Recenzje książek

Jon Roberts, Evan Wright, "Prawdziwy gangster”

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 września 2012, 12:31

Jon Roberts, Evan Wright, "Prawdziwy gangster” (Wydawnictwo ZNAK litera nova)
Jon Roberts, Evan Wright, \"Prawdziwy gangster” (Wydawnictwo ZNAK litera nova)

Bohater tej książki wyznał szczerze: "Przez większość czasu, jaki spędziłem na tym świecie, nie okazywałem szacunku dla życia. To był klucz do mojego sukcesu…”. Dodajmy – dla cudzego życia.

Czytamy dalej: "Przez cały ten czas posiadał zaletę, którą ma niewielu zabójców: urok…”.

Po takim wprowadzeniu nic, jak tylko polubić mordercę–gangstera, który publicznie przedstawiany na stadionie jako celebryta, po ojcowsku przytula swojego syna Juliana.

"Kiedy jedzie z nami Julian, Jon trzyma się przepisowej prędkości i wypytuje syna o szkołę, jak robiłby to każdy zaangażowany rodzic”.

Naprawdę – zaczynamy go lubić.

"Zanim wejdziemy do środka, Jon ścina kwiaty pnącego jaśminu i wkłada je do wazonu stojącego w głównym holu. Jego znajomy z czasów nowojorskich mówi, że Jon zawsze lubił kwiaty…”

Tu jesteśmy rozczuleni.

Spotykają się codziennie po tym, jak gangster odwiezie syna do szkoły – autor tej książki i on – "kokainowy kowboj” Jon Roberts, któremu zebrało się na zwierzenia. Oczywiście szczere. No, prawie.

Można powiedzieć, że taka rodzinna tradycja – jego ojciec i stryjowie, którzy przybyli z Sycylii byli mafijnymi pionierami w Ameryce. Mówi, że pierwsze morderstwo, jakiego był świadkiem – nota bene popełnione przez tatusia – odmieniło go, uodporniło, sprawiło, że nie reagował, jak normalny człowiek.

W dodatku, doszedł do przekonania, że jedni za zabicie człowieka gniją w więzieniu, inni niekoniecznie. On później należał do tych drugich.

Jon relacjonuje wydarzenia, opowiada swoje życie. Bójki, strzelanina, morderstwa, przemyt narkotyków, wymuszanie.

Ktoś, kto wyrobił sobie opinię o gangsterze na podstawie pierwszych stron tej książki, szybko powinien ją zmienić. Okazuje się, że można kogoś utłuc z zimną krwią na ulicy i rozczulać się nad zjedzonym przez psa kotem.

W tym wszystkim jednak najbardziej porażające jest to: "…w hali sportowej American Airlines w Miami spiker informuje tłum, że jest wśród nich "wyjątkowy celebryta”. Błyskają flesze i komórki, twarz gangstera na telebimie, widownia trwa w zachwycie…

Zapowiedzi wydarzeń z regionu znajdziesz na strefaimprez.pl
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna