Recenzje książek

"Morfina”, Szczepan Twardoch

Dodano: 16 maja 2013, 12:12
Autor: Rafał Panas

"Morfina”, Szczepan Twardoch
\"Morfina”, Szczepan Twardoch

Świetna powieść, która daje Twardochowi miejsce wśród najlepszych polskich pisarzy.

Konstanty Willemann to 30 – letni dziwkarz, narkoman i bon vivant, któremu wybuch wojny przerwał wygodne życie. Nie bardzo wiedząc co z sobą zrobić, Willemann miota się po Warszawie "zgwałconej” przez Niemców (akcja powieści toczy się w październiku 1939 r.). Odwiedza prostytutkę Salomeę, ciągnie go do żony Heleny i synka Jurka, a potem do kolejnej buteleczki z morfiną. Przypadkowo wplątuje się w działalność konspiracyjną i jako niemiecki oficer i współczesny Konrad Wallenrod jedzie z tajną misją na Węgry.

"Morfina” jest znakomicie napisana, wciąga jak najlepsza powieść sensacyjna, choć nie jest literaturą gatunkową. To powieść pełną gębą, z fabułą (świetnie skrojoną!) i krwistymi bohaterami. Takich dzieł w dorobku współczesnych polskich pisarzy wciąż jak na lekarstwo. Z drugiej strony mamy tutaj sporo nowoczesnych rozwiązań narracyjnych i nie sposób powiedzieć, że Twardoch popełnił książkę w XIX-wiecznym stylu.

Głównym tematem "Morfiny” jest tożsamość i jej brak. Willemann ma ojca Niemca i spolszczoną Ślązaczkę – nie wie czy jest Polakiem czy może Niemcem. Bił się we wrześniu, ale ma wrażenie, że walkę z Niemcami tylko symulował. Sam ocenia siebie jako "półmężczyznę” – baluje za pieniądze matki, zaniedbuję żonę i dziecko, jest miękki i niezdecydowany. To charakterystyczne: w "Morfinie” silne są tylko kobiety (jak imponująca Kostkowi koleżanka z konspiracji Dzidzia). Mężczyźni to w najlepszym wypadku figury groteskowe.

W "Morfinie” znajdziemy mistrzowsko oddane realia życia początku niemieckiej okupacji, rozważania o patriotyzmie (Twardoch rozbija mit o dzielnych Polakach walczących z hitlerowcami), wojnie, seksualności i mozaikowej naturze rzeczywistości (smakowite dygresje na temat przyszłości i przeszłości osób, których kroki los czasem tylko na chwilę skrzyżował z Willemanem).

Powieść Twardocha to lektura niełatwa, a jednocześnie od "Morfiny” bardzo trudno się oderwać. Książka dostała już "Paszport” tygodnika Polityka i mam nadzieję, że idzie po nagrodę Nike.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna