Recenzje książek

China Miéville, "Żelazna Rada"

  Edytuj ten wpis
Dodano: 23 grudnia 2009, 14:10
Autor: Rafał Panas

Wydawnictwo Zysk i S-ka

Kolejna smakowita rzecz pióra angielskiego autora. Warto przeczytać "Żelazną Radę”, bo niewielu jest pisarzy z tak bogatą wyobraźnią.

Akcja powieści toczy się w Nowym Crobuzon - gigantycznym i odstręczającym mieście przypominającym nieco Londyn z drugiej połowy XIX wieku, oraz w odległych i niezbadanych krainach świata Bas-Lag. W Nowym Crobuzon wybucha rewolucja. Jednocześnie miasto prowadzi wyniszczającą wojnę z państwem – miastem Tesh. Z Crobuzon rusza wyprawa, która ma odnaleźć na poły mityczną Żelazną Radą. To ostatnia nadzieja ludzi walczących o wolności.

Miéville korzysta w tej powieści z rozwiązań charakterystycznych dla westernu i steampunku. Cieszą zaskakujące zwroty akcji i barwne postaci. Jednak najwięcej przyjemności przynoszą opisy przeróżnych istot zamieszkujących świat w którym parowa technologia sąsiaduje z magią (zwaną taumaturgią). Na kartach powieści przewijają się np. kaktusy (te mieszkające w mieście golą kolce), prze-tworzeni (ludzie, którym za karę władze np. przymocowały ręce zabitego dziecka do głowy, lub zrobiły z nich stwory napędzane spalanym węglem), stiltspearzy (istoty, które upodabniają się do otoczenia)

Oto jak Miéville pisze o ludziach – owadach: "Pracowali jako chitynoogrodnicy. Spędzali do zagród miliony owadów, pajęczaków i stawonogów, karmili je i hodowali, aż w końcu dysponowali gigantyczną liczbą mrówek wielkości główki szpilki, półmetrowych stonóg i mnóstwem gatunków pełzających os. Za pomocą dziwnych technik wykorzystywali swoje trzody jako materiał budowlany, delikatnie ściskając je razem, formowali i wygładzali, tworząc coś w rodzaju chitynowego betonu. Z tej żywej zaprawy budowali parterowe domki, po czym dalej karmili insekty, żeby nie zdechły, tylko pozazębiały się i zespoliły ze sobą w architekturę, getto żywych domów.”

Wielu recenzentów uwiera polityczne aspekty "Żelaznej Rady”. Miéville ma mocno lewicowe poglądy (startował nawet w wyborach z list socjalistów). Jednak wbrew pozorom nie prezentuje ich w powieści zbyt nachalnie.

Jak "Żelazna Rada” wypada na tle poprzednich tomów powieści o świecie Bas-Lag? Trzyma wysoki poziom, miałem przy jej czytaniu więcej przyjemności niż przy "Ranie” czyli drugim tomie cyklu. Jednak podium zdecydowanie należy się "Dworcowi Perdido”. Z jednego powodu: pierwsze zanurzenie się w świat wykreowany przez angielskiego autora jest przeżyciem, które na długo zostaje w pamięci.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna