Recenzje książek

Piotr Mieśnik, "Wyznania hieny. Jak to się robi w brukowcu

Dodano: 27 listopada 2014, 14:08

Ta książka miała chyba stać się bestsellerem, ale raczej tak nie było. Jej autor był przez kilka lat dziennikarzem "Faktu i teraz, postanowił zrobić rachunek sumienia, zaprzestać swojej wrednej i zakłamanej działalności, ale broń Boże nie włożył włosiennicy i nie zaszył się w kąt, ale postanowił zdemaskować, odkryć, powiedzieć prawdę, jak to było, ale przy okazji opisać to w książce.

W książce, której raczej nie powinien czytać dziennikarz, bo zauważa wszystkie jej niedoskonałości. W książce, która nie trafi na półkę prawdziwego CZYTELNIKA dlatego, że go po prostu znudzi, mimo wszystkich sensacji i kompromitacji jakie zawiera (nie tak dużo). W książce, w której - gdyby to wszystko odcedzić - więcej jest o tym, jak autor pił, balował, bzykał panienki, puszczał forsę, nudził się czekając w aucie na polityka czy celebrytę, w której kondensat wulgaryzmów wystarczy czytelnikowi na długi czas.

Ta książka demaskuje prasę brukową, a także tych, którzy w niej pracują. Czy przy okazji demaskuje ludzi z pierwszych stron tabloidów? To jest dyskusyjne, bo nie wszystkich - co może być kompromitującego w ślubie syna premiera? Małe, dziennikarskie hieny często preparują rzeczywistość i cynicznie zaglądają w oczy ludziom zastygłym w nieszczęściu. I dopóki znajdą odbiorców, dopóty mnie cofną się przed niczym.

Autor był oczywiście hieną. Na pewno z czasem odczuwał satysfakcję z tego, że w pewnych kręgach był rozpoznawalny i jego widok budził popłoch - ot, coś w rodzaju trzymania w szachu innych. Podobno tragiczne wydarzenie osobiste zmieniły jego podejście do pracy. Czy na pewno? Ostatnie zdanie jego książki to "…muszę się przed wami przyznać i uderzyć w pierś, że nadal ciągnie… hienę do lasu”.

Nie, nie czyta się tego jak powieść sensacyjną, a raczej pełną wulgaryzmu opowieść o przekupywaniu ludzi, braku zasad i kłamstwie. Irytujący jest sposób zwracania się autora do czytelnika - nie lubimy tego, nie lubimy gdy autor sie z nami w pewien sposób spoufala. I jeśli ta książka miała być swoistą ekspiacją to skucha. Ci, którzy czytają "Fakt” i oglądają tabloidy (bo chyba tam nie ma co czytać?), nie sięgną po książkę. Reszta i tak wie, ile rzetelności jest w brukowcach.
Czytaj więcej o: piotr mieśnik wyznania hieny
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna