam, mamy papieża” reż. Nanni Moretti. Gutek Film.

To będzie piękna katastrofa, jak do kina pójdą ludzie zwabieni papieskim tytułem. Nie dość, że to nie o JPII, to jeszcze reżyser rozprawia się z instytucją Watykanu!

Ostatnio widzieliśmy "Cichy chaos”, a wcześniej wiele osób oglądało "Pokój syna”. Nanni Moretti bywa na ekranach naszych kin. Ten blisko 60-letni reżyser nie kręci filmów piankowo-rozrywkowych. Gdzieś zawsze na dnie natykamy się na gorzkie, kaleczące ziarno, które udowadnia, że to nigdy nie jest głupie kino.

Tak jest i tym razem, choć polscy widzowie pewnie będą najnowszy film Morettiego oglądać po swojemu. Bo chyba mamy ochotę mieć większe prawo do Watykanu i osoby papieża niż reszta świata.

Historia jest prosta. Umiera papież, jest konklawe, jest nowy papież. Ale ten nowy ma kłopot ze sobą. Gdyby na melancholię czy depresję zapadał ktokolwiek inny – nie ma problemu, ale papież? A co na to machina watykańska, która musi działać zgodnie z wiekowymi procedurami? No, właśnie i o tym jest film.

Film chwilami do śmiechu prostego – biskupi też się przewracają jak gaśnie światło. Po zadumę nad rozterkami życiowymi osoby, którą życie przerasta. Pomimo świetnych recenzji pewnie kilka osób się uniesie i uzna film Morettiego za obrazę Kościoła, a kilka wyjdzie z seansu. Tu argument w dyskusji z osobami krytykującymi tematykę filmu: reżysera zainspirowała postać Celestyna V, zakonnika, który 5 lipca 1294 roku został papieżem, a który nie dając sobie rady z obowiązkami i nieprzyzwyczajony do przepychu, po kilku miesiącach ogłosił swą abdykację.

Ale większość pewnie wyjdzie, ale dopiero po końcowych napisach (choć moim zdaniem film powinien trwać kilka minut krócej i nie stawiać aż takiej dużej kropki na końcu). Wielbiciele Jerzego Stuhra będą mieli kolejny dowód na jego aktorską biegłość, rola rzecznika prasowego w Watykanie jest jedną z istotniejszych w filmie. Bo akcenty są rozłożone na: tytułowego upolowanego papieża (Michel Piccoli), fachowca sprowadzonego by ratował sytuację (Nanni Moretti) i właśnie rzecznika.

PS. Pewnie kilka osób będzie chciało odszukać w sieci utwór wykorzystany w filmie. To śpiewa nieżyjąca już argentyńska pieśniarka Mercedes Sosa.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Użytkownik niezarejestrowany
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (13 czerwca 2016 o 18:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
todo cambia to jeden z wielu przepięknych pieśni mercedes sosa ,bardzo piękny ,głęboki ,poetycki tekst i przepiękny ,ciepły,czuły głos boskiej mercedes. kocham tę artstkę,za jej czułość i miłość do ludzi,natury,poezji i muzyki folkloru.Płaczę że odeszła.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna